26.10.2021 | Czytano: 4143

PHL. Szkoda, że więcej nie wpadło

AKTUALIZACJA ( wyniki + komentarz pozostałych spotkań) Minimalizm nie opłaca się. Lekceważenie słabszego przeciwnika często źle kończy się dla faworyta. Tym razem jastrzębian jeszcze się upiekło, ale…

Jastrzębianie chyba mieli w pamięci wysoką wygraną w Nowym Targu i uznali zapewne, że rywal nie na tyle jest mocny, by forsować wysokie tempo. Utwierdziło ich w takim przekonaniu  szybkie prowadzenie 2:0. Osiedli na laurach. Podhale jeszcze stremowane w pierwszej tercji tego nie wykorzystało, ale w drugiej i trzeciej  już podrażniło mistrza. „Szarotki” dały im do zrozumienia, że łatwo skóry nie sprzedadzą. Walczyły – jak zawsze -  bardzo ambitnie…
 
Bardzo szybko gospodarze objęli prowadzenie.  Wygrany bulik przez Raca, krążek trafił do Matusika, a ten odegrał go na drugą stronę wzdłuż niebieskiej linii. Kamieniew „wypalił” i czarny kauczukowy przedmiot  znalazł się w siatce. Chwilę później jastrzębianie zdobyli kuriozalnego gola. Po błędzie jak wielbłąd Bizub zapewne będzie miał nieprzespaną noc. Kasperlik atakowany przez dwóch rywal z niebieskiej linii wrzucił krążek pod bramkę Podhala, a Bizub tak niefortunnie zagrał kijem, że zagarnął go do bramki między parkanami. Bizub aż złapał się za głowę.  Trzeba przyznać, że ostatnia instancja przyjezdnych potem wielokrotnie się zrehabilitowała, gdyby nie jego wyśmienite interwencje, to gospodarze na przerwę schodziliby z wyższym prowadzeniem. Posiadali sporą przewagę,  przez większą część czasu gościli w tercji Podhalan. „Szarotki” sporadycznie gościły w tercji przeciwnika. O przewadze gospodarzy niech świadczy wynik ilości strzałów 11:1.  Kieler tylko po strzale Słowakiewicza zmuszony został do interwencji.
 
Podhale zauważyło, iż gospodarze nie są dzisiaj zainteresowani dyktowaniem wysokiego tempa i śmielej zagrało w drugiej odsłonie.  Zapewne jastrzębianie     uznali też, że  z „czerwoną latarnią” tabeli wygrają na jednej nodze. I grali bardzo chaotycznie. Niby przeważali, ale  zbyt wolno pozywali się krążka i górale to wykorzystywali. Blokowi ich uderzenia, przechwytywali krążki i wyprowadzali kontry. Sytuacja z 26 minuty będzie zapewne długo się śniła Słowakiewiczowi. Dostał krążek idealnie na kij  i mając przed sobą pustą bramkę z najbliższej odległości nie trafił do niej.  Dopiero zachęta kibiców sprawiła, iż jastrzębianie przeprowadzili kapitalną akcję, po której Kalns skierował krążek do bramki. W tej części i górale mieli powody do radości. Gospodarze popełnili błąd w wyprowadzaniu krążka z własnej tercji i skorzystał z tego Bondaruk, który przestrzelił reprezentacyjnego golkipera. Ten przy tym uderzeniu nie popisał się. 13 sekund przed końcem odsłony gospodarze zostali skarceni za swoją postawę. Bondaruk zagrał przed bramkę do Worwy, a ten z bliska pokonał Kielera.
 
W 58 sekundzie trzeciej tercji gospodarze przeprowadzili składną akcję, po której Kalns wpisał się do protokołu jako strzelec gola. Gospodarze  faulowali i grali w osłabieniu, nowotarżanie tego nie potrafili wykorzystać. Z kolei akcje ofensywne jastrzębian powstrzymywał udanymi interwencjami Bizub. Można żałować, że więcej nie wpadło krążków do bramki JKH, a okazje były.
 
