Gospodarze źle rozpoczęli. W pierwszych 20 minutach dali się dwukrotnie trafić, bo juniorskich błędach w obronie. Po zmianie stron, sygnał do zmiany scenariusza dał Żurawski, który zdobył kontaktowego gola, w dodatku, gdy jego zespół grał w osłabieniu. Jeszcze w drugiej tercji Kamieniecki doprowadził do wyrównania. Niestety trzecią odsłonę górale rozpoczęli od szybko straconej bramki i znowu znaleźli się w pozycji goniącego. Gonili, gonili, ale nie dogonili. Goście w 57 minucie jeszcze raz ulokowali krążek w nowotarskiej bramce.
- Wyszliśmy na mecz, jakby się nam należało zwycięstwo. Nie wiem czy po wczorajszym meczu uwierzyli, że są mistrzami świata, czy też mecz z Zagłębiem kosztował ich dużo zdrowia – zastanawia się Ryszard Kaczmarczyk. - Polonia nie grała porywającego hokeja. Ma jednak cwaniaków w zespole, którzy potrafią zagrać kombinacyjnie i mają ekstraklasowe ogranie. Umieją podać, wyjść na pozycję. Uczulałem chłopaków, że w naszej tercji nie można gonić za krążkiem, tylko jak się jedzie za zawodnikiem to do końca. Oni dalej tego nie rozumieją. I tak nas ograli przy pierwszej bramce. Przy drugiej przegraliśmy pojedynek jeden na jeden. Z rogu wyjechał sam zawodnik, nikt go nie obstawił. Druga tercja zrobiła nasza. Goniliśmy, stwarzaliśmy sytuacje i mogliśmy spokojnie prowadzić po 40 minutach. Pierwszą bramkę zdobyliśmy po ładnej akcji. Trzeba też przyznać, że bramkę na 2:2 strzeliliśmy po szamcie bramkarza, który między nogami przepuścił krążek spod bandy. Co z tego, że mieliśmy kolejne okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać, a dostaliśmy bramkę, gdy mieliśmy krążek na kiju i zamiast go wybić, to próbował wjechać w zawodnika, a ten… pojechał oko w oko z Bizubem. Malasiński miał za moment idealną sytuację na wyrównanie i trafił w raka bramkarzowi. Potem jeden z rywali przejeżdża całe lodowisko, mimo iż czterech naszych próbowało go zatrzymać. Krążek się odbijał od nóg, podskakiwał, a mimo to wyjechał sam na sam. Bizub obronił, najechał drugi, którego nikt nie pilnował i dobił krążek do bramki. W końcówce graliśmy w przewadze, mieliśmy sytuacje, ale nie umiemy strzelać, przychodzi nam to bardzo ciężko.

MMKS Podhale Nowy Targ – Polonia Bytom 2:4 (0:2, 2:0, 0:2)
0:1 Mularczyk – M. Zając – Dybaś (9:08)
0:2 Wcisło- Bajon (15:00)
1:2 Żurawski – T. Kapica (24:28 w osłabieniu)
2:2 Kamieniecki – T. Kapica (34:51)
2:3 Wicher – Bajon (41:55)
2:4 Dybaś – Mularczyk (56:12)
Podhale: Bizub – Szlembarski, Żurawski, Kamieniecki, T. Kapica, Malasiński – Pierzchała, Nykaza, Jarczyk, Worwa, Plewa – Wikar, Danel, Maciaszek, Siuty, Sokół. Trener Ryszard Kaczmarczyk.
Polonia: Kołodziej – Dworaźny, Faksa, Dybaś, Mularczyk, M. Zając – Schupp, B. Zając, Bajon, Wcisło, Wicher – Stępień, Szymik, Petelicki, M. Ustinow, N. Ustinow – Wybiral, Gurzyński, Kociszewski. Trener Mariusz Puzio.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










