Tylko zwycięstwo dawało galom jeszcze szanse na walkę o czwórkę, premiowaną grą w play off. Od czwartego miejsca dzielił nowotarżan punkt. Ale trzeba pamiętać, że dwa ostatnie mecze sezonu zasadniczego Szarotka potykać się będzie z Zielonką i Łochowem. Te dwie ekipy mają zdecydowaną przewagę nad resztą stawki. Można pokusić się o stwierdzenie, że grają w innej lidze.
Szarotka źle rozpoczęła spotkanie. Straciła gola już 116 sekundzie. Długo trzeba było czekać na odpowiedź przyjezdnych, aż do 17 minuty. Niemniej po przewie znowu w ich szeregi wkradła się dekoncentracja i w 27 minucie miejscowi prowadzili 3:1. Jednak nie pierwszy raz 11-krotni mistrzowie Polski pokazali, że potrafią odmienić losy spotkania. Tak też się stało. Jeszcze przed drugą przerwą doprowadzili do wyrównania, a na początku trzeciej części meczu w 29 sekundzie objęli powadzenie, które 6 minut później powiększyli do dwóch bramek. Kiedy w 55 minucie gający trener dorzucił kolejnego gola, stało się jasne, że cel na to spotkanie został zrealizowany. Gol Kwaśniewskiego 25 sekund przed końcową syreną był jedynie na otarcie łez gospodarzy.
AZS PŁ Cochise Łódź - Gorący Potok Szarotka Nowy Targ 4:6 (1:1, 2:2, 1:2)
1:0 Benkes – Krawczyk (1:56)
1:1 Widurski – Jaskierski (16:20 sygnalizowana kara)
2:1 Leśniewski (24:21 sygnalizowana kara)
3:1 Kwaśniewski – Leśniewski (26:25)
3:2 Rogos – Stypuła (32:45 sygnalizowana kara)
3:3 Rogos – Jaskierski (37:31)
3:4 Zacher – Augustyn (40:29)
3:5 Pelczarski – Jaskierski (46:23)
3:6 Widurski (55:00)
4:6 Kwaśniewski – Krawczyk (59:35)
Szarotka: Komperda, Staszel, Augustyn, Ligas, Stypuła, Hamrol, Zacher, Widurski, Pelczarski, Jaskierski, Baczewski, Pędzimąż, Pawlikowski, Lizoń, Garb, Mirga, Bryniaski, Rogos.
Stefan Leśniowski










