04.03.2020 | Czytano: 14039

PHL: To już jest koniec (+zdjęcia)

„To już jest koniec nie ma już nic, jesteśmy wolni możemy iść, jesteśmy wolni, bo nie ma już nic. Nie ma już nic, nic, nic, nic” – jak w tym przeboju. Podhale kończy sezon!

Hamletowski dylemat „być albo nie być”, czyli pozostać w rozgrywkach stanął przed Podhalem. Nowotarżanie musieli wygrać, by przedłużyć marzenia o grze o medale. Niestety okazali się gorsi od zespołu z Katowic. To najgorszy wynik w ostatnich latach. W tym sezonie zespól Phillipa Barskiego, oparty na 17 obcokrajowcach, nic nie wygrał. Odpadł w półfinale Pucharu Polski, przegrał dzisiaj ćwierćfinał play off. Wielkie rozczarowanie.
 
Pierwsze 20 minut rozegrano w szybkim tempie, ale nie w porywającym stylu. Mało było przerw w grze, ale też mało klarownych sytuacji z obu stron. Ot jak w hokeju, były  próby zaskoczenia bramkarzy z dystansu, czy też zza bramki jak chytrze chciał zrobić Pettersson. Gra falowała. To  Podhale szukało swoich szans na pokonanie Rahma, to katowiczanie próbowali zaskoczyć Odrobnego. Pierwsi po strzałach Franka, Pettersson, Suominena i Naettinena, drudzy soczystym uderzeniu DaCosty, czy po akcji Tomasika z Paszkiem i Pasiuta z Krężołkiem.  W 17 min.,  w tercji neutralnej, potknął się Puzic i wykorzystał to Michalski, który samotnie pognał z krążkiem na bramkę „Szarotek”. Odrobny nie dał się pokonać, ale odbity czarny kauczukowy przedmiot znalazł się na łopatce kija Cimzara i ten umieścił go już w siatce. Goście  po stracie gola zaatakowali i dwukrotnie nadziali się na niebezpieczne kontry.


 
W drugiej tercji obraz gry był bliźniaczy do tego co widzieliśmy w pierwszych 20 minutach. Podhale więcej strzelało, niemal z każdej pozycji, lecz nic nie potrafiła zdziałać w ofensywie.  Miało też sporo niecelnych podań przy zawiązywaniu akcji i gospodarze mogli wyprowadzać kontry.  Mieli  kilka szans na podwyższenie prowadzenia. Najlepszą DaCosta, który  zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału po crossowym podaniu Pasiuta i Odrobny zdążył przemieścić się na drugi słupek.  Podhale od połowy tercji zaczęło być bardziej aktywne w tercji rywala i po błędzie Rahma doprowadziło do wyrównania. Golkiper Katowic nie zamroził krążka i Pettersson z ostrego kąta wpakował go do siatki. Rahm niepewnie interweniował w 39 min. „Wypluł” strzał Seeda.  Nikt z jego kolegów nie zdołał pospieszyć z dobitkę.  


 
Na początku trzeciej odsłony „Szarotki” stanęły przed szansą objęcia prowadzenia. Grały w przewadze, ale nic nie zdziałały. Za to chwilę później gospodarze dostali szansę gry z przewagą jednego zawodnika i tej szansy nie zmarnowali. Jak się później okazało zdobyli gola na wagę awansu do półfinału play off.  Podhalanin  nie zdołał wybić krążka z tercji, przechwycił go Kolusz, zagrał do Pasiuta, a ten do Turtiainen, który za moment przyjmował gratulacje od kolegów. Podhale miało okazję, by doprowadzić do wyrównania, ale Stadel nie pokonał Rahma w sytuacji jeden na jeden. 94 sekund przed końcem Podhale wycofało bramkarza. Gra w sześciu nie przyniosła wyrównania, bo katowiczanie świetnie grali w obronie, długo przetrzymywali krążek pod bandą, a  czas leciał…
 
GKS Katowice - KH Podhale Nowy Targ 2:1 (1:0, 0:1, 1:0)
1:0 Cimzar (16:52)
1:1 Pettersson (30:28)
2:1 Turtiainen – Pasiut – Kolusz (44:49 w przewadze)
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 4:2  
GKS: Rahm; Kolusz – Wajda, Perseland – Frossila, Jaśkiewicz – Salmi, Krawczyk; Krężołek – Pasiut – DaCosta, Łopuski -  Cimzar – Michalski, Rajamaki - Makkonen – Turtiainen,  Paszek –Starzyński – Tomasik, Salamon. Trener Piotr Sarnik.
Podhale: Odrobny; Suominen – Seed, Puzic – Stadel, Chalupka  – Sulka, Kamieniew; Jenczik  – Willick – Szvec, Dziubiński – Neupauer – Franek, Pettersson – Valentino – Campbell, Słowakiewicz – Bulin -  Naettinen, Guzik. Trener Phillip Barski.
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski  
 

Komentarze







reklama