- Przez pierwsze 25–30 minut to my dominowaliśmy na boisku. Gospodarze grali z respektem i po kilku minutach wysokiego pressingu postanowili się wycofać. Już w 3. minucie Bartek Głowa po dośrodkowaniu przez ArkaTopora z 5 metrów nie trafił w bramkę. NKP dłużej utrzymywało się przy piłce. Po 25 minutach Sandecja po raz pierwszy zagroziła naszej bramce i od razu zamieniła to na gola. Minęło kilka minut, a gospodarze prowadzili już 3:0 po dwóch "bramkach życia", strzelonych raz od poprzeczki, a raz w samo okienko. Na druga połowę wyszliśmy z zamiarem strzelenia szybko bramki. Niestety po błędzie w defensywie i rykoszecie gospodarze prowadzili już 4:0. W kolejnym okresie mieliśmy dwie 100-procentowe sytuacje Głowy i Molisa - relacjonuje trener Sebastian Świerzbiński.
Pod koniec meczu sędzia zagwizdał jedenastkę, którą Sandecja zamieniła na piąte trafienie.
- Po meczu sędział przyznał, że popełnił błąd przy tej decyzji. Nie zmienia to jednak faktu, że Sandecja w dzisiejszym meczu zagrała po prostu skutecznie i zasłużyła na zwycięstwo. Szkoda, bo sam wynik jest wstydliwy. No nic. Terminarz mamy taki, że na trzy mecze graliśmy już z dwoma faworytami tych rozgrywek, czyli Hutnikiem i Sandecją. We wtorek czeka nas kolejny ciężki mecz z Bruk–Betem Temalicą Nieciecza o 13:00 na naszym stadionie. Musimy zmazać plamę po dzisiejszym spotkaniu - zapowiada trener Świerzbiński.
Sandecja Nowy Sącz – NKP Podhale Nowy Targ 5:0 (3:0)
Podhale: Kudła - Topór A. (Mańko), Wybrańczyk, Topór M. (Derek), Łukaszczyk, Kuruc, Zubek (Masłowski), Skóbel (Krzysztof),Uchroński (Lubelski), Otręba (Molis), Głowa
Materiał prasowy










