14.05.2024 | Czytano: 1384

MŚ. Utrzymanie oddaliło się

To był bardzo ważny dzień dla hokeistów z orzełkiem na piersi. Konfrontacja z Francuzami była kluczowa o być albo nie być w elitarnym towarzystwie.



 
Francja była faworytem, jest ograna w elicie. Linia defensywna tej ekipy składa się głównie z zawodników z ligi francuskiej. Zaś linia ofensywna Francji oferuje interesujące nazwiska dla czeskich kibiców. W nominacji nie zabrakło gracza Witkowic Valentina Claireaux czy Jordanna Perreta z Hradca Kralove. Największą gwiazdą jest Pierre-Edouard Bellemare, który pojawił się na mistrzostwach świata po raz pierwszy od 2017 roku.
 
Po potyczkach z Łotwą i Szwecją polscy hokeiści nie schodzili z czołówek  gazet oraz serwerów internetowych. Kto by się tego spodziewał. A jednak! Przed naszymi hokeistami jeszcze kilka meczów, ale dzisiejszy urastał  do rangi najważniejszego. Zwycięstwo z Francją pozwoliłoby realnie myśleć o utrzymaniu w elicie, ale rywale też nie  byli ułomkami, co pokazał ich konfrontacja z Łotwą, w której również zdobyli punkt. No i dzisiaj przymknęli, ale  wierzymy, że jeszcze nie zamknęli nam wrota do utrzymania.
 
Polacy  przystąpili mocno wystraszeni. Dali sobie narzucić styl rywala. Nie byli w stanie dłużej utrzymać krążka. Nie najlepiej zachowali się w swojej tercji, nie potrafiąc szybko rozegrać krążka, szczególnie we własnej tercji i Murray miał pełne ręce roboty. To musiało się zemścić.  Po złym wybiciu krążka z własnej tercji, przechwycił go  Addamo, który  dynamicznie wjechał prawą skrzydłem i z bardzo ostrego kąta, strzałem z bekhendu pokonał Murray. Ten go obciąża. Rywale  szybki zdobyli drugą bramkę. Rozegrali krążek po obwodzie, aż Auvitu strzałem zza bulika skierował go w kierunku bramki. Addamo zmienił jej tor lotu, czym zasłonięty Murray był zaskoczony.  Za dużo paniki w grze Polaków. Mieli dwa okresy liczebnej przewagi, ale nie potrafili zagrozić bramce Ylonena.
 
Jak wykorzystuje się przewagę liczebną pokazali naszym reprezentacji Francji. Da Costa przymierzył w krótki róg i było już 3:0 na korzyść „Trójkolorowych”. Murray zjechał do boksu, a jego miejsce między słupkami stanął Fuczik.  Chwilę później Wanacki  objął przeciwnika i znowu grając w osłabieniu straciliśmy gola. Do stanu 0:4 absolutnie nic nie wskazywało na to, że Polacy będą jeszcze w stanie podjąć walkę w tym meczu. Tymczasem fenomenalna interwencja Fuczika dodała skrzydeł biało-czerwonym. Nagle jednak nasi hokeiści strzelili dwa gole. Zaczęło się od złego rozegrania krążka przez Ylonena. Wałęga przechwycił go zza bramką i wyłożył go Zygmuntowi. Jego strzał obronił golkiper, ale przy dobitce Pasia był już bezradny.  Za moment Fraszko otrzymał  znakomite podanie od Wronki i znalazł się w  sytuacji sam na sam z bramkarzem. Świetnym uderzeniem  trafił pod poprzeczkę.  
 
Biało –czerwoni z determinacją walczyli o zmianę niekorzystnego rezultatu, ale wszystkie próby pokonania Ylonena nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. 99 sekund przed końcem trener Kalaber ściągnął bramkarza, ale ten manewr również nie przyniósł gola.  
 
Polska – Francja 2:4  (0:2, 2:2, 0:0)
0:1 Addamo – Treille – Gallet (8:47)
0:2  Addamo – Auvitu – K. Bozon (11:32)
0:3 Da Costa (24:21 w przewadze)
0:4 Bellemare – Da Costa (27:46 w przewadze)
1:4 Paś – Wałęga – Zygmunt (36:08)
2:4 Fraszko – Wronka (37:39)
Polska: Murray (24:21 Fuczik) - Wanacki, Kolusz, Zygmunt, Pasiut, Wronka - Wajda, Kruczek, Krzysztof Maciaś, Dziubiński, Wałęga - Górny, Bryk, Łyszczarczyk, Paś, Fraszko - Dronia, Kostek, Urbanowicz, Komorski, Michalski.
Francja: Ylonen – Gallet, Auvitu, Da Costa, Bellemare, T. Bozon – Contagallo, Chakiachvili, Simomsen, Bouden, Rech – Llorca, Crinon, Bertrand, Claireaux, Perret – Thiry, Treille, Addamo, K. Bozon.
 
W drugim meczu naszej grupy Łotwa pokonała Kazachstan 2:0  (0:0, 2:0, 0:0)
 
W grupie A również rozegrano dwa spotkania.
 
Dania – Norwegia 0:2 (0:0, 0:1, 0:1)
 
Kanada – Austria 7:6 D (3:1, 3:0, 0:5; 1:0)
 
Stefan Leśniowski
foto FB PZHL

Komentarze







reklama