Hokeiści Podhala zaprezentowali styl i poziom z dawnych, dobrych czasów. Zaimponowali w grze w przewadze, z których pięć wykorzystali, czyli mieli 71% skuteczność. No i ten niesamowity walczak – Dziubiński i jego majstersztyk przy golu na 2:0.
Bardzo szybkie pierwsze 20 minut. Obie drużyny postawiły na wysoki pressing. Gdy tylko któryś z graczy był w swojej tercji przy krążku, od razu przeciwnik siedział mu na plecach. Mimo to potrafili się uwolnić, bo grano z pierwszego krążka. W 3 minucie, gdy katowiczanie grali w osłabieniu, błąd w rozegraniu krążka popełnił Seed, krążek przejął Michalski i… nie zdołał pokonać Odrobnego w sytuacji jeden na jeden. Akcja przeniosła się na drugą stronę i Pettersson świetnie zagrał zza bramki do Jenczika, ten uderzył z pierwszego i krążek zatrzepotał w siatce. Górale podbudowani zdobytym golem przystąpili do frontalnego ataku. Był moment, że goście nie potrafili wyjść z tercji. Trwał ostrzał bramki Rahma. Katowiczanie jednak szybko się otrząsnęli i w 7 minucie kapitalną okazję zmarnował Makkonen. Od tego momentu trwała wymiana akcji. Szybkie tempo, sporo składnych akcji, no i strzałów, po których dyspozycję mogli zademonstrować golkiperzy. W końcówce przyjezdni dwukrotnie grali w przewadze, ale bez efektów.
Druga tercja to koncert gry w wykonaniu „Szarotek”. Dawno nie widzieliśmy górali w takiej dyspozycji podczas gier w przewadze. W tej fazie meczu wykorzystali wszystkie. A gole, które zdobyli były – palce lizać! Najpierw majstersztykiem popisał się Dziubiński, największy walczak w zespole, dla którego w żadnym meczu nie ma straconych krążków, potrafi je wyłuskać przeciwnikowi, no zagrać indywidualnie, że aż ręce same składają się do oklasków. Zrobił taki młyn w narożniku tercji rywala, wyjechał przed bramkę i umieścił krążek pod poprzeczką. Dla „Dziuba” to było mało. Kolejna przewaga, kolejna wygrana walka o posiadanie krążka, a gdy miał już go na łopatce kija, to idealnie nagrał na drugi słupek do Jenczika, a ten za moment przyjmował gratulacje od kolegów. Na tym nie skończył się strzelecki festiwal Podhalan. Tym razem Szvec dostrzegł Naettinena przy przeciwległym słupku, a ten się nie pomylił. Nie można powiedzieć, że rywal był jedynie tłem dla popisów miejscowych. Nic z tych rzeczy, atakował, stwarzał sytuacje, ale nie był tak konkretny jak jego przeciwnik.

Trzecia tercja to nadal świetna gra „szarotek”, zarówno w obronie jak i w ofensywie. Katowiczanie imali się różnych sposobów, by rozmontować Podhale. Siedem minut i 2 sekundy do końca wycofali bramkarza. Ten manewr przyniósł im tylko honorowe trafienie. Rahm nie wrócił między słupki i jego drużyna nadal grała w szóstkę, ale tym razem egzekucji dokonał Dziubiński. Goście w końcówce się zapomnieli, iż ich golkiper wrócił między słupki i nadal grali w szóstkę. Zauważyli to sędziowie i Podhale 5 sekund przed końcową syreną wykorzystało kolejna liczebną przewagę. Miejscowi siedem razy grali w przewadze i pięć razy posyłali krążek do bramki. Zagrali z 71% skutecznością w przewagach.

KH Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 6:1 ( 1:0, 3:0, 2:1)
1:0 Jenczik – Pettersson (3:55 w przewadze)
2:0 Dziubiński (28:32 w przewadze)
3:0 Jenczik – Dziubiński – Pettersson (30:05 w przewadze)
4:0 Naettinen – Szvec - Willick (35:46 w przewadze)
4:1 Da Costa (54:59 sześciu na pięciu)
5:1 Dziubiński – Franek (56:23 do pustej)
6:1 Franek – Jenczik – Szvec (59:55 w przewadze)
Podhale: Odrobny; Suominen (2) – Seed, Chalupka – Kamieniew, Mrugała (2) – Sulka (2), Wsół; Jenczik – Willick – Szvec, Dziubiński – Neupauer (2) – Franek, Słowakiewicz – Naettinen – Pettersson (2), Wielkiewicz – Siuty – Różański. Trener Phillip Barski.
Katowice: Rahm; Jaśkiewicz – Czakajik (2), Wajda – Fransilla (2), Tomasik – Salmi (2), Krawczyk – Mularczyk; Da Costa – Pasiut – Kolusz, Turtiainen (2) – Makkonen – Lahde (2), Cimżar – Uski – Michalski, Paszek – Starzyński (4) – Krężołek. Trener Risto Dufva.
Kary: Podhale – 10 min.; Katowice – 16 (w tym 2 tech) min.
Stefan Leśniowski; zdjęcia Michał Adamowski










