02.02.2024 | Czytano: 4675

Być jedną rodziną (+zdjęcia)

Prezes klubu to ważna, ale bardzo odpowiedzialna funkcja. Od niego zależy jak będzie funkcjonował klub.



 Musi więc być dobrym organizatorem i zarządcą, który potrafi ściągnąć odpowiednią liczbę sponsorów i otoczyć się zaufanymi współpracownikami.  Jego rolą jest odpowiednie gospodarowanie pozyskanymi środkami a także przyciągania uwagi i zainteresowania potencjalnych sponsorów.
 
W  ostatnich latach prezesi Podhala  nie poradzili sobie z prowadzeniem klubu. Pod ich rządami kulała organizacja, a co za tym idzie wyniki sportowe. 29 stycznia szefem „Szarotek” został Mateusz Gacek, były hokeista grup młodzieżowych. Przejął ster po Natalii Charyasz, który po błędach taktycznych w zarządzaniu podała się do dymisji.  Przed  nowym prezesem bardzo trudne zadanie, ale rozpoczął dobrze, od kontaktu z mediami, których brakowało w ostatnich latach.  Miejmy nadzieję, że kontakty z mediami wejdą na stałe do obowiązków nowo rządzących, a nie będzie odsyłania  dziennikarzy do „Truskawki na torcie”.  Poprzedni włodarze byli zamknięci.
 
- Komunikacja z kibicami poprzez media jest dla nas kluczowa. Nie będzie żadnej blokady informacyjnej – zapewnia wiceprezes Krzysztof Wajsak, odpowiedzialny za kontakty z mediami. I dodał:  Będziemy otwartym klubem. Zapraszamy wszystkich do współpracy.


 
Współpraca się przyda, bo przejęli klub, by ugasić pożar, a więc w bardzo trudnym okresie. Są jednak pełni optymizmu, chociaż nie wiedzą dokładnie w jakim stanie finansowym przejęli władanie.  – Rozpoczęliśmy audyt. Prace trwają. To jest kwestia czasu, gdy poznamy wszystkie szczegóły  –  powiedział Mateusz Gacek i dowiedzieliśmy się, że umowa z PZU obowiązuje do końca kwietnia. Prowadzone są rozmowy  o przedłużenie jej o kolejny rok.
 
Nowi prezesi nie wiedzieli w co się wpakowali. – Do końca nie była nam znana sytuacja ekonomiczna klubu. Rozmowy z nami trwały od dłuższego czasu z Radą Nadzorcza, na  temat nowego sezonu. Sytuacja do jakiej doszło przyspieszyła proces.


 
Do tablicy wezwany został członek Rady Nadzorczej, Leszek Tokarz. - Przystąpiliśmy do Rady nadzorczej w sierpniu. Początkowo nasze rozmowy z zarządem szły w takim kierunku, by umożliwić spółce wyjść na prostą, żeby była wypłacalna, by umożliwić zatrudnienie takich zawodników, którzy  reprezentowali odpowiedni poziom przy możliwościach finansowych klubu. Przez cały czas rozmawialiśmy z osobami, które były chętne uczestniczenia w hokejowej zmianie. Czy w formie uczestniczenia w Radzie Nadzorczej czy też w zarządzie. Po jakimś czasie pojawiła się możliwość rozmowy z aktualnym zarządem. Znaleźliśmy wspólny język. Cieszmy się, że te osoby zdecydowały się, w takiej sytuacji w jakiej znajduje się klub.  Nie ukrywamy, że potrzebujemy jeszcze wielu ludzi, którym leży na sercu dobro hokeja. Po tych zmianach jesteśmy optymistami. Będziemy pomagać włodarzom.


 
- Podziękować trzeba tym panom, że wyrazili chęć w trudnym momencie. Podjęli się  Nie ukrywajmy podjęli się trudnego wyzwania. Trzeba było uspokoić drużynę, a ostatnie mecze pokazały, że w drużynie jest potencjał – powiedział drugi chlorek Rady Nadzorczej, Andrzej Słowakiewicz, który jest za tym, by zatrudnić dyrektora sportowego władającego co najmniej dwoma językami dla lepszej komunikacji.


 
Bartłomiej Neupauer, kapitan „Szarotek” został poproszony o wyjaśnienie kulisów protestu.  – Ta sytuacja jest już zamknięta. To wydarzenie związane było z byłym już zarządem. Wszystkie formalności zostały uregulowana, sytuacja została wyjaśniona. Mleko się rozlało. Teraz jesteśmy tutaj i chcemy tworzyć jedną hokejową rodzinę. Patrzymy z optymizmem w przyszłość.


 
Większościowym udziałowcem spółki jest MMKS. Jak do tej pory mówiło się, że nie była to konstruktywna współpraca. –  Relacje są kluczowe. Powinny być dobre i mam nadzieję, że takie będą. Mam nadzieję, że władze MMKS będą wykazywać chęć pomocy. Taka deklaracja z ich strony padła – powiedział Mateusz Gacek.  


 
Grzegorz Watycha, burmistrz;  – Chciałem zaakcentować, że dla miasta „Szarotki” są bardzo istotne. Chcemy, żeby klub wyszedł na prostą i zaczął walczyć o wyczekiwany 20 tytuł mistrza kraju. Trzeba powoli budować podstawy, a nie jest łatwo, bo czasy są trudne. Koszty związany z funkcjonowaniem klubu są wymagające. Pozyskanie strategicznego sponsora dały pewną stabilizację, ale nie na tyle, żeby na tej jednej bazie budować drużynę, która walczyć będzie o tytuł. Wrócili kibice, to dobry sygnał. Miasto zainwestowało w obiekt. Warunki do gry i trenowania są lepsze. Dzięki temu zarząd będzie mógł pozyskać nowych sponsorów. Miasto też wypłaca stypendia  i zgodnie z umowami płacone są regularnie bezpośrednio na konta zawodników już drugi sezon.  
 
Burmistrza zaczepił jeden z  kibiców, pytając jak długo jeszcze będą siedzieć w zamrażarce. – Trwają prace nad dokumentacją nowego obiektu i w pozyskaniu środków na ten cel – odparł włodarz miasta.


 
 Krzysztof Wajsak i Wojciech Śniegowski będą pomagali. Pierwszy to przedsiębiorca, kojarzony z piłkarskim klubem Huragan Waksmund.  Z kolei drugi  40 lat był w Kanadzie. Jest krakusem i jak mówi będzie miał możliwość chłodnego spojrzenia na klubowe sprawy.  - To dla mnie zaszczyt, że mogę być teraz częścią zarządu i rozbudowywać hokej, by osiągnąć cel, jakim jest mistrzostwo. . Mój związek z hokejem datuje od czasu pobytu w Kanadzie. Tam prowadziliśmy drużynę amatorską, która startowała w wielokulturowych mistrzostwach Kanady pod nazwą „Polscy Husarzy”. W ciągu dziewięciu lat zdobyliśmy  zloty, dwa srebrne i jeden brązowy medal. Dwóch naszych zawodników wylądowało później w Cracovii. Wysyłaliśmy amerykańskich i kanadyjskich hokeistów do polskiej ligi. Chciałbym  moje doświadczenia przenieść na ten teren. Moim zdaniem drużyna jest doskonała i potrzeba tylko lepszej organizacji.
 
Stefan Leśniowski
Foto Maciej Gębacz
 
 
 
 

Komentarze









reklama