03.11.2018 | Czytano: 1948

Dramat biało –czerwonych

Ampfutbolowwa reprezentacja Polski przegrała ćwierćfinał mistrzostw świata z Angolą w serii rzutów karnych, choć dwie minuty przed końcem dogrywki prowadziła 3:1.

Wszyscy jednak długo nie mogli się pogodzić, że awans do półfinału wymknął im się z rąk. Spotkanie z Angolą było jak rollercoaster. Najpierw piekło, później niebo, by ostatecznie znów skończyć w piekle.

W pierwszej połowie mieli przewagę, ale świetnie w bramce spisywał się Łukasz Miśkiewicz. Nasz golkiper długo ratował zespół, ale w 42. minucie skapitulował. Biało-czerwoni nie załamali się i tak jak w meczu z Haiti grali do końca. W doliczonym czasie do dogrywki doprowadził Kamil Grygier, który dostał dobre podanie z lewej strony, ładnie przyjął i pokonał bramkarza.

Pierwsza połowa dogrywki była popisem gry Polaków, a dwubramkowe prowadzenie zapewniły dwa perfekcyjnie wykonane rzuty wolne. Pierwszy wykorzystał Krystian Kapłon (fantastyczny strzał pod poprzeczkę), a drugi „polski Messi”, czyli Łastowski.

W drugiej połowie dogrywki rywale odwrócili losy meczu, a bramkę na 3:3 zdobyli w ostatnich sekundach. Angolczycy lepiej wykonywali rzuty karne i zameldowali się w półfinale.

material prasowy - opr/sles
Zdjęcie Bogdan Budny
 

Komentarze







reklama