Pierwsza tercja zdecydowała o sukcesie podopiecznych Ryszarda Kaczmarczyka. Wtedy dwa razy znaleźli sposób na pokonanie fińskiego strzegącego łódzkiej bramki. Jego vis a vis, mimo iż rywal miał klarowne sytuacje, zachował czyste konto do ostatniej syreny. W trzeciej tercji łodzianie zbyt często odwiedzali ławkę kar, aż pół tercji spędzili na niej. Łodzianie lali kijami jak cepami. Tego handicapu nie potrafili wykorzystać gospodarze mimo wielu dogodnych okazji.

- Dobrze się nam meczu ułożył – mówi trener Podhala, Ryszard Kaczmarczyk. – Po pierwszych 20 minutach równie dobrze przeciwnik mógł prowadzić. Z obu stron były sytuacje, lecz nasz bramkarz wybronił, a ich dwukrotnie skapitulował. Pierwszy gol dość szczęśliwy. Golkiper gości obronił stzrał, ale krążek wyleciał mu z łapaczki i dobił J. Malasiński. Druga padła po ładnej akcji. Rozklepali defensywę łodzian. W drugiej tercji mieliśmy sporo klarownych sytuacji na podwyższenie prowadzenia. Nie wykorzystaliśmy trzech sytuacji sam na sam i kilku dwa na jeden. Łodzianie mieli również swoje szanse, lecz nasz bramkarz wybronił, a raz w sukurs przyszedł mu słupek. W trzeciej tercji dużo było kar. Mieliśmy sytuacje w przewagach, ale… Wracamy do rzeczywistości, znowu skuteczność zawodzi. Niestety gramy jeszcze młodzieżowy hokej, a tu trzeba nieraz huknąć na bramkę, a tego nie potrafimy. Trzeba się cieszyć, że zwycięstwa. 67 sekund przed końcem goście wycofali bramkarza, gdy grali w osłabieniu i mieli bulik w naszej tercji. Trzy razy nie trafiliśmy do pustej bramki.

MMKS Podhale Nowy Targ – ŁKH Łódź 2:0 (2:0, 0:0, 0:0)
1:0 J. Malasiński – Kapica – Kamieniecki (12:13)
2:0 J. Malasiński – Kapica (16:39)
Podhale: Polak – Żurawski, Wikar, Kamieniecki, Kapica, J. Malasiński – Danel, Nykaza, Jarczyk, Worwa, Plewa – Szlembarski, K. Malasiński, Maciaszek, Sokół, Kwak – Siuty. Trener Ryszard Kaczmarczyk.
ŁKH: Hiukka – Salnikow, Riha, Stryżanok, Lewy, Olszewski – Matuszewski, Baisarowicz, Witczak, Polak, Janiszewski – Kusidel, J. Kowalski, Cyran, B. Kowalski, Węgrzynowski – Kułak. Trener Jurij Ziankow.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










