03.09.2018 | Czytano: 2827

Dwa światy dziecięcej piłki

Zapraszamy - szczególnie wszystkich rodziców - na wywiad z trenerem koordynatorem Bzik Akademii Sportu, Jakubem Mroszczakiem, który opowiada o tym, jak ważne jest odpowiednie podejście do najmłodszych na początku ich przygody z piłką.

Porówna dzisiejsze warunki do uprawiania sportu przez najmłodszych, do tych w których on się wychowywał. Zdradzi jaka jest recepta na skuteczną i pełną frajdy pracę z najmłodszymi? Jemu to się udało, dzieciaki go uwielbiają.

- Przed Wami drugi sezon, podczas którego będziecie rywalizować w regularnych rozgrywkach Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej. Jak Pan wspomina poprzedni?

- Bardzo dobrze. Dzieciaki miały możliwość zaprezentowania swoich umiejętności na trochę szerszym polu niż trening, dając przy tym dużo radości trenerom, rodzicom, a - przede wszystkim - sobie.

- Jak duży wpływ na rozwój Bzików miał ich udział w regularnych spotkaniach z rówieśnikami?

- Udział to było coś nowego. W tym wieku zdrowa, sportowa rywalizacja, to najlepsza opcja rozwoju. Jak to w sporcie - były i lepsze, i gorsze momenty, jednak nie wolno zapominać, że w tym wieku dzieciaki muszą czerpać radość z gry, a wynik to sprawa drugorzędna, powiedziałbym wręcz, że mało ważna.

- A czy to prawda, że w tym roku przybędzie jeszcze jedna kategoria wiekowa? Z tego, co pamiętam, zeszły sezon zaczynaliście z dwiema?

- Będzie możliwość zapisania swojej pociechy do trzech kategorii wiekowych: Skrzat (rocznik 2012 i młodsi), Żak (2010 - 2011) oraz Orlik (2008 - 2009). Na chwilę obecną zrezygnowaliśmy z jeszcze jednej starszej grupy, ponieważ trudno uzbierać odpowiednią ilość Bzików. Ten problem dotyczy całego piłkarskiego Podhala, ponieważ większość wsi ma spore kłopoty z tym, żeby złożyć drużynę z chłopaków urodzonych w latach 2004 - 2007.

- Na Podhalu mamy mnóstwo klubów i szkółek. Co takiego może zaoferować Bzik Akademia?

- Bzik Akademia to jedna wielka rodzina, nie dzielimy tutaj dzieci na słabsze, czy lepsze, podchodzimy do każdej osoby jednakowo. Naszym celem jest zarażenie tych młodych ludzi pasją do wspaniałej gry, jaką jest piłka nożna oraz pokazanie im, jak dużo dobrego może dać przebywanie w grupie, kontakt z innymi rówieśnikami oraz sportowa rywalizacja. sport kształtuje charakter człowieka.

- Na co szczególnie zwracacie więc uwagę podczas zajęć z najmłodszymi?

- Żeby nikt nie czuł się gorszy. Staramy się dobierać ćwiczenia oraz trening do każdej osoby. W Skrzatach, najważniejsza jest zabawa i jak najczęstszy kontakt z piłką. W dalszym etapie rozwoju, czyli Żakach i Orlikach, dzieciaki będą nadal się bawić i rozgrywać wiele meczów, ale powoli uczyć się też techniki oraz taktyki.

- Co w tym wieku jest najważniejsze dla młodego piłkarza?

- Najważniejsze, żeby dziecko czerpało radość z gry, miało piłkę praktycznie ciągle przy nodze oraz nie czuło presji ze strony trenera, czy rodzica.

- Widać postępy wśród podopiecznych?

- Kiedy po dłuższej przerwie przyszedłem w zastępstwo na trening Żaka, nie mogłem się nadziwić, jaki postęp zrobiło kilku chłopaków. Największy wpływ na efekty ma systematyczność, czyli dwa treningi w tygodniu. Świetną robotę robią także Bartek Augustyn i Radek Antolak. Obaj poświęcają się w 100 procentach temu, co robią.

