04.11.2014 | Czytano: 1271

Warto być cierpliwym

W ostatnich latach hokejowa drużyna MMKS Podhale nas nie rozpieszczała. Hokeiści mogli tylko patrzyć przez szybkę jak inni jedzą do syta. Trzeba było zaciskać zęby i czekać aż samemu zasiądzie się do tego stołu.

Transformacje drużyn są najtrudniejsze, czasem muszą boleć. Czasem jednak warto cierpliwie czekać na pojawienie się tęczy na niebie. Kibic zawsze jest głodny i zapewne powie, że to jeszcze niepełna tęcza. Zgoda, bo to dopiero początek sezonu, ale… W poprzednim byliśmy wygłodzeni. W 48 spotkaniach „szarotki” zdobyły zaledwie 32 punkty, a więc zaledwie 0,6 pkt. na mecz. Teraz w 15 meczach mają 31 „oczka”. To trzeba docenić, ale nie należy też upajać się szczęściem, bo przecież zawsze może (mogłoby) być lepiej. Mamy przerwę w rozgrywkach, czas na kadrę. Można zregenerować siły, popracować nad tym, co jeszcze nie funkcjonuje tak, jak powinno.

- Jestem zadowolony z dotychczasowych wyników i postawy naszych hokeistów - mówi ekspert Sportowego Podhala, Jacek Kubowicz. – Wreszcie mamy dobrego bramkarza. Statystyki przemawiają za nim, nie dyskutuje się też z fachowcami i trenerem kadry, który wyraża się o nim w samych superlatywach. Ze swoim procentem skuteczności plasuje się na 2-3 miejscu w kraju. Bramek tracimy stosunkowo niedużo. Seria ośmiu zwycięstw z rzędu zapewne się nie powtórzy. Liczyłem, że w poprzednim tygodniu zgarniemy komplet punktów, a więc trzy spotkania rozstrzygniemy na swoją korzyść. Bardzo mnie zasmuciło, że moja prognoza się nie urealniła. Z drugiej strony trzeba być pełen podziwu dla Jacka Szopińskiego, który świetnie ustawił opolan. Psychicznie przygotował bramkarza, który odegrał pierwszoplanową rolę. Okazał się dla nas zaporą nie do przebycia. Dawno tylu pocisków nie wystrzeliliśmy na bramkę przeciwników niż w meczu z Opolem. Nie wykorzystaliśmy mnóstwa dobrych sytuacji.

- Strzelaliśmy ślepakami?
- Nie można powiedzieć, że biliśmy byle gdzie, ale biliśmy w mur uformowany przez Murraya. Chociaż nie był bezbłędny, bo wiele strzałów odbijał na przedpole. Obrońcy opolscy też nie byli monolitem. Brakowało dobitek. Z drugiego strzału było kilka, ale tak czasowo przeciągnięte, że bramkarz zawsze zdążył wystawić rękę czy nogę. Trzeciego strzału w ogóle nie było. Nie umiemy strzelać z drugiego poziomu. Pokazać pierwszy strzał, a kolejny zawodnik powinien być najeżdżającym. Niekoniecznie środkowy, nieraz skrzydło po wymianie pozycji, czasem obrońca powinien się podłączyć. My bijemy z pierwszego i… patrzymy co się stanie. Może złapie? A Murray łapał swobodnie. To efekt bardzo dobrego ustawienia, dobrej techniki bronienia. Trzeba pochwalić Jacka Szopińskiego, a może działaczy opolskich, za budowę drużyny. Tak się właśnie buduje zespół, od tyłu. Orlik ma pewnego bramkarza i to wystarczyło na Podhale. Nam brakuje wyborowego strzelca. Nie wiem czy to źle, czy dobrze. Strzelanie goli u nas się rozkłada, ale w czołówce snajperów ligi, gdy można nastrzelać Katowicom, Polonii wiele bramek, ktoś powinien być. Z drugiej strony wiemy, że nieraz taktyka potrafi wyeliminować snajpera. Martwi, że z Opolem nie oddaliśmy strzału z karnego. Jeśli dwaj pierwsi tego nie zrobili, to ten trzeci powinien oddać strzał. Byłoby przynajmniej bezpośrednie zagrożenie. Teraz jest przerwa i trener zapewne zrobi analizę i wyciągnie wnioski. Po 15 kolejkach nie możemy powiedzieć, że jest źle. Uważam, że można byłoby coś poeksperymentować z ustawieniem formacji. Powtarzam, nie dlatego, że gramy słabo, ale aby odświeżyć i być może zaskoczyć przeciwników. Może ktoś z innym zagra lepiej. Na zasadzie próby, nie czekając do grudnia, tylko teraz, by sprawdzić nowe ustawienia w boju.

- Może umiemy grać z kontry, a nie jesteśmy mocni w kreowaniu gry?
- Z beniaminkiem, gdzie nie ma klasowych graczy nie możemy grać od tyłu, musimy kreować grę. Od nieopierzonych opolan – przepraszam za takie sformułowanie - nie można było oczekiwać ataków. Przecież nie mieli gdzie nabrać ogłady. W pierwszej lidze? Sami wiemy jaki prezentuje poziom. Tutaj trzeba jeszcze raz pochwalić Jacka Szopińskiego, za jego taktykę. Nie było to trudne, bo zna oblicze naszej drużyny.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama