31.10.2018 | Czytano: 1936

Bili głową w mur

Biało –czerwoni musieli co najmniej zremisować, by zająć pierwsze miejsce w grupie C mistrzostw świata w ampfutbolu. Tym samym zapewniliby sobie lepsze rozstawienie w fazie pucharowej. Niestety Japończycy nas ograli i najprawomocniej awansujemy do dalszych gier z trzeciego miejsca

. – Japonia to bardzo wymagający rywal, który w ostatnim czasie zrobił znaczący postęp, dlatego spodziewamy się trudnego meczu – mówił po meczu z Kostaryką Krystian Kapłon.

– Do wygrania grupy wystarczy nam remis, ale my zawsze gramy tylko o zwycięstwo! – dodawał Bartosz Łastowski.

W poprzednich dwóch spotkaniach Polacy posiadali przewagę, mieli mnóstwo sytuacji, a wykorzystali po jednej z Kolumbią i Kostaryką. W tych meczach brakowało biało- czerwonym skuteczności. Z Japończykami nie stwarzaliśmy tylu sytuacji co w poprzednich meczach. Tylko dwa strzały, Kożucha i Kapłona, które zmusiły bramkarza rywala do interwencji. Próbowaliśmy atakować, ale biliśmy głową w mur. Wszystkie strzały były blokowane. A Japończycy byli bardzo groźni ze stałych fragmentów gry. Właśnie po jednym z nich, z rzutu rożnego zdobyli bramkę po główce.

- Gra nam się nie kleiła – skomentował pierwszą część meczu prezes. – Japończycy walczą o życie i rzucili się na nas. Szkoda, że nasi napastnicy nie mogą się wstrzelić. Japończycy w tej połowie grali lepszy futbol. Nam brakuje wykończenia.

Liczono, że po przerwie biało –czerwoni będą szturmować bramkę Japończyków, by odrobić starty, a tymczasem stracili drugiego gola. Nie radziliśmy sobie z defensywą rywala. Nie potrafiliśmy ją sforsować, a strzały z dystansu były niecelne. Polacy zbyt długo podejmowali decyzje i było to woda na młyn Japończyków, którzy szybko nam odbierali piłkę, oddalali niebezpieczeństwo od swojej bramki.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama