GKS Drwinia – Watra Białka Tatrzańska 4:4 (4:2)
0:1 Czubin 3
1:1 Stepankow 5 z karnego
2:1 Stepankow 6
3:1 Mus 17
3:2 Dobranowski (Pazurkiewicz) 23
4:2 Palonek 33
4:3 Gąsiorek (Świerzbiński) 65 po rożnym
4:4 Świerzbiński 79 z karnego
Drwinia: Osika – Bochenek (65 Cygan), Tomala, Pieprzyca, Kudelski, Kaczmarczyk, Stepankow, Mus (55 Gumuła), Motłoch (80 Krokosz), Salamon (85 Berliński), Palonek (75 Fasuga)
Watra: Możdzeń – Kuchta (68 Misiura), Lewicki, Gąsiorek, kostrzewa, Świerzbiński, Pazurkiewicz, Kosturko, Czubin, Dobranowski (84 Rokicki), Kołbon (67 Kurnyta)
Wynik już w 3 minucie kapitalnym strzałem z dystansu otworzył Czubin. Okazało się, że to dopiero początek niesamowitych emocji jakie czekały wszystkich w pierwszej połowie. Gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania, wykorzystując podyktowaną przez sędziego jedenastkę. Minutę później po rzucie rożnym skutecznie główkował Stepankow, zdobywając tym samym drugiego gola. Autorem trzeciego trafienia dla Drwinii – Mus, który złamał akcję do środka i uderzył celnie po długim rogu. Kontakt Watra złapała po dwójkowym ataku Pazurkiewicza i Dobranowskiego, ten ostatni wpisał się na listę strzelców w 23 minucie. Gospodarze odskoczyli na dwie bramki dzisięć minut później, błąd w wybiciu futbolówki przez obronę wykorzystał Palonek. W 36 minucie drugą żółtką i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Stepankow. Do przerwy padło, aż sześć bramek a drugą połowę Watra grała w przewadze co wróżyło kolejnymi trafieniami. Goście zaczęli gonić wynik od 65 minuty. Z narożnika dośrodkowywał Świerzbiński, a zagranie wykańczał niezawodny w takich sytuacjach Gąsiorek. Watrze udało się wyrównać dzisięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Sędzia podyktował drugi w tym spotkaniu rzut karny, tym razem dla gości po zagraniu ręką gracza Drwinii. Wynik uderzeniem z jedenastego metra ustalił Świerzbiński. Białczanie atakowali do samego końca, jednak mądrze broniący się rywala nie pozwolili na stratę piątego gola.
Unia Tarnów – Lubań Maniowy 2:2 (0:1)
Bramki dla Lubania: M. Firek 30, Kurnyta 47 z karnego
Szaflary: Świerad – Augustyn, Bałos, D. Firek, Jandura, Skwarek, M. Firek (83 Jurek), Dudzik (75 Ziemianek), Noworolnik (2 Pluta (80 Zagata)), Duda, Kurnyta (Kasperczyk)
Już w drugiej minucie meczu doszło do zajścia, które niewątpliwie odbije się na całym zespole. Fatalnego urazu doznał Noworolnik, który ze złamaną nogą trafił do szpitala. Maniowianie zostali zmuszeni do szybkiej zmiany i gry ze świadomością jaka tragedia spotkała ich kolegę z boiska. Dobrą i bardzo ambitną grę goście przypieczętowali objęciem prowadzenia po pół godzinie spotkania. Tuż po przerwie wynik podwyższył Kurnyta, bezbłędnie wykorzystując rzut karny. Do utrzymania korzystnego rezultatu zabrakło doświadczenia, choć Lubań był naprawdę bliski wywalczenia kompletu oczek. Maniowianie stracili bowiem gole w 75 minucie i doliczonym czasie gry.
- Mecz toczył się w cieniu tragedii jaka spotkała Daniela Noworolnika. Życzymu mu jak najszybszego powrotu do zdrowia. Dziś na boisku zaprezentowaliśmy się jako prawdziwa drużyna, niestety końcowe minuty zadecydowały o ostatecznym remisie. - podsumował trener Lubania Tomasz Ligudziński.
