02.06.2026 | Czytano: 992

Światowy hokej i… polski pierwiastek

Marek Dudek z Nowego Jorku dzieli się spostrzeżeniami po zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata w hokeju. Zastanawia się dlaczego w innych krajach rodzą się hokejowe talenty, a u nas jeśli dobrze rokują, to nie ma im kto podać pomocnej dłoni.



 
- Podczas MS U20 D1B w 2018 roku awans uzyskała reprezentacja Norwegii, a najlepszym zawodnikiem został Alan Łyszczarczyk – pisze Marek Dudek. -  Z tamtego składu Norwegii dwóch zawodników grało w zakończonych w niedzielę MŚ.  Norwegowie odnieśli w nich historyczny sukces, zdobywając brązowy medal. Siedem goli zdobył 21 - letni Noah Steen, aktualnie grający w klubie Syracuse Crunch liga AHL w farmerskiej drużynie Tampa Bay Lightning.   Jednym z etapów kariery Steena była gra w norweskim klubie Lorenskog,  w którym trenerem był wówczas nasz rodak,  Grzegorz Rostkowski. Noe twierdzi, że Grzegorz postawił na nogi norweski hokej i  dorzucił do tego  swoje trzy grosze   mówiąc, że jest dobry w te klocki. Trener Grzegorz Rostkowski w latach 2020-24 był trenerem w prestiżowej szkole sportowej WANG Romerike.
 
Idzie młodość
 
W zespole Norwegii Steen to jeden z licznej grupy nowej fali.  Petter Vesterheim, Mikkel Eriksen Tinus Luc Koblar (19 latkowie) i jeszcze 21 – letni Slian Solberg. Viggo Bjorck (18 lat), Ivar Stenberg (19), Jack Berglund (20) młodzieńcy w zespole „Trzech Koron”.  W innych drużynach narodowych również byli nastolatkowie. Trenerzy jakoś nie bali się ich wpuszczać na lód nawet na osłabienia. A u nas w kraju? Młodzi mają problemy z dostaniem się do ekstraklasy i na regularną grę, a jedynie na sporadyczne wejście na lód, by tylko w protokole odnotowano, że młodzieżowiec był w składzie.
 
Dziwne czasy
 
Podhale wychowało wiele talentów, którzy z powadzeniem reprezentowali nasz kraj i mogli grać w NHL. Wielu nie było dane grać w wielkich klubach zachodnich czy NHL, mimo iż ich umiejętności do tego predysponowały. Walenty Ziętara, Leszek Kokoszka, jego imiennik Tokarz, Stefan Chowaniec, Mieczysław Jaskierski   - z pewnością w tej lidze poradziliby  sobie. Bo radzili sobie w mistrzostwach świata z gwiazdami ZSRR, Czechosłowacji czy Szwecji i Finlandii. No cóż, uprawiali sport w dziwnych czasach, które… pozwalały wyjechać za granicę tylko na sportową emeryturę. Wtedy kiedy szczyt formy był już po za nimi.  Bramkarzem  Pawłem Łukaszką, który swoją postawą w mistrzostwach świata w 1981 roku zrobił furorę,   zainteresowanie wykazywały zawodowe kluby zza oceanu, ale  ten przerwał  karierę i wstąpił do seminarium duchownego.
 
Dwóch draftowanych

Czasy się zmieniały, Polska zaczęła otwierać drzwi na zachodni świat i skorzystał z tego Patryk Pysz. Jego talent dość szybko dostrzegli skauci z Ameryki, którzy złożyli mu ofertę gry w zawodowym klubie NHL Chicago Blackhawks. W 1993 roku  został draftowany z numerem 102. Był pierwszym draftowanym wychowankiem Podhala, ale nie zagrał w NHL. W sezonie 1996/97 grał w „farmerskiej” drużynie Chicago - w Columbus Chill (ECHL).

 Drugim wychowankiem, który dostąpił takiego zaszczytu był Marcin Kolusz. 22 czerwca 2003 roku został draftowany przez Minnesotę Wild z numerem 157.  Był też pierwszym zawodnikiem z  polskiej ligi.  Jego poprzednicy – Mariusz Czerkawski, Krzysztof Oliwa i Patryk  Pysz draftowani byli z zagranicznych klubów.  Kolusz grał w Vancouver Giants, a potem lokaut w NHL zmusił go do powrotu    do Europy.
 
W gronie kolejnych wychowanków, którzy mieli szansę na draft do NHL  byli - wspomniany przez Marka Dudka  -  Alan Łyszczarczyk oraz Krzysztof Maciaś.  Obaj jednak nie przebili się, chociaż w swoich klubach mocno punktowali.
 
Może więcej szczęścia będzie miał Gabriel Wsół, zaledwie15 – latek. Po wyjeździe z Nowego Targu  trzy lata spędził w szwajcarskim EHC Basel, regularnie występując na tafli z 16-latkami oraz 18-latkami. Stąd  młody Polak został zawodnikiem szwedzkiego Soedertaelje SK. Nie można wykluczyć, że w przyszłości zobaczymy go w NHL.
 
Nigdzie nie zatrudniają na piękne oczy
 
Wróćmy do naszych szkoleniowców pracujących poza granicami naszego kraju.  - Już nie trzy grosze,  a osiem franków dorzucił do szwajcarskiego hokeja Henryk Gruth – pisze  Marek Dudek. -  Ogromnym  szacunkiem cieszy się pan Heniu u Helwetów. Ośmiu jego wychowanków grało o złoty medal MŚ. Wciąż w klubie Henryka Grutha  ZSC Lion Zurich pracuje Darek Wieczorek. Trenuje bramkarzy w grupie U16. We Francji mamy trenerów z Podhala.  W klubie z Lyonu z grupami U18 pracuje Marek Rączka, a w Toulon trenerem seniorów i juniorów jest Jacek Szopiński. W Finlandii z sukcesami w grupach U16 i U18 w Ilves pracował Tobiasz Bigos, aktualnie asystent trenera naszej kadry seniorów. W USA w stanie Connecticut od kilku lat pracuje Tomek Piątek. W tym sezonie został Head Coach i General Manager. Klub może mniej znany,  ale grają tam zawodnicy z Ameryki i Europy. Kilku było na drafcie  NHL lub grało w tej lidze.  Wielu innych znalazło miejsce w profesjonalnych klubach. W Kanadzie w Ottawa Senators NHL zatrudniony został Maciej Szwoch jako trener koordynator bramkarzy. Wcześniej pracował w Szwecji,  a jego jednym z podopiecznych był Linus Ullmark jeszcze w klubie MODO Hockey. Nigdzie nie zatrudniają na piękne oczy. Jest mnóstwo trenerów z TOP-Hokejowych nacji,  więc nie ma co  zasług naszych trenerów  umniejszać. Każdy z nich odniósł większy czy mniejszy sukces, czasem po skończonej szybko karierze hokeisty w Polsce.  Często przez brak możliwości rozwoju i szkolenia,  bo PZHL robił dziwne eksperymenty zadłużając się, a kluby za jego pozwoleniem ścigały się po tytuł Mistrza Polski  ściągając trenerów i zawodników z zagranicy.  Czas ich zweryfikował. Uważam, że takich TOP było  zaledwie. 35%. Gdyby lata temu  stworzono warunki dla rozgrywek juniorów, zadbano o marketing, wypracowano  narzędzia dla dobra reprezentacji i zadbano o kadrę trenerską,  to dzisiaj nie patrzylibyśmy z zazdrością na Norwegów i nie przegralibyśmy z Litwą, a Łyszczarczyk czy Krężołek ładowaliby gole Danii, Łotwie czy Niemcom. Polacy to już nie tylko pracownicy od taczek i wódki. Mamy swoją jakość, pomysłowość i kulturę pracy. Zauważają to w innych krajach. Wierzcie mi,  bo żyję w USA już 24 lata. Mam nadzieję, że nowe władze Związku  nie popełnią błędów poprzedników. Być może cześć z tych trenerów wróci do Polski z jeszcze większym doświadczeniem i postawią  nasz hokej na nogi.
 
Stefan Leśniowski i Marek Dudek
 

Komentarze







reklama