12.02.2022 | Czytano: 2034

ZIO. Łzy Stocha, który otarł się o medal. Historyczny wynik Michalskiego. Konflikt wśród biegaczek. „Pomocy”! - krzyczała fińska biegaczka

AKTUALIZACJA 5 Fenomenalny występ Kamila Stocha w pierwszej serii konkursu olimpijskiego na dużej skoczni rozbudził nasze apetyty na medal, zajął jednak miejsce najgorsze dla sportowców – czwarte. Zabrakło 4,1 pkt. do podium.



 
 Polak w pierwszej próbie  skoczył 137,5 metra, czym pobił rekord skoczni. Niestety kolejnym skoczkom szybko udało się przebić wyczyn Stocha. Kilka minut później przebił go Manuel Fettner (138,5 metra). rekord skoczni przebili także w późniejszej fazie Ryoyu Kobayashi oraz Marius Lindvik, którzy skoczyli odpowiednio 142,5 metra oraz 140,5 metra. Kamil zajmował czwarte miejsce po pierwszym skoku, ze stratą 0,4 punktu do trzeciego Timiego Zajca. Prowadzący Kobayashi ma nad nim przewagę blisko 7 punktów.  Czterech Polaków zakwalifikowało się do finałowej serii.  Poziom konkursu niebotyczny. 29 zawodników przekroczyło 130 metrów.
 
Tej odległości nie przekroczył Paweł Wąsek, któremu zabrakło metr do przekroczenia. Dało mu to 28 miejsce, ale w serii finałowej pofrunął na 134,5 m  i awansował na 21 pozycję.  Dwudziesty piąty był po pierwszym skoku Dawid Kubacki (131 m), w drugim skoku wylądował półtora metra dalej i nie utrzymał pozycji, sklasyfikowany został  na 26 miejscu.  Piętnasty na półmetku Piotr Żyła po skoku na 134 metr, w drugim wylądował na  131 m i spadł trzy pozycje niżej.  
 
Ściskaliśmy kciuki za Kamila Stocha, a ten już tak świetnie nie pofrunął jak w pierwszym skoku, wylądował tylko na 133, 5 m i nie zdobył medalu. Zajął czwarte miejsce. Niesamowite emocje towarzyszyły nam w walce o medale.  Karl Gieger wskoczył na najniższy stopień podium, po skoku na odległość 138 m.    Markus Lindvik oddał fenomenalny skok na 140 m, ale na górze był jeszcze Ryoyu Kobayashi. Japończyk skoczył dwa metry bliżej niż Norweg i musiał zadowolić się srebrnym medalem. Lindvik mistrzem olimpijskim.

- Widocznie nie zasłużyłem na ten medal. To nie jest ani mój sezon, ani mój czas. Trudno mi się z tym pogodzić, ale zrobiłem co mogłem. Dałem z siebie wszystko. Nie stać mnie było na nic więcej. Trudno się z tym pogodzić. To super miejsce i wielu chciałoby być na moim miejscu. Ale wiele poświęciłem, żeby dostać większą nagrodę. Ale tak chyba musi być. Muszę to poukładać, odetchnąć i za dwa dni znów walczyć. Dziękuję, że są ludzie, którzy trzymają mnie przy tym, co robię - podsumował Stoch ze łzami w oczach na antenie Eurosportu.

- Co by nie mówić. Stoch jest mistrzem. Trzy igrzyska z rzędu być w grze o medale. To mistrzostwo - przyznał dziennikarz Sport.pl Piotr Majchrzak. - - To było starcie Gigantów! Konkurs kosmiczny, jakiego dawno nie było. Fenomenalny!! Z jednej strony tak niewiele, z drugiej medaliści latali niewiarygodnie! Brawo Kamil! Walka godna mistrza!! - napisał dziennikarz Eurosportu Sebastian Szczęsny. - Kamil Stoch czwarty. 4,1 pkt zabrakło do podium. Szkoda. Wcześniej Piotr Michalski piąty (łyżwiarstwo szybkie - 500 m) o 0,03 od podium. Niestety, nie jest to dzień polskiego szczęścia na tych igrzyskach - zauważył dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak.
Michalski 0,03 sek. od medalu

