11.01.2020 | Czytano: 2171

MHL: Ranne ptaszki

Potyczka rozpoczęła się o nietypowej porze, o 9 rano. Cracovia przystąpiła do niej z zawodnikami, którzy mają na koncie występy w PHL oraz z dwoma Ukraińcami i Białorusinem. Toteż była faworytem tej konfrontacji.

Bardzo źle rozpoczęli spotkanie nowotarżanie. Jeszcze dobrze nie zapoznali się z lodową taflą, a już przegrywali 0:2. Oba gole dzieliło 38 sekund. Szybko otrząsnęli się, ale w końcówce odsłony w odstępie 33 sekund ponownie zostali trafieni dwa razy.

Druga tercja na remis. Krakowską świątynię odczarował Plewa, a potem Danel. Gra górali wyglądała znacznie lepiej, ale znowu proste błędy sprawiły, że przeciwnik dwa razy umieścił krążek w bramce strzeżonej przez Bizuba. Z kolei jego koledzy z pola nie grzeszyli skutecznością, ale ten mankament już od początku sezonu prześladuje górali.

W trzeciej tercji stracili gola grając w przewadze, a 32 sekundy przed końcem Malasiński nie wykorzystał karnego.

- Jakbyśmy się uparli, to dostalibyśmy walkowera, bo gospodarze nie mieli drugiego bramkarza. Dopiero po drugiej tercji przebrali zawodnika z pola. Ale nie o to chodziło, rywalizację trzeba było rozstrzygnąć po sportowemu. O to, żeby grać i się ogrywać – mówi trener Podhala, Ryszard Kaczmarczyk. – Pierwsza tercja fatalnie wyglądała w naszym wykonaniu. Naliczyłem, że strzałach było 22:3 dla Cracovii. Praktycznie nie istnieliśmy, chociaż mieliśmy dwie sytuacje, ale trafiliśmy w słupek i nie wykorzystaliśmy sytuacji sam na sam. Rywal miał więcej sytuacje, ale Bizub dobrze bronił. Dwie pierwsze bramki dostał praktycznie do pustej, tak zostaliśmy rozklepani. W drugiej odsłonie też gospodarze mieli przewagę, ale mieliśmy też sytuacje, z których dwie wykorzystaliśmy. Szkoda strat po nonszalanckich zagraniach, jak choćby przy stracie bramki w przewadze. 32 sekundy przed końcem mieliśmy karnego, którego nie zamieniliśmy na bramkę. Bardzo dobrze spisywał się Bizub w bramce, wyciągał krążki, które leciały praktycznie do pustej. Można było lepszy wynik osiągnąć, ale to jest nauczka. Był fragment, że fajnie graliśmy i z tego jestem zadowolony. Brakuje nam stabilności, by cały mecz rozegrać w dobrym stylu. Momentami zapominają zawodnicy, że trzeba wrócić do obrony, pokryć rywala przed bramką. Być może w końcu to odpali.

Cracovia – MMKS Podhale Nowy Targ 8:2 (4:0, 2:2, 2:0)
1:0 Kalinowski – Porosło (3:22)
2:0 Krynicki – Bezwiński – Dziurdzia (4:00)
3:0 Brynkus – Kalinowski – Dąbkowski (17:40)
4:0 Dziurdzia (18:13)
5:0 Dziurdzia – Krynicki (27:09)
5:1 Plewa – Worwa - Żurawski (29:18)
6:1 Brzozowski – Krynicki (30:51)
6:2 Danel – Słowakiewicz (32:24)
7:2 Dziurdzia – Porosło (49:18 w osłabieniu)
8:2 Brynkus – Kalinowski – Musioł (59:44)
Cracovia: Szczepanik - Dąbkowski, Musioł, Brynkus, Kalinowski, Wróbel – Porosło, Brzozowski, Dziurdzia, Bezwiński, Krynicki – Gosztyła, Procenko, Krztoń, Augustyniak, Zachradnik – Surma, Solowej, Gawlik, Jastrabow, Bieniek. Trener Pavel Prorok.
Podhale: Bizub – Żurawski, Wikar, Kapica, Malasiński, Słowakiewicz – Danel, Nykaza, Jarczyk, Worwa, Plewa – Szlembarski, Pierzchała, Maciaszek, Siuty, Sokół. Trener Ryszard Kaczmarczyk.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama