25.07.2018 | Czytano: 4530

Przekleństwo dziewięćdziesiątej minuty

Arbiter pokazuje na palcach doliczone minuty. Jedna z drużyn rzuca się na rywala, często każde zagranie adresuje już wtedy w pole karne przeciwnika.

Rzuca piłkę na aferę – jak mawia Jan Tomaszewski. Drugi zespół broni się panicznie, próbując utrzymać skromne prowadzenie, wykopując futbolówkę jak najdalej od własnej bramki. Taki obrazek obserwujemy nie tylko w podhalańskiej klasie A, ale także w Champions Leauge. Gole w ostatnich minutach to esencja emocji, których dostarczają mecze piłki nożnej.

W minionym sezonie w klasie A 166 bramek wpadło w ostatnim kwadransie, to 14,4% zdobytych ogółem bramek, zaś 28 w doliczonym czasie gry, czyli 3,5%. W 18 spotkaniach wyłoniony został zwycięstwa lub padł remis. Najbardziej „frajerskie punkty” ( tak o tym mówią piłkarze i trenerzy) straciła Babia Góra i Jordanów, zyskały Wierchy i Przełęcz. Najczęściej do końca grała Przełęcz, która sześć goli zdobyła w doliczonym czasie gry. Trzy zespoły traciły cztery gole w 90+ - Podgórki, Szarotka i Zakopane. Te zespoły miały ogromny problem z kondycją. Nie były przygotowane do gry na 90 minut i więcej. Piłkarze z Rokicin Podhalańskich w ostatnim kwadransie stracili 23 gole (27,1 % ogółem straconych), z tego 14 w rundzie wiosennej. 18 goli dali sobie wbić futboliście beniaminka z Krauszowa, po 13 goli wpadło do bramek Jordana, Orawy i Zakopanego.

W ostatnim kwadrancie (75- 90 min.) najwięcej goli zdobyli Skalni, aż 20 (25,3%), z tego 14 wiosną. Na drugim miejscu plasują się rezerwy NKP – 17, po 15 zdobyły Wierchy i Zawrat.

Trzecioligowe Podhale w ostatnim kwadransie zdobyło 13 goli (22%), straciło 10 (23,3%), a w doliczonym czasie gry zaaplikowało 5 goli rywalom (8,5%), dało sobie wbić – 3 (7%).

Watra i Lubań szczególnie wiosną starały się zachowywać koncentrację do ostatnich minut. W pierwszej fazie sezonu częściej wyniki wyszarpane w końcówce przydarzały się białczanom, z kolei maniowian gubiły ostatnie minuty spotkań. Watra w ostatnim kwadransie zdobyła 12 trafień co daje bilans 21% z ogółu bramek przy 19 % straconych w tym odstępie czasu. Maniowianie strzelali podobnie przy 21% na plus, jednak gole stracone w końcówkach spotkań to już 25% ze wszystkich bramek puszczonych przez bramkarzy.

W V lidze najmniej podczas ostatnich minut działo się w spotkaniach Szczawnicy. Jarmuta uzyskała bowiem 12 trafień (12%), a pozwoliła zaaplikować 6 goli (17%) z czego szczególnie bolesne było trafienie Bobowej doprowadzające do remisu w ważnym spotkaniu pod koniec sezonu. Najbardziej rozkojarzoną ekipą Orkan, który stracił w ostatnich 15 minutach swoich spotkań w sezonie, aż 20 goli! To 26, 3 % ze wszystkich puszczonych przez rabian goli.

Kto traci bramki? Zespoły, które nie potrafią utrzymać koncentracji i są słabo przygotowane kondycyjne.

- W końcówkach, gdy piłkarze są zmęczeni, a ich głowom brakuje trzeźwego myślenia, zdecydowanie łatwiej o pomyłkę w defensywie. Piłkarze, którzy gonią wynik są zdolni do wzrostu motywacji, chcą wtedy docisnąć, czyli wycisnąć z siebie ostatki sił. Z drugiej strony w zespole broniącym nie dochodzi do zmiany celów. Kołacze w głowach tylko jedna myśl: tylko nie stracić bramki. Psychologia nazywa to przeformułowaniem na cel negatywny – wyjawia Paweł Habrat, psycholog sportu.

Czy jest jakaś recepta, by zminimalizować ryzyko utraty gola w tym newralgicznym momencie? Czy da się nauczyć pewnych zachowań pomagających w takich sytuacjach? Eksperci twierdzą, że nie ma złotego środka. O czym przekonali się najwięksi trenerzy świata.

- Jest kilka czynników, na które warto zwrócić uwagę, a pomogą unikać takich sytuacji. To doświadczenie piłkarzy, koncentracja, a przede wszystkim mądrość i cwaniactwo duchowych przywódców drużyny – wyliczają trenerskie autorytety.

- Drużyny jeśli mają określone cele i często grają asekuracyjnie. Nikt się nie odkrywa, bo każdy próbuje grać ekonomicznie. Jeżeli ten cel nie realizuje się, zostanie zburzony, to wtedy drużyna przegrywająca gra w końcówce va banque. Jest sporo improwizacji w grze, decyduje też zmęczenie, z których wynikają błędy. Nerwy broniących w takich sytuacjach są większe niż atakujących, a stres też przecież nie pomaga koncentracji. W końcówkach, gdy piłkarze są zmęczeni, a ich głowom brakuje trzeźwego myślenia, zdecydowanie łatwiej o pomyłkę w defensywie – to opinia trenerska, Wiesława Klaga

Z cwanych sztuczek do kanonu piłkarskiego weszła ucieczka do narożnika boiska z przetrzymaniem piłki. W tym elemencie brylował Włodzimierz Smolarek, a najbardziej zapamiętano scenkę z MŚ z ZSRR. Jeśli chodzi o duchowych przywódców, często odpowiedzialność na siebie biorą bramkarze. Zwlekają z wprowadzeniem piłki do gry, albo turlają się z nią po murawie. Z jednej strony chodzi o zyskanie czasu, z drugiej o pobudzenie piłkarzy do walki, ostudzenie zapędów rywala.

Stefan Leśniowski
Krzysztof Kościelniak (IV i V liga)
 

Komentarze







reklama