Historyczne, piąte miejsce, zajął w biegu na 500 m polski panczenista Piotr Michalski. Trzy setne sekundy - tylko tyle zabrakło, by miał medal.  Tegoroczny mistrz Europy, rekordzista Polski nie zanotował najlepszego startu, ale ostatecznie minął linię mety z czasem 34,52 s, co dało mu piąte miejsce. Dobrze zaprezentowali się też pozostali nasi sprinterzy.  Damian Żurek  nie miał łatwego zadania, bo jego przeciwnikiem w parze  był brązowy medalista z Pjongczangu, Chińczyk Tingyu Gao. Faworyt gospodarzy popisał się kapitalnym startem, a na dystansie jeszcze potwierdził swoją świetną tegoroczną formę, bijąc rekord olimpijski wynikiem 34,32 s. Ten czas dał mu zloty medal.  Polak wykorzystał jednak tempo przeciwnika i ostatecznie z dobrym wynikiem 34,73 s ukończył rywalizację na 11 pozycji. Z kolei Marek Kania uplasował się na 16 miejscu.  Całe podium zajęli Azjaci. Mistrzem olimpijskim został wspomniany już Chińczyk Tingyu Gao, wicemistrzem - Koreańczyk Min Kyu Cha, a brąz przypadł Japończykowi Wataru Morishige. 
 
Nie będzie walki o medal
 
Reprezentacja Polski kobiet zajęła siódme  miejsce w ćwierćfinale biegu drużynowego w łyżwiarstwie szybkim i odpadła z dalszej rywalizacji. Polki wystąpiły w składzie Karolina Bosiek, Natalia Czerwonka, Magdalena Czyszczoń, Angelika Wójcik. W bezpośrednim pojedynku z przedstawicielami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Polki nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Rywalki osiągnęły dużo lepszy czas - 2:57,66. Polki były również gorsze od kadr Chin - 3:00,58 i Norwegii - 3:01,84. Do półfinału awansowały cztery najlepsze kobiece drużyny. Jedyną kadrą od której Polska miała lepszy czas, była Białoruś - 3:02,00. Obie reprezentacje pojadą w finale D. Biegi finałowe w łyżwiarstwie szybkim w rywalizacji drużynowej odbędą się 15 lutego.
 
Rzuciła sprzęt do szafy i powiedziała kilka brzydkich słów. Konflikt w polskiej kadrze
 
Reprezentantki Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego złotymi medalistkami w sztafecie 4x5km. Rosjanki prowadziły wraz z Niemkami od pierwszej zmiany, a losy zwycięstwa rozstrzygnęła Weronika Stiepanowa, która fenomenalnie pobiegła ostatni odcinek trasy. Brąz po sprinterskim finiszu wywalczyły Szwedki. Polki ukończyły sobotnie zawody na 14. pozycji (Izabela Marcisz, Monika Skinder, Weronika Kaleta, Karolina Kukuczka). Polki przybiegły do mety ze stratą 6:40.05 do Rosjanek. Kibice biało-czerwonych nie mogą być zadowoleni, ale i tak warto odnotować progres zawodniczek, które w Pjongczangu zostały zdublowane i musiały zejść z trasy. Apoloniusz Tajner namówił ostatecznie Izabelę Marcisz na start w sprincie drużynowym. Biegaczka jednak po sztafecie wypowiedziała się na ten temat w dość ostrych słowach. - Po dzisiejszym biegu jestem jeszcze bardziej negatywnie na to nastawiona. Ja nie jestem maszyną - powiedziała 21-latka w rozmowie z TVP Sport. Poza tym 21-latka miała nie chcieć biec wraz z Moniką Skinder. Obie Panie nie pałają do siebie zbyt dużą sympatią, ponieważ Skinder nie podoba się to, że Marcisz trenuje na swoich własnych zasadach z Justyną Kowalczyk i Aleksandrem Wierietielnym, a nie tak jak one z Martinem Bajciciakiem.
 
 
 Największą niespodzianką jest dopiero piąta lokata Norweżek.
 
- Co mogę powiedzieć? Jestem po prostu wkurzona. Mój sprzęt rzuciłam do szafy i powiedziałam kilka brzydkich słów. Chciałabym wszystkich przeprosić. Bez mojego wypadku byłoby znacznie lepiej. Powalczyłybyśmy o podium - na antenie NRK mówiła Tiril Udnes Weng.
 
Nigdy nie jest za późno
 
Zwycięstwem pierwszej reprezentacji Stanów Zjednoczonych w składzie Baumgartner/Jacobellis zakończył się pierwszy w historii finał mikstów w snowboardowym crossie. Na drugim miejscu rywalizację zakończyli Włosi 1 (Visintin/Moioli), a brązowy medal przypadł Kanadyjczykom 1 (Grondin/Odine). 
 
Dla Jacobellis jest to już drugi złoty medal na igrzyskach w Pekinie. Wcześniej Amerykanka triumfowała w indywidualnym snowcrossie. Łącznie doświadczona snowboardzistka ma już trzy medale olimpijskie, z czego ten pierwszy zdobyła w 2006 roku w Turynie. Dla Baumgartnera był to życiowy sukces na zakończenie kariery. Dla 40-latka był to pierwszy i ostatni medal olimpijski, ponieważ zapowiedział, że po Pekinie kończy swoją przygodę z zawodowym sportem. 
 
„Pomocy” – jestem zalana wodą
 
Fińska biegaczka narciarska Katri Lylynpera twierdzi, że chińscy urzędnicy chcieli, by usunęła zdjęcia i filmy, które zrobiła w wiosce olimpijskiej. Nakazali je usunąć  chińscy urzędnicy, bo uchwyciła moment, kiedy część wioski olimpijskiej została zalana wodą, która kaskadami spływała po ścianach. „Pomocy” - tak fińska biegaczka podpisała jeden z filmów. Widać na nim jak woda zalewa całą podłogę, gdzie znajduje się sprzęt elektryczny. Lylynpera udostępniła także inne nagrania i zdjęcia. W tym z przybycia ekipy, która pojawiła się w pełnym sprzęcie ochronnym, by naprawić usterkę i uprzątnąć bałagan. A także zrzut ekranu, w którym chińscy urzędnicy poprosili ją, by usunęła wszystkie filmy z mediów społecznościowych. A takie były odpowiedzi chińskich dziennikarzy: „Jak najszybciej wyślijcie fińskich sportowców do szpitala psychiatrycznego”, „Bojkotujcie Finlandię, bo Finlandia upokarza Chiny” - to tylko niektóre komentarze.
 
Braterskie podium w sprincie
 
Johannes Thingnes Boe wywalczył swój trzeci medal na igrzyskach w Pekinie. Tym razem norweski biathlonista nie miał sobie równych w biegu sprinterskim na dystansie 10 kilometrów. Skład podium uzupełnili Quentin Fillon Maillet z Francji oraz drugi z braci Boe, Tarjei. Na 48. miejscu uplasował się Grzegorz Guzik. Dzięki temu Polak wystąpi w biegu pościgowym.
 
Poznaliśmy półfinalistki
 
Turniej hokeja na lodzie kobiet na igrzyskach olimpijskich wkracza już w decydującą fazę. Rozegrane zostały mecze ćwierćfinałowe z których awans do czołowej czwórki wywalczyły reprezentacje Stanów Zjednoczonych, Kanady, Szwajcarii i Finlandii.
 
Stany Zjednoczone - Czechy 4:1 (0:0, 1:1, 3:0)
Kanada - Szwecja 11:0 (4:0, 5:0, 2:0)
Rosyjski Komitet Olimpijski - Szwajcaria 2:4 (0:0, 1:1, 1:3)
Finlandia - Japonia 7:1 (2:1, 2:0, 3:0)
 
Fantastyczny występ
 
W jednym z najciekawszych spotkań turnieju olimpijskiego w hokeju na lodzie, w starciu dwóch potęg, reprezentacja USA wygrała z Kanadą 4:2 i zapewniła już sobie udział w ćwierćfinale.
 
Bardzo dobre zawody rozegrali bramkarze oby reprezentacji. Golkiper USA, Strauss Mann obronił aż 35 z 37 uderzeń Kanadyjczyków, a Edward Pasquale zatrzymał 23 z 27 strzałów hokeistów Stanów Zjednoczonych, chociaż Kanadyjski golkiper ma na sumieniu czwartą bramkę.
 
USA – Kanada 4:2 (2:1, 1:1, 1:0)
Niemcy – Chiny 3:2 (2:0, 1:1, 0:1)
Szwajcaria - Dania 3:5 (1:0, 0:3, 2:2)

Rosyjski Komitet Olimpijski – Czechy 5:6D (1:1, 1:2, 3:2;0:1)
 
Niespodzianka
 
Mistrzynią olimpijską w skeletonie  została juniorka Niemka Hannah Neise. Srebro dla  Jaclyn Narracott z Australii. Główna faworytka, Holen derka Kimberley Bos dopiero trzecia.

 Stefan Leśniowski

Reklama

Komentarze





reklama