LKS Szaflary – MKS Poprad Muszyna 1:4 (0:1)
0:1 Podgórniak 19
0:2 Polański 51 z karnego
0:3 Wilk 57 z wolnego
1:3 Pawlikowski 77
1:4 Darowski 79
Szaflary: Żuk – Strama, Rusnak, K. Kantor, Rzymowski (75 Mrugała), F. Kamiński, Stawicki (75 M. Kantor), Pawlikowski, Hreśka, Mrowca (60 Wojtanek), Baboń (59 Masłowiec)
Poprad: M. Różalski – Jarząbek, Solarz (86 Sobas), Fritz, Zawiślan, Chochorowski (67 Darowski), Bomba, Orzechowski (71 Synowiec), Podgórniak, Polański (79 Janisz), Wilk (82 Zawiślan)

W początkowej fazie spotkania oglądaliśmy festiwal stałych fragmentów gry. Po rozgrywanych wolnych przez szaflarzan goście groźnie kontrowali i sami wywalczali kornery. Pierwszą wyjątkowo groźną okazję Poprad stworzył jednak po akcji. Zza szesnastki uderzał Bomba, a jego strzał ostemplował poprzeczkę bramki strzeżonej przez Żuka. Szybkie rozprowadzanie piłki i gra kombinacyjna przyniosły muszynianom efekt w 19 minucie. Bardzo składna akcja, seria podań, zakończyła się płaskim dośrodkowaniem z lewej flanki i strzałem Podgórniaka z bliskiej odległości pod poprzeczkę. Goście mogli podwyższyć stan rywalizacji pięć minut przed końcem pierwszej odsłony po bliźniaczej akcji. Tym razem na drodze futbolówki stanął Żuk, który popisał się efektowną paradą. W samej końcówce groźnie z rzutu wolnego uderzał Hreśka zmuszając Różalskiego do przeniesienia futbolówki nad poprzeczką. Pierwsze 45 minut zdecydowanie pod dyktando Popradu. Pechowo dla Szaflar rozpoczęła się druga połowa. Wydawało się, że z akcji Fritza nic nie wyniknie, jednak Żuk sfaulował oponenta tuż przy linii końcowej we własnym polu karnym. Jedenastkę wykorzystał Polański kompletnie myląc bramkarza gospodarzy. Sześć minut później Żuk wyciągał piłkę z siatki po precyzyjnym płaskim strzale w prawy róg z rzutu wolnego. Szaflary zdobyły bramkę w 77 minucie, kiedy to po sparowaniu strzału Kamińskiego przez Różalskiego skutecznie dobijał Pawlikowski. Na odpowiedz muszynian nie przyszło czekać długo, po kolejnej koronkowej akcji do pustej bramki futbolówkę skierował wprowadzony wcześniej Darowski. W doliczonym czasie gry w obrębie szesnastki faulował Strama, ale strzał z „wapna” w wykonaniu Podgórniaka tym razem obronił Żuk.
|
LP |
DRUŻYNA |
MECZE |
PUNKTY |
BRAMKI |
|---|---|---|---|---|
1 |
Poprad Muszyna |
4 |
12 |
9-1 (8) |
2 |
Limanovia Limanowa |
4 |
9 |
9-4 (5) |
3 |
Barciczanka Barcice |
4 |
9 |
8-3 (5) |
4 |
Unia Tarnów |
4 |
7 |
5-3 (2) |
5 |
GKS Drwinia |
4 |
7 |
7-6 (1) |
6 |
Orkan Szczyrzyc |
4 |
7 |
5-4 (1) |
7 |
Watra Białka Tatrzańska |
4 |
7 |
10-10 (0) |
8 |
Glinik Gorlice |
4 |
6 |
5-4 (1) |
9 |
Bocheński KS |
4 |
6 |
8-11 (-3) |
10 |
Lubań Maniowy |
4 |
5 |
5-7 (-2) |
11 |
Tarnovia Tarnów |
4 |
4 |
4-7 (-3) |
12 |
LKS Szaflary |
4 |
4 |
3-8 (-5) |
13 |
Sandecja II Nowy Sącz |
4 |
3 |
7-9 (-2) |
14 |
Dunajec Zakliczyn |
4 |
3 |
5-7 (-2) |
15 |
Okocimski KS Brzesko |
4 |
3 |
4-6 (-2) |
16 |
Olimpia Pisarzowa |
4 |
0 |
5-9 (-4) |
Krzysztof Kościelniak; zdjęcia Michał Adamowski










