14.02.2026 | Czytano: 1655

ZIO. Tomasiak znów to zrobił. Drugi medal 19-latka

Kacper Tomasiak po raz kolejny pokazał wysoką formę. Nie przestaje zachwycać. Rewelacyjny debiutant po srebrze wywalczonym na skoczni normalnej, dzisiaj zdobył brąz na dużym obiekcie w Predazzo.



 
Pierwszy z naszych skakał Wąsek, który ponownie spisał się bardzo dobrze. Polak poleciał 129,5 metra, co z rozbiegu obniżonego o dwa stopnie po bombie Ilji Mizernycha na 140,5 metra, było naprawdę solidnym rezultatem. Dało zresztą wysokie 12. miejsce. Za to Kamil Stoch delikatnie zawiódł, biorąc pod uwagę wyniki treningowe. Nasz mistrz poleciał 126,5 metra. Pozwoliło to awansować do drugiej serii, bo Polak zajął w pierwszej 19. lokatę. Tomasiak w pierwszej serii huknął 133 m z bardzo dobrymi notami i  do serii finałowej wszedł na czwartej pozycji, z niewielką stratą do TOP 3, wynoszącą 3,2 pkt! Tyle właśnie tracił do Kristoffera Eriksena Sundala, czyli mieliśmy kopię ze skoczni normalnej, bo tam też Kacper był po pierwszej serii czwarty, a Norweg trzeci. Sundala zaś o 2 pkt wyprzedzał Domen Prevc, który nie prowadził po pierwszej serii. Liderem i to bardzo zdecydowanym był Ren Nikaido! Japończyk odpalił aż 140 metrów, w dodatku w pięknym stylu.
 
Paweł Wąsek  w drugiej serii poleciał 130 metrów. Nie utrzymał 12. miejsca, spadł o dwa miejsca. Stochowi nie udało się niestety utrzymać miejsca w TOP 20. Odległość 131,5 metra wystarczyła do 21. miejsca. Co ważniejsze, dał radę Kacper Tomasiak! 138,5 metra! Wyprzedził Hoerla o aż 4,3 pkt, a po chwili była EUFORIA! Kristoffer Eriksen Sundal znów nie dał rady. Znów przegrał z Tomasiakiem o 3,2 pkt. Kacper Tomasiak z medalem! Brązowym medalem, bo na Prevca i Nikaido siły nie było. Domen Prevc huknął aż 141,5 metra i pokonał Nikaido, (136,5 m) zostając mistrzem olimpijskim! 
 
 
Zabrakło 0,09 sekund do medalu
 
Damian Żurek zajął czwarte miejsce na 500 metrów w łyżwiarstwie szybkim. To kolejny taki wynik Polaka w trakcie włoskich zawodów. Nie ukrywamy, że liczyliśmy na medal.
 
Drugi zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w tej konkurencji startował w 14. parze, przedostatniej. Wiedział, jak poradzili sobie najgroźniejsi przeciwnicy, a ci spisali się znakomicie.
Kapitalnie pojechał chociażby Laurent Dubreuil, który czasem 34,26 ustanowił nowy rekord olimpijski. A po Kanadyjczyku miało zaprezentować się jeszcze dziesięciu panczenistów i każdego było stać na świetny rezultat. W 13. parze wystartowali wielcy faworyci do medalu. Nie zawiedli, bo Jordan Stolz, mistrz olimpijski na 1000 m, uzyskał 33,79, a Holender Jenning de Boo 33,88.  Ta dwójka była na prowadzeniu i to nie zmieniło się do końca zawodów. Niestety, Żurek po dość przeciętnym otwarciu osiągnął wynik 34,35. Był czwarty, co oznaczało brak medalu. Dwaj ostatni rywale go nie wyprzedzili. Do trzeciego Dubreuila Polak stracił tylko 0,09 s.
 
Świetny start zanotowała Kamila Żuk…
 
… w biathlonowym biegu sprinterskim.  Polka raz pomyliła się na strzelnicy i zajęła bardzo wysoką ósmą  lokatę.
 
W tych warunkach znakomicie poradziła sobie Kamila Żuk, która umiejętnie rozłożyła siły na wszystkie trzy rundy biegowe. Na strzelnicy spudłowała raz, w pozycji leżąc. Potem było już tylko lepiej. Do dobrego biegu dołożyła bezbłędne strzelanie w „stójce”. Na mecie długo prowadziła. Choć biegła z numerem 19, jako pierwsza wyprzedziła ją dopiero Niemka Franziska Preuss, startująca z numerem 40. Nie tylko Żuk spisała się dobrze. Biało-Czerwone w komplecie awansowały bowiem do biegu pościgowego. Joanna Jakieła (0+2) była 28. (+1.40,2), Natalia Sidorowicz (0+2) 41. (+2.10,0), a Anna Mąka (0+2) 45. (+2.14,4). Co ciekawe wszystkie popisały się bezbłędnym strzelaniem leżąc, a po stójce pokonywały dwie karne rundy.
 
Złoty medal wywalczyła Norweżka Maren Kirkeeide, niespodziewanie wyprzedzając dwie Francuzki Oceane Michelon oraz Lou Jeanmonnot.
 
Biegła do mety z jedną narta  w ręku
 
W tej konkurencji Szwecja przypisywała sobie złoto jeszcze przed startem zimowych igrzysk olimpijskich. I się przeliczyła, bo na trasie biegowej sztafety 4x7,5 kilometra kobiet niesłychane rzeczy wyczyniała Ebba Andersson. 28-latka dwukrotnie się przewróciła, a część swojej zmiany musiała pokonać na jednej narcie. Sprawę pokpili też serwismani skandynawskiej drużyny. Ostatecznie złoto dla Norweżek. Koleżanki Andersson uratowały nieco sytuację i Szwedki mają srebro. Brąz dla Finek.  Polki w składzie: Monika Skinder, Eliza Rucka-Michałek, Aleksandra Kołodziej, Izabela Marcisz były 12.
 
Napisał historię. Pierwszy medal w dziejach
 
Lucas Pinheiro Braathen wywalczył złoty medal. Reprezentant Brazylii okazał się bezkonkurencyjny w alpejskim slalomie gigancie i zapisał się w historii, stając się pierwszym zimowym mistrzem olimpijskim z Ameryki Południowej. Lucas Pinheiro Braathen zmiażdżył rywali.
*
Australijka Jakara Anthony zdobyła w Livigno złoty medal olimpijski w jeździe równoległej po muldach. Kolejne miejsca zajęły Amerykanki – Jaelin Kauf i Elizabeth Lemley.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama