W pierwszej połowie byliśmy zespołem lepszym. Zaczęliśmy od husarskiego ataku. Już w pierwszej minucie mieliśmy wolnego z linii pola karnego, ale wykonanie nie było najlepsze. Skuteczność Polaków pozostawiała wiele do życzenia, bo sytuacji było w multum. Inna rzecz, że świetnie dysponowany był golkiper Kostaryki. To jemu koledzy zawdzięczają, że przegrywali tylko 1:0. To był najmniejszy wymiar kary, jaki spotkał Kostarykańczyków. Bramkę dla naszych barw zdobył Krystian Kapłon do „pustaka” po podaniu Kożucha. Pochodzący z Białki Tatrzańskiej zawodnik był numerem jeden w naszym zespole, motorem napędowym. Doskonale wywiązywał się z roli środkowego pomocnika. Przeciwnik tylko ze stałych fragmentów nam zagrażał.
Druga połowa była bardziej wyrównana. Nasi rywale kilka razy zagrozili naszej bramce. U nas najlepsze sytuacje miał Kożuch sam na sam, ale nie pokonał bramkarza rywali. W ostatniej minucie meczu zadrżały nam serca, gdyż nasz bramkarz zagrał ręką poza polem karnym. Na szczęście nasz golkiper nie dał się zaskoczyć z wolnego.
Stefan Leśniowski