- Czego nowego możemy się spodziewać w tym sezonie?

- Będziemy więcej meczów sparingowych, bo podczas meczu dziecko zyskuje najwięcej. Będziemy starać się organizować również turnieje i zapraszać na nie drużyny z całego Podhala.

- Jest Pan trenerem koordynatorem sekcji piłki nożnej w Bziku. To dla Pana nowa funkcja. Skąd decyzja o podjęciu się jej oraz skąd czerpie Pan motywację do pracy z dziećmi?

- Zdecydowaliśmy z szefostwem, że najlepiej dla Akademii będzie, jeśli zajmie się tym ktoś, kto widzi, jak to wygląda od środka, ktoś, kto ma najwięcej kontaktu i z dzieciakami, i rodzicami. Dodatkowo lubię wyzwania, a dla mnie będzie to coś nowego. Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu.

- Prywatnie gra Pan w Huraganie Waksmund, oprócz tego dochodzi jeszcze praca, rodzina, życie prywatne… Jak godzi Pan to wszystko?

- Czasem jest ciężko: ciągła gonitwa, jeżdżenie z miejsca na miejsce... ostatnio trochę zaniedbuję pewne rzeczy, takie jak na przykład treningi w klubie, nieraz nie ma czasu nawet dobrze zjeść, jednak mam przy sobie osoby, które mnie wspierają i pomagają, jak choćby moja dziewczyna - która czasem jednak ma mnie już dość (śmiech). Mimo wszystko praca nakręca i sprawia, że człowiek się nie nudzi oraz czuje, że żyje.

- Pasja, czy uśmiech dziecka są większym motorem napędowym podczas pracy?

- Myślę, że i jedno, i drugie. Gdybym traktował trening jak pracę, to nawet uśmiech dziecka nie dawałby radości. Kocham piłkę i nie wyobrażam sobie, żeby nagle wyciąć ją z mojego życia. Kiedy zaś na treningu widzę, że dziecku coś się udaje i jest szczęśliwe, to napędza mnie to podwójnie.

- Czy piłka to pasja na całe życie?

- Na całe, chociaż… Nie wiadomo co przyniesie życie. Jeśli jednak zdrowie pozwoli, to na pewno na jakimś poziomie - lub amatorsko - będę kopał jak najdłużej będę mógł.

- Jak porównałby trener obecne warunki, jakie mają dzieci do gry w piłkę do tych, w których Pan zaczynał kopać w tym samym wieku?

- Dzisiaj dzieciaki mają podane wszystko na tacy: wspaniałe boiska, najlepsze korki, na treningu 20 piłek... My mieliśmy beton lub trawę po kolana, bramki z patyków oraz jedną piłkę na kilkunastu chłopaków, a mimo to człowiek doceniał to, co ma, świetnie się bawił i cieszył z każdego dnia spędzonego na „boisku”. Dzisiaj są inne wartości, dzieciom brakuje tej pasji, radości, która kiedyś była w nas. Nastały dziwne czasy. Telefony i komputery odciągają dziecko od sportu. Są jednak dzieci, dla których piłka to skarb i starają się nią nacieszyć jak najwięcej.

- Czy myśli Pan, że te możliwości są przez dzieci i rodziców odpowiednio wykorzystywane?

- Można wyciągnąć o wiele więcej.

- Co należy zrobić, by coraz więcej dzieci zarażać miłością do sportu?

- Przede wszystkim zarażać trzeba pasją, którą mamy w sobie. Spoczywa na nas duża odpowiedzialność za przyszłość młodych ludzi i w zasadzie za przyszłość polskiej piłki. Pozwólmy dzieciom cieszyć się grą, nie rysujmy schematów, tylko dajmy im po prostu chwile radości oraz swobodę - myślę, że to wykorzystają.

Materiał nadesłany – opr.sles
 

Komentarze







reklama