24.10.2021 | Czytano: 3219

PHL. Rozstrzygająca przewaga (+zdjęcia)

Hokeiści z szarotką w herbie mieli coś do udowodnienia sosnowiczanom, z którymi na wyjeździe przegrali w wstydliwych rozmiarach.

Zagłębie przyjechało do byłej stolicy polskiego hokeja poranione. Ich najlepszy strzelec Nikiforow  został w ostatnim meczu kontuzjowany, a bez niego koledzy dostali łomot od biało –niebieskich z Oświęcimia.  Jak bolesna porażka 2:9 wpłynie na postawę podopiecznych Grzegorza Klicha? Czy górale to wykorzystają i odniosą wreszcie pierwsze zwycięstwo na własnym obiekcie?  Te pytania nurtowały tych, którzy zainteresowani byli tym spektaklem.
 
„Spektakl” to dużo powiedziane. Spotkanie było zacięte, wyrównane, ale też z masa błędów z obu stron. Ostatecznie sosnowiczanie po raz drugi okazali się lepsi.      


 
Gospodarze od początku przejawiali ochotę do gry. Widać było, że chcą zatrzeć niekorzystne wrażenie po ostatnich występach. Jednak trudno im było wykreować klarowne sytuacje. Ot, uderzenia były na bramkę Czernika, ale ten wszystko łapał. Sosnowiczanie mieli dwie wyśmienite okazje na objęcie prowadzenia. W pierwszym przypadku gospodarzom pomogła poprzeczka po strzale Naroga. Z kolei Jaśkiewicz miał wolny korytarz między kolami bulikowymi i… nie trafił w światło bramki.  Podhale miało dwie przewagi, ale grało bez pomysłu. W końcówce odsłony pomogli miejscowym  sosnowiczanie, którzy w dwójkę powędrowali na ławkę kar (72 sekundy). Kolusz za pierwszym razem nie pokonał Czernika, który złapał krążek do potężnej łapawicy niczym muchę. Za drugim razem już się nie pomylił. Otrzymał krążek zza bramki od Bondaruka, minął obrońcę i precyzyjnym strzałem umieścił go w górnym rogu bramki.


 
Goście odpowiedzieli również grając w podwójnej przewadze. Dubinin umieścił krążek w przeciwległym okienku bramki Bizuba. W kolejnych minutach zespoły miały swoje okazje. W końcówce goście zaczęli popełniać proste błędy, których niestety górale nie potrafili wykorzystać. Najlepsze mieli: Kolusz w sytuacji sam na sam, Majoch i Wielkiewicz.
 
W trzeciej tercji zespoły grały w przewagach, ale zbyt statycznie były rozgrywane i łatwo rozszyfrowane. Dopiero w końcówce zatrzymana nieprawidłowo  szarża Wasiljewa wykluczyła z gry Szurowskiego, a sosnowiczanie idealnie rozegrali przewagę. Jaśkiewicz spod niebieskiej linii uderzył, krążek odbił się od bandy, Rzeszutko tyłem odegrał go do Kozłowskiego, a ten trafił w przeciwległy górny róg bramki. 115 sekund przed końcem trener Andriej Gusow wycofał bramkarza, w dodatku chwile później Rzeszutko wybił krążek za plac gry i odesłany został na ławkę kar.  Podhale w szóstkę atakowało czwórkę rywali. Goście uwolnili się i przetrzymali krążek w tercji „Szarotek”.

Za to hitowe spektakle rozegrano w Katowicach i Oświęcimiu. W piątek GieKSa wygrała dziesiąty mecz w tym sezonie i nie zamierzała  zejść ze zwycięskiej ścieżki. Kibice, którzy lubią niespodzianki liczyli, że tyszanie zastopują imienniczkę.  Tym bardziej, iż w  piwnym mieście nastroje po występach ich drużyny nie są najlepsze. Tylko wygrana mogła poprawić  humory wszystkim w klubie i sympatykom drużyny. Te do 11 minuty były nietęgie. Lider prowadził 2:0, ale na przerwę zespoły schodziły przy remisie. W drugiej odsłonie gole w przewadze Pasiuta i Fraszko dały prowadzenie liderowi. Tenże Fraszko w trzeciej tercji podwyższył prowadzenie.
 
W Oświęcimiu gospodarze podejmowali JKH GKS Jastrzębie. We wtorek obie drużyny zmierzyły się w Superpucharze. To była dobra promocja polskiego hokeja, zakończona wygraną Ślązaków. dzisiaj oczekiwano równie zaciętego i emocjonującego spotkania. Tymczasem… Po 20 minutach niespodzianka. Gospodarze zadali trzy trafienia mistrzowi, a ten nie zdołał odpowiedzieć. W drugiej tercji dopiero jastrzębianie zmusili do kapitulacji golkipera oświęcimian, ale jego koledzy z pola szybko dwukrotnie  odpowiedzieli. Mistrzowie w trzeciej tercji mnie zdołali odrobić strat.
 
Nie mniej ciekawie zapowiadała się także  konfrontacja Stalowych Pierników z Cracovią. Torunianie pałali żądzą rewanżu  za porażkę w pierwszej rundzie 3:4, a krakowianie chcieli sobie poprawić samopoczucie po piątkowej porażce z liderem. Po golu Imaiglowa prowadzili po 20 minutach. W połowie meczu Karczocha doprowadził do wyrównania. Bardzo zacięty mecz, z wieloma spięciami podbramkowymi, ale rozstrzygnięty na korzyść przyjezdnych.  
 

Tauron Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec 1:2 (1:0, 0:1, 0:1
1:0 Kolusz – Bondaruk (19:21 w podwójnej przewadze)
1:1 Dubinin – Wasiljew – Syrojeżkin (25:25 w podwójnej przewadze)
1:2 Kozłowski – Rzeszutko – Jaśkiewicz (56:51)
Podhale: Bizub– Tomasik, Mrugała, Kolusz, Bryniczka, Wielkiewicz – P. Wsół, Sulka, Soroka, Majoch, Siuty - Szurowski, Volrab, Worwa, Słowakiewicz, Bondaruk - Kamieniecki, Soroka, J. Malasiński, B. Wsół, F. Kapica, W. Bochnak Trener Andriej Gusow.
Zagłębie: Czernik – Naróg, Syrojeżkin,  Dubinin, Wasiljew, Bernacki – Bychawski, Jaśkiewicz, Przygodzki, Rzeszutko, Sikora – Choperia, Mickiewicz, Blanik, Kozłowski, Nahunko – Gniewek, Opiłka, Piotrowski, Kasprzyk. Trener Grzegorz Klich.

W innych meczach
GKS Katowice – GKS Tychy 5:2 (2:2, 2:0, 1:0)
Bramki: Wronka 5, Krężołek 11, Pasiut 31, Fraszko 32, 54 – Galant 13, Sierguszkin 18.
 
Re-Plast Unia Oświęcim – JKH GKS Jastrzębie 5:2  (3:0, 2:1, 0:1)
Bramki: Trandin 10, Da Costa 15, Themar 19, 33, Skinnars 38 – A Szewczenko 22, Kalns 45
 
HK Energa Toruń – Comarch Cracovia 1:3 (0:1, 1:0, 0:2)
Bramki: Karczocha 29 -  Ismagiłow 19, Shirley 47, Saur 60
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze





reklama