12.08.2018 | Czytano: 5094

IV liga: Wymarzony początek (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA 2 (Lubań - Olimpia + zdjęcia) Dwa zwycięstwa z trudnymi rywalami, to bilans sobotnich spotkań naszych drużyn w pierwszej kolejce IV ligi. Do grona triumfatorów dołącza Lubań Maniowy pokonując w niedzielnym starciu Olimpię. Szaflary nie przestraszyły się Limanovii, udowadniając, że awans w pełni im się należał. Watra minimalnie pokonała Glinik Gorlice, sprawiając zdecydowanie lepsze wrażenie w pierwszej odsłonie tej rywalizacji.

Lubań Maniowy – Olimpia Pisarzowa 2:1 (1:1)
1:0 Górecki 42 po wolnym
1:1 Słowik 45
2:1 Kurnyta 80 głową po rożnym
Lubań: Świerad – Augustyn, Bałos, Duda (89 Zagata), Dudzik (84 M. Firek), Górecki, Jandura (90+2 M. Sikora), Jurek (70 Kasica), Kurnyta, Noworolnik, Ziemianek (64 Kasperczyk)
Olimpia: Tomasik – Woźniak, Skrzypiec, Mirek (86 Bojar) , Koralik, Weber (83 Mituś), R. Augustyn, Cebula, M. Augustyn (72 Wielek), Słowik, Kubicki

Lubań przeważał w kulturze gry niemal całą pierwszą połowę, dynamiczne akcje, często oskrzydlane zaprowadzały gospodarzy pod i w pole karne rywala. Brakowało jedynie ostatniego dokładnego podania. Olimpia kontrowała, dwukrotnie groźnie, jednak Kubicki i Cebula zmarnowali swoje sytuacje. Szczególnie druga z nich to typowa setka, którą kapitalnie wyciągnął Świerad. W 42 minucie maniowianie wywalczyli rzut wolny w okolicach 25 metra od bramki oponenta. Wrzutka ze stałego fragmentu gry zaskoczyła bramkarza Olimpii, który wyraźnie krzyknął „moja” po czym piłka po palcach przeleciała nad nim i uderzyła w słupek... Na szczęście dla maniowian metr przy słupku znajdował się wbiegający w piątkę Górecki. Piłka odbija się od niego i wpadła do siatki. Chwila nieuwagi sprokurowała bramkę wyrównującą. Krótko rozegrany wolny, futbolówka trafiła do Słowika, a ten po długim rogu wpakował Lubaniowi gola do szatni. Po przerwie Olimpia przejęła inicjatywę na boisku. W 65 minucie rozpędzony Słowik wyszedł sam na sam ze Świeradem, bramkarz Lubania nogami zastopował płaski strzał. Najlepsze okazje gracze Lubania stwarzali po rzutach rożnych. Przy dośrodkowaniu z prawej strony Kurnyta minimalnie uderzył obok słupka, po kornerze z lewego narożnika doświadczony snajper strzela już celnie głową. Lubań wygrywa na inaugurację sezonu z Olimpią potrzymując opinię, że na własnym boisku maniowianie stanowią monolit.

LKS Szaflary – Limanovia Limanowa 2:1 (1:0)

1:0 Kwiatek 31 z karnego
1:1 Żurek 69
2:1 F. Kamiński 75
Szaflary: Żuk – Hreśka, Strama, Rusnak, Stawicki, K. Kantor, Stawicki, Pawlikowski, Kwiatek (90+1 M. Kantor), Gałdyn, F. Kamiński (90+5 Mrugała), Baboń (73 Mrowca)
Limanovia: Bomba – Witek, Orłowski, Nowak, Plata, Kurczab, Piotr Matras (85 Mus) , Filipek (85 Krzyżak), Żurek (85 Matlęga), Jacak, Lampart

Bez żadnych kompleksów w swoje spotkanie wszedł beniaminek ligi. Bardzo mądra postawa w obronie i dobre rozprowadzenia z defensywy do ataku stwarzały groźne sytuacje podczas pierwszych 45 minut. Dwukrotnie w stronę bramki uderzał F. Kamiński, za pierwszym razem na posterunku Bomba, przy drugiej próbie zabrakło centymetrów. Swoje okazje mieli też goście. Zawsze groźny Lampart przerzucił futbolówkę minimalnie nad poprzeczką, mało brakło aby płaskie kąśliwe uderzenie Kurczaba wpadło tuż przy słupku do siatki, ale na posterunku niezawodny Żuk. Po dynamicznej szarży prawą flanką i minięciu dwóch graczy z Limanowej Hreśka zacentrował w pole karne, gdzie Bomba nie poradził sobie z Baboniem. Faul na napastniku spowodował podyktowanie „wapna”, które na bramkę zamienił Kwiatek. Do przerwy minimalne prowadzenie gospodarzy. Na początku drugiej odsłony okazję z rzutu wolnego miała Limanovia, Żuk czujnie ściągnął futbolówkę z okienka swojej bramki. Napór gości starających się wyrównać wzmagał się z minuty na minutę. Limanovia zamknęła od 65 minuty broniących się szaflarzan na własnej połowie, a po jednej z wrzutek swoje warunki w polu karnym wykorzystał Żurek, z bliska pokonując Żuka strzałem głową. Szaflary odważniej ruszyły do ofensywy przy remisowym rezultacie i lis pola karnego – F. Kamiński wykazał się sprytem w obrębie szesnastki kierując piłkę tuż przy słupku do siatki. Do samego końca cały blok obronny gospodarzy bardzo czujnie i przytomnie kasował zagrożenia, wyprowadzając jedną kapitalną kontrę. Prawą flanką urwał się Mrowca, zgrał na piąty metr do Mrugały, ten jednak przestrzelił nad bramką w dogodnej sytuacji. Szaflary rozpoczynają sezon w dobrym stylu, pokazując, że ta drużyna zasłużyła na grę w IV lidze.

- Ten mecz był dla nas szalenie ważny, chcieliśmy zacząć sezon w dobrym stylu. Sfera mentalna będzie aspektem kluczowym, ten zespół musi podtrzymać passę, dzięki której był w stanie wspiąć się na wyższy szczebel rozgrywek. Powiedziałem dziś w szatni” To wy nawarzyliście tego piwa i teraz musicie go razem ze mną wypić”. - żartobliwie podsumował trener Szaflar Grzegorz Zmuda.

Watra Białka Tatrzańska – Glinik Gorlice 1:0 (1:0)
1:0 Pazurkiewicz (Świerzbiński) 13
Watra: Możdżeń – Gąsiorek, Świerzbiński, Kosturko, Misiura (61 Czubin), Dobranowski (89 Rokicki), Kurnyta (78 Dziubas), Pazurkiewicz (87 A. Rabiański), Kołbon, Kuchta, Kostrzewa
Glinik: Harwat – Kijek, Drąg, Martuszewski, Ogrodnik, Marynowski (78 Brach), Krzysztoń, Kukla (80 Kurowski), Serafin, Grela, Dziedzic (65 Gogola)

Glinik rozpoczął spotkanie od groźnego strzału głową Greli, na szczęście dla gospodarzy piłka przeleciału tuż nad poprzeczką. Białczanie odpowiadają w najlepszy sposób, zdobywając bramkę po strzale Pazurkiewicza. Gospodarze kreowali grę podczas pierwszych 45 minut, stwarzając jeszcze trzy, niestety niewykorzystane próby. Watra popełniła jeden błąd w obronie podczas pierwszej połowy, a stuporcentową sytuację miał Dziedzic. Swój zespół przed stratą gola uratował będący w świetniej formie Możdżeń, spektakularnie broniąc mocny strzał w sytuacji sam na sam. W drugiej odsłonie Glinik przejął inicjatywę stwarzając kilka sytuacji, najlepszą – strzał głową Ogrodnika broni Możdżeń. Najgroźniejszy po stronie gospodarzy Łukasz Pazurkiewicz, sprawiał duże problemy obronie rywala, jednak do zdobycia drugiej bramki zabrakło szczęścia w kilku okazjach.

Krzysztof Kościelniak
Zdjęcia Michał Adamowski 

Komentarze







reklama