Dzierży wyśrubowany rekord w ilości rozegranych spotkań w ekstraklasie, a dzisiaj świętował swój tysięczny występ w barwach Podhala. Do tego ponad 10 sezonów był kapitanem „Szarotek”. Fenomenalne osiągnięcia, rekordy trudne do pobicia, ale święto popsuli mu tyszanie. Na pewno niezbyt mile będzie wspominał tysięczny występ.
Gospodarze od pierwszego gwizdka próbowali narzucić swój styl, ale tyszanie tym się nie przejęli. Grali spokojnie w defensywie, a górale zbyt nerwowo w tercji rywala. Oddawali strzały z każdej pozycji, ale były niecelne. Przyjezdni groźnie kontratakowali. W 6 minucie Rzeszutko w narożniku lodowiska, w tercji Podhale, odebrał krążek obrońcom i popisał się majstersztykiem. Wyjechał przed bramkę, rozłożył Odrobnego na lodzie i obok niego wpakował krążek do bramki. „Szarotki” po stracie gola rzuciły się do odrabiania strat, ale celowniki miały rozregulowane. Raz, po uderzeniu Chalupki, w sukurs przyszedł słupek. W 14 min. niewiele brakowało, by Komorski skopiował wyczyn Rzeszutko, akcja podobna. W 17 min. Podhale straciło krążek na niebieskiej tercji ataku i tyszanie wyprowadzili zabójczą kontrę. Sędziowie sprawdzali na wideo czy bramka nie była ruszona przed strzałem Cichego. Wszystko było w ramach prawideł.

Tyszanie grali wysokim pressingiem, atakowali obrońców rywala, którzy mieli problemy z rozpoczęciem akcji, z wyprowadzeniem krążka. Goście też wygrywali pojedynki pod bandami, z łatwością odbierali przeciwnikowi krążki.
W drugiej tercji widzowie nie widzieli goli, ale było w multum sytuacji z obu stron, by czarny kauczukowy przedmiot znalazł się w bramce. Przyjezdni dwukrotnie w osłabieniu wyprowadzili kontry, po których krążek powinien zatrzepotać w siatce. Galant trafił Odrobnemu do raka, a Klimenko w parkan. Miejscowi nie potrafili umieścić krążka nawet w pustej bramce -Pettersson i Szvec. Słabo rozgrywali też przewagi.

Trzecią odsłonę górale rozpoczęli z wielkim animuszem, lecz celowniki mieli źle nastawione. W kilku przypadkach aż prosiło się, by krążek wepchnąć do bramki, a on „tańczył” w polu bramkowym lub przez niego się prześlizgiwał i wychodził w pole. Goście przetrzymali napór i grając w przewadze podwyższyli prowadzenie. Krążek odbity od Odrobnego trafił Mroczkowskiego i przekroczył linię bramkową. Kolejne trafienie również w przewadze, po zagraniu na przemieszczenie bramkarza. Gdy było ponad 5 minut do końca, trener Barski (niezrozumiała decyzja przy takim stanie) wycofał bramkarza i po chwili Komorski strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.
KH Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 0:5 (0:2, 0:0, 0:3)
0:1 Rzeszutko – Bagiński – Kotlorz (6:00)
0:2 Cichy - Mroczkowski – Szczechura (16:51)
0:3 Mroczkowski – Szczechura – Jeronaw (49:20 w przewadze)
0:4 Szczechura – Cichy - Mroczkowski (54:02 w przewadze)
0:5 Komorski - Klimenko - Jafieminko (54:38 do pustej)
Podhale: Odrobny; Suominen – Seed, Wsół – Chalupka, Mrugała – Sulka (2); Jenczik – Willick (2) –Szvec, Pettersson – Dziubiński – Campbell (2), Franek (2) – Neupauer – Naettinen (2), Siuty – Valentino –Słowakiewicz, Różański. Trener Phillip Barski.
Tychy: Murray; Novajovsky – Jeronaw, Tuhkanen (2) – Kotlorz, Pociecha – Ciura (2), Bizacki (2) – Gościnski; Jafieminko – Komorski – Klimenko, Jeziorski – Galant – Witecki, Mroczkowski – Cichy – Szczechura, Kogut- Rzeszutko – Bagiński. Trener Andrej Gusow.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski










