25.10.2019 | Czytano: 7138

PHL: Zdany test prawdy (+zdjęcia)

To miał być test prawdy papierkiem lakmusowym, który zmierzyłby poziom kompetencji tej ekipy Podhala. Test został zdany. Mamy nadzieję, że teraz „Szarotki” rozpoczną marsz w górę tabeli.

Podhale rozpoczęło bardzo agresywnie, wysokim pressingiem i goście mieli problemy z zawiązaniem akcji ofensywnej. Popełniali sporo błędów. Nawet Murray dwukrotnie pogubił się zza bramką, ale te kiksy nie zostały wykorzystane. Podhale miało okazje, by otworzyć wynik spotkania, bowiem sytuacje do pokonania ostatniej instancji tyszan mieli: Naettinen, Seed, Franek i Dziubiński. Tyszanie po raz pierwszy poważnie zagrozili bramce Odrobnego w 7 minucie. Komorski miał wyśmienitą okazję na wprost bramki, lecz przestrzelił. W 10 minucie na ławkę kar powędrował Kamieniew i wtedy goście sporo szumu zrobili pod bramką górali. Od tego momentu zarysowała się przewaga przyjezdnych. Były momenty, że zamykali rywali w ich tercji. Jednak ani Akimoto, ani Cichy, ani Mroczkowski nie potrafili w dogodnych sytuacjach opanować krążka. Pierwsze 20 minut szybkie i bardzo ciekawe.

Po drugiej tercji burza braw żegnała hokeistów Podhala schodzących na przerwę. Już w pierwszych minutach wyprowadzili dwie kontry dwa na jeden, lecz decydujące podanie było zbyt mocne. Ale co się odwlecze…W 25 minucie Suominen spod niebieskiej linii pokonał Murraya, który nie miał dobrego dnia. Sporo krążków wypluwał przed siebie, nawet z łapaczki mu wypadały. Suominen również przy drugim golu wystąpił w głównej roli. Najpierw pięknie wyłuskał krążek jadącemu sam na sam Klimenko, który sfrustrowany faulował, a potem asystował. Tyszanie byli w szoku, bo za moment Podhale przez 65 sekund grało z przewagą dwóch graczy, gdy jeden z nich opuścił ławkę kar, krążek znalazł lukę między parkanami Murraya. Mogłoby się wydawać, że tylko gospodarze grali, ale to złudzenie. Również goście stwarzali sytuacje, lecz nie potrafili ich wykorzystać.

Tyszanie nie mieli nic do stracenia i atakowali non stop. W efekcie zdobyli tylko jednego gola. Pociecha uderzał spod niebieskiej, Rzeszutko dołożył łopatkę kija i krążek wylądował pod poprzeczką. – Oby nie powtórzyło się spotkanie z JKH- martwił się kibic. Nie powtórzyło się, bo goście sami skomplikowali sobie życie. Przez 120 sekund musieli w trójkę odpierać ataki piątki górali. Gdy opuścili ławkę kar, waleczny Dziubiński w zamieszaniu wepchnął krążek do bramki.

REKLAMA: we wtorek Podhale Nowy Targ gra z GKS Katowice - bilety już do nabycia na www.JarmarkPodhalanski.pl!

KH Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 4:1 (0:0, 3:0, 1:1)
1:0 Suominen – Worwa (24:08)
2:0 Neupauer – Suominen – Pettersson (35:48 w przewadze)
3:0 Szvec – Seed - Naettinen (39:22 w przewadze)
3:1 Rzeszutko – Pociecha - Bagiński (49:15)
4:1 Dziubiński – Szvec (55:23)
Podhale: Odrobny; Suominen – Seed, Chalupka – Kamieniew (2), Mrugała – Sulka (2), Wsół; Jenczik – Willick – Szvec, Dziubiński – Neupauer (2) – Franek, Słowakiewicz – Naettinen – Pettersson, Wielkiewicz – Siuty – Worwa. Trener Phillip Barski.
Tychy: Murray (2); Akimoto – Jeronow, Bryk – Kotlorz, Pociecha – Ciura (2), Bizacki; Jafimienka (4) - Komorski – Klimenko (2), Witecki – Galant – Jeziorski, Szczechura (2) – Cichy – Mroczkowski (2), Gościnski – Rzeszutko – Bagiński, Kogut. Trener Andrej Gusow.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama