Wszyscy jednak długo nie mogli się pogodzić, że awans do półfinału wymknął im się z rąk. Spotkanie z Angolą było jak rollercoaster. Najpierw piekło, później niebo, by ostatecznie znów skończyć w piekle.
W pierwszej połowie mieli przewagę, ale świetnie w bramce spisywał się Łukasz Miśkiewicz. Nasz golkiper długo ratował zespół, ale w 42. minucie skapitulował. Biało-czerwoni nie załamali się i tak jak w meczu z Haiti grali do końca. W doliczonym czasie do dogrywki doprowadził Kamil Grygier, który dostał dobre podanie z lewej strony, ładnie przyjął i pokonał bramkarza.
Pierwsza połowa dogrywki była popisem gry Polaków, a dwubramkowe prowadzenie zapewniły dwa perfekcyjnie wykonane rzuty wolne. Pierwszy wykorzystał Krystian Kapłon (fantastyczny strzał pod poprzeczkę), a drugi „polski Messi”, czyli Łastowski.
W drugiej połowie dogrywki rywale odwrócili losy meczu, a bramkę na 3:3 zdobyli w ostatnich sekundach. Angolczycy lepiej wykonywali rzuty karne i zameldowali się w półfinale.
material prasowy - opr/sles
Zdjęcie Bogdan Budny