Liczono na ciekawą konfrontację w Tychach, gdzie zjechały Stalowe Pierniki. Tyszanie mają trudny okres i musieli wygrać, by mieć jeszcze nadzieje na awans do finału Pucharu Polski. Tyszanie zmobilizowali się na konfrontację z torunianami i zagrali jak za dobrych swoich lat. Tak jak oczekują od nich kibice. W poprzednich spotkaniach popełniali mnóstwo błędów w defensywie, a skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Tymczasem dzisiaj rozbili torunian.

Bardzo ciekawie zapowiadały się derby Małopolski. I takie też były, chociaż huśtawka nastrojów była duża. „Pasy” fatalnie rozpoczęły konfrontacje z Oświęcimiem. Ich kibice byli w szoku, bo goście zdobywali gole jak na zawołanie, po ogromnych błędach teamu Rudolfa Rohaczka. W połowie meczu jego zespół przegrywał 1:4 i dopiero wtedy w odstępie 44 sekund zdobył dwa gole i złapał kontakt w unitami. Ci jednak  odpowiedzieli golem do szatni. W 47 minucie krakowianie ponownie zbliżyli się na odległość jednego gola i mecz nabierał z każdą minutą coraz większych rumieńców. Gospodarze wycofali bramkarza i Da Costa 51 sekund przed końcem syreny ustalił wynik spotkania.
 
W Sosnowcu Zagłębie zmierzyło się z STS Ciarko Sanok i trudno było wskazać faworyta. Spotkały się drużyny sąsiadujące w tabeli zapewniły kibicom sporo emocji. Na pierwszą bramkę czekali aż 23 minuty, ale był to gol, których nie satysfakcjonował, bo zdobyty przez przyjezdnych. Kolejny na początku trzeciej odsłony również nie zadowolił kibiców. Bukowski kolejny raz pokazał, że potrafi wykorzystywać dogodne sytuacje. Szybko gospodarze odpowiedzieli i doprowadzili do dogrywki. W niej sanoczanie zadali „nagłą śmierć”.  
 
 
JKH GKS Jastrzębie - Tauron Podhale Nowy Targ 4:2 (2:0,  1:2, 1:0)
1:0 Kamieniew – Matusik – Rac (3:53)
2:0 Kasperlik (4:41)
3:0 Kalns – Baszirow – Bahalejsza (30:07)
3:1 Bondaruk – Kolusz (34:28)
3:2 Worwa – Bondaruk ( 39:47 w przewadze)
4:2 Kalns – Pavlos (40:58)
JKH: Kieler – Bahalejsza, Kostek, Kasperlik, Pavlovs, Razgals – Płachetka, Górny, Kalns, Rac, Baszirow – Kamieniew, Horzelski, Urbanowicz, Jarosz, A. Szewczenko -  Matusik, Gimiński, Ł. Nalewajka, R. Nalewajka, Pelarczyk. Trener Robert Kalaber.
Podhale: Bizub– Tomasik, Mrugała, Kolusz, F. Kapica, Wielkiewicz – P. Wsół, Sulka, Soroka, Majoch, Siuty - Szurowski, Volrab, Worwa, Słowakiewicz, Bondaruk - Kamieniecki, J. Malasiński, B. Wsół, W. Bochnak.  Trener Andriej Gusow.
 
W innych meczach
GKS Tychy – Energa Toruń 6:0 (2:0, 1:0, 3:0)
Bramki: Gościński 3, Żełdakow 11, Jeziorski 22, Sierguszkin 45, Fieofanow 46, Marzec 56.  
 
Comarch Cracovia – Re-Plast Unia Oświęcim 4:6 (1:3, 2:2, 1:1)
Bramki: Popiticz 18, Miszczenko 30, Gula 30, Jeżek 47 -  Skinnars 5, Themar 14, Da Costa 19, 60,  Kowalówka 29, Trandin 40
 
Zagłębie Sosnowiec – Ciarko Sanok 2:3 D (0:0, 0:1, 2:1; 0:1)
Bramki: Sikora 45, Lundvald 54 - Pavuk 23, Bukowski 42, Mokszancew 63
 
Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama