10.01.2020 | Czytano: 4812

PHL: Zabrakło cierpliwości (+zdjęcia)

Przed pierwszym gwizdkiem odbyła się miła uroczystość. Sternicy klubu docenili wyczyn Jarosława Różańskiego, który przed tygodniem, w meczu z Tychami, rozegrał tysięczny mecz w barwach „Szarotek”.

Po rzuceniu krążka przez arbitra już nie było tak miło. Goście zaatakowali jakby był to mecz o życie i szybko objęli prowadzenie. W zamieszaniu podbramkowym Rajamaki wepchnął krążek do bramki. W 6 minucie było już 2:0 dla katowiczan, którzy wykorzystali grę w przewadze. Kolusz spod niebieskiej wrzucił krążek na bramkę, a Krężołek zmienił jego lot. Gospodarzom szybko nadarzyła się okazja do złapania kontaktu, lecz podczas gry w przewadze, nie tylko, brakowało im cierpliwość. Zbyt szybko chcieli pokonać Rahma, a – jak mówi przysłowie – co nagle to po diable. Ich ataki były jednostajne, bez przyspieszenia i nawet gdy rywal popełniał błędy w obronie, potrafił je skorygować. Jeśli nie udało się zawodnikom z pola, to ostatnią instancją był bramkarz.

W drugiej tercji „pan” chaos rządził na tafli. Hokeiści mieli ogromne problemy ze zmuszeniem krążka do posłuszeństwa, podania nie znajdowały adresatów, składne akcje można było policzyć na pacach jednej ręki. Często też nerwy puszczały graczom i dochodziło do przepychanek. Na pocieszenie trzy razy krążek lądował w bramce, dwukrotnie po błędach bramkarzy. Najpierw Rahm odbił strzał spod niebieskiej Mrugały, a Pettersson ulokował go w pustej bramce. Chwilę później Odrobny obronił strzał z ostrego kąta, krążek odbił się od zawodnika i Lahde posłał go do bramki. W 37 min. Chalupka, który opuścił ławkę kar został idealnie obsłużony z własnej tercji przez Suominena i sytuacji sam na sam nie zmarnował.

Podhale indywidualnymi akcjami, skazanymi na niepowodzenie, próbowało rozmontować defensywę przeciwnika. Katowiczanie z łatwością rozbijali te ataki. Już na początku trzeciej odsłony górale ,mieli idealną okazję do wyrównania (Sulka). Z kolei przyjezdni grając w osłabieniu mieli ogromną szasnę postawić kropkę nad „i”, lecz Kolusz przestrzelił w wymarzonej sytuacji. 2:57 sekund przed końcem Podhale wycofało bramkarza, ale ten manewr, mimo i przez niemal cały czas gra toczyła się w tercji rywala, nie przyniósł im efektu.

KH Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 2:3 (0:2, 2:1, 0:0)
0:1 Rajamaki – Cimzar (2:27)
0:2 Krężołek – Kolusz - Pasiut (5:43 w przewadze)
1:2 Pattersson – Mrugała – Dziubiński (21:11)
1:3 Lahde – Rajamaki – Makkonen (26:25 w przewadze)
2:3 Chalupka – Suominen (36:42)
Podhale: Odrobny; Suominen (2) – Seed, Wsół – Chalupka (2), Mrugała (2) – Sulka; Jenczik – Willick –Szvec, Pettersson (2) – Dziubiński (4) – Naettinen, Franek (2) – Neupauer (2) – Różański, Campbell – Valentino –Słowakiewicz, Siuty. Trener Phillip Barski.
Katowice: Rahm; Wajda – Tomasik (2), Franssila – Salmi, Krawczyk – Jaśkiewicz (4); Krężołek – Pasiut – Kolusz, Rajamaki – Makkonen – Cimzar (4), Michalski – Starzyński (4) – Lahde, Paszek, Mularczyk. Trener Piotr Sarnik.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama