03.02.2018 | Czytano: 2920

Fenomen na światową skalę (+zdjęcia)

Fenomen na światową skalę. Nie boję się tego stwierdzenia, bo chyba nie ma drugiego takiego klubu na kuli ziemskiej, który od ćwierć wieku nie ma sobie równych w kraju.

AMK Gorce Nowy Targ – bo o nim mowa - to kolekcjoner mistrzowskich tytułów zarówno drużynowo jak i indywidualnie w motocyklowej odmianie trialu, a ostatnio także w SuperEnduro. Trudno aż zliczyć ile razy nowotarscy trialowcy zdobywali drużynowe mistrzostwo Polski, bo PZMot takich statystyk nie posiada. A szkoda. Z moich obliczeń (odkąd pamiętam) wyszło 26. A przecież we wcześniejszych latach również sięgali po mistrzowską koronę.

W tym roku drużynowo uzbierali 2929 „oczek” i o 666 wyprzedzili krakowskiego Smoka. Również w Pucharze Polski AMK znokautował konkurencję. Ekipa Rafała Luberdy wywalczyła 8107 punktów, a krakowski Smok był gorszy o 1448 punktów! W SuperEnduro drużynowo została wicemistrzyniami kraju. Do sukcesu w obu dyscyplinach przyczyniło się 48 jeźdźców!. Już ta liczba mówi jak bardzo popularny jest to sport na Podhalu. Wszyscy otrzymali pamiątkowe puchary na gali podsumowującej sezon startów w 2017 roku. Tradycyjnie impreza zorganizowana została w „Skalnym Dworku”.

Nie ma chyba takiego klubu w kraju, który mógłby się pochwalić takimi osiągnięciami. A przecież do tego dochodzą indywidulane trofea w obu dyscyplinach. W tym roku również lista trofeów też jest długa. Nowotarżanie zdobyli osiem medali w mistrzostwach Polski (trial + superenduro), sześć razy w obu dyscyplinach stawali na podium w krajowym Pucharze! A trzeba mieć jeszcze na uwadze, że medale zdobywali wychowankowie klubu jeżdżący obecnie w innych barwach, jak choćby mistrz Polski w trialu Gabriel Marcinów czy Sebastian Cyrwus. Brakuje jednak tytułu w najbardziej prestiżowej kategorii. Od kilku lat zdominował ją Marcinów.

- Trial wymaga ciężkiej pracy. Sukcesy zlicza się ilością potu wylanego na treningach - przekonuje prezes Rafał Luberda. -  Na ten moment najwięcej Gabryś trenuje i są tego rezultaty. Może mu zagrozić Jan Gąsienica Daniel, który jest trzeci. To utalentowany chłopak. Jestem bardzo zadowolony z wyników jakie nasz klub osiągnął w 2017 roku. Zdobyliśmy wszystko co było do zdobycia. W każdej grupie siedzimy na pudle, coraz więcej zawodników mamy. Pojawiło się sporo młodzieży. Zobaczymy czy młodzież będzie chciała mocno trenować. Jest kilka nazwisk małolatów, z którymi wiążemy spore nadzieje. Wojciech Żiraldo w pierwszym sezonie startów sięgnął po mistrzostwo kraju. Jest też 10 – letni Bartłomiej Domin, Szymon Kus i Jan Marusarz.

Każdy się zastanawia czy to pasmo sukcesów nie znudziło klub. - Jeździmy, żeby wygrywać i jak najlepiej reprezentować klub i miasto, które jest naszym sponsorem. Dzięki temu całą ławą szkolimy młodzież i jak widać z dobrym efektem. Z uprawiania tego sportu nie mamy pieniędzy, lecz satysfakcję i fajną zabawę. Tym bardziej nas cieszy wygrana w Pucharze Polski, bo krakowski Smok mocno wierzył w sukces. Już przed startem powiedziałem im, że muszą liczyć się z porażką. I tak się stało – mówi z dumą prezes i aktualny mistrz Polski w klasie senior, Rafał Luberda.

Na krajowym podwórku od kilku lat nie ma sobie równych Gabriel Marcinów, wychowanek nowotarskiego klubu, który obecnie reprezentuje AMK Gliwice. Cały czas za jego plecami czai się Michał Łukaszczyk, ale jakoś nie potrafi znaleźć sposobu, samozaparcia, by go pokonać. Jedynie w pojedynczych eliminacjach. – I w tym przypadku to kwestia treningów, ich intensywności i jakości – twierdzi Rafał Luberda. – Musiałby się mocniej przyłożyć, co najmniej tyle trenować co Gabryś, to wtedy między nimi walka byłaby na ostrzu noża.

Sporym osiągnieciem jest trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej jeszcze juniora Jana Gąsienicy Daniela, który wywalczył złoto w swojej kategorii wiekowej. W seniorskiej rywalizacji zgromadził 660 punktów, juniorskiej - 940. Na trzecim miejscu w „generalce” kolejny wychowanek nowotarskiego trialu Sebastian Cyrwus (514 pkt.), a tuż za nim wiecznie młody Rafał Luberda (472 pkt). Drugi w juniorach kolejny jeździec AMK Nowy Targ, Daniel Nykaza (770). W klasie senior niepodzielnie panuje trener i prezes AMK Gorce – Rafał Luberda.

- Udało się – mówi skromnie prezes. – Wystartowałem tylko w jednej eliminacji w Szklarskiej Porębie, bo miałem kontuzję łokcia. Tylko po to stanąłem na starcie, by przypieczętować kolejny mistrzowski tytuł. Ile ich mam w kolekcji? Już się pogubiłem w rachubach i trudno mi tak na gorąco powiedzieć. Musiałbym przejrzeć swoje trofea i statystyki.

Prezes z dumą mówi o Pucharze Polski, bo ten sukces został wydarty Smokowi. Klub z Krakowa miał chrapkę na to trofeum, ale nowotarżanie nie byli gorsi i złoili skórę odwiecznemu rywalowi.

Indywidualnie w Pucharze Polski w klasie maluch triumfował Wojciech Żiraldo przed Arturem Murzynem. W klasie otwartej na trzecim stopniu podium znalazł się Krzysztof Guroś. W młodzikach Szymon Kus również stanął na najniższym stopniu podium. Był też trzeci w PP w SuperEnduro. Oliwia Luberda (córka prezesa) wśród kobiet wystartowała tylko w dwóch nowotarskich eliminacjach i zebrane punkty wystarczyły jej na zajęcie czwartego miejsca. W klasie weteran Marek Pawlikowski jest jak wino. Sklasyfikowany został na drugiej pozycji. Wystartował we wszystkich eliminacjach i stracił do triumfatora Adama Styły tylko 15 punktów.

Czy polski trial nawiąże do sukcesów Tadeusza Błażusiaka? – Wszystko w rękach i nogach młodzieży – twierdzi  Rafał Luberda. – Mamy nowy narybek i zobaczymy na jak długo starczy mu wytrwałości, by dążyć do doskonałości, do takiej klasy, która predysponowała ich do występów na międzynarodowej arenie. Dotychczas młodzież dochodziła do pewnego wieku i wtedy miała swoje wizje, ambicje. Już nie trenowała z takim zapałem. Na ten moment najlepiej pracuje Jan Gąsienica Daniel i to widać po wynikach.

W superenduro mistrzem Polski juniorów został Oskar Kaczmarczyk. wygrał pierwszy w Polsce wyścig Head 2 Head, 29 miejsce w Erzberg Rodeo.

- Mamy klubowego wicemistrza Polski w SuperEnduro – chwali się prezes. - Ogromną zasługę ma w tym Oskar Kaczmarczyk, który został mistrzem Polski juniorów. Oskar też wędrował po różnych klubach i wrócił na stare śmieci. Wyszedł z założenia, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Problemów nie brakuje. Jak wszędzie. Zwykle są to pieniądze, a właściwie ich brak. Klub jednak daje sobie radę. Najbardziej boli, że…

- Konkurencja kradnie nam zawodników – żali się prezes. - Nasz klub ma sztab szkoleniowy. Zawodnicy u nas uczą się trudnej sztuki skakania na motocyklu przez przeszkody, a potem przechodzą do innych klubów. Ja za żadne skarby nie przeszedłbym do innego klubu. Są jednak tacy, którzy za parę złotych się sprzedają. Nie mają honoru reprezentować swojego miasta. Zapomnieli kto ich trenował i skąd się wzięły ich osiągnięcia. Rozumiem, jakby dostawali wielkie pieniądze, to można zmieniać barwy klubowe, ale to są drobne. Stawiamy przede wszystkim na szkolenie, budowę toru, zaplecza. Robimy swoje.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Szymon Pyzowski
 

Komentarze







reklama