31.01.2020 | Czytano: 5176

PHL: Debiut Vilardo

Na Jastorze byliśmy świadkami meczu o tzw. sześć punktów, bowiem sytuacja w tabeli na finiszu fazy zasadniczej jest bardzo skomplikowana.

PNT- JKH 31.1.20


Zespoły z miejsc od trzeciego do siódmego dzieli niewielki  dystans, a zatem ostatnie kolejki mogą wywrócić klasyfikację do góry nogami. Oznacza to także, iż nie ma już miejsca na błędy. No i więcej błędów popełnili jastrzębianie i to oni wygrali mecz o tzw. sześć „oczek”.
 
Pierwszy strzał na bramkę Podhala i było… „wyjąć”. Urbanowicz pociągnął z nadgarstka z okolic bulika i Odrobny skapitulował.  Bardzo szybko, bo już w 4 minucie,  górale mogli wyrównać. Błąd w tercji ataku Auvinena, Valentino  uderzany był kijem w sytuacji sam na sam i arbiter skrzyżował ręce nad głową. Karnego nie wykorzystał sam poszkodowany. Jastrzębianie byli aktywniejsi w tej fazie meczu, częściej byli w posiadaniu krążka, częściej też niepokoili Odrobnego. Ten po raz drugi skapitulował, gdy do końca kary Sulki pozostała sekunda. Gimiński z najbliższej odległości posłał krążek pod poprzeczkę.  Po tym golu „Wiedźmin” opuścił swój posterunek, a jego miejsce zajął nowy nabytek „Szarotek” Nicholas Vilardo. Prowadząc 2:0 gospodarze oddali inicjatywę przyjezdnym i zapłacili utratą gola. Błąd w ustawieniu Marka wykorzystał Szvec, zaskoczył golkipera strzałem pod długim rogu.
 
Druga tercja rozpoczęła się od przewagi liczebnej jastrzębian, ale jej nie wykorzystali. Świetną okazję miał Urbanowicz, po prostopadłym zagraniu na drugą niebieską przez Rohtlę,  by podwyższyć prowadzenie, lecz przegrał pojedynek jeden na jeden z Vilardo. Gospodarze atakowali, a goście popełniali błędy faulując rywali. Gdy grali w podwójnej przewadze szybko ją wykorzystali. Uderzył Jabornik z pierwszego krążka po podaniu Iossafova spod niebieskiej. Miejscowi kontrolowali grę, górale nie mieli sytuacji klarownych.  Dłużyła się ta tercja, bo sporo było przerw, mało płynnych akcji.
 
Katastrofalny błąd Gimińskiego na początku trzeciej odsłony, sprawił, iż Podhale wróciło do gry. Stary wyga jak Dziubiński nie mógł tego nie wykorzystać. Zgrał do Campbella, a ten pokonał Marka. Chwilę później mógł być remis. Marek, najsłabsze ogniwo jastrzębian, podał krążek wprost na kij  nowotarżanina.  Markowi skórę uratował Jabornik, który stanął na drodze krążka zmierzającego do pustej bramki. Jastrzębianie się zaczęli gubić, wystrzelili krążek zza bandę i musieli się bronić w osłabieniu. Wybronili. W 55 minucie w doskonałej sytuacji spudłował Wróbel. 2 minuty przed końcem tercji Barski zdecydował się na manewr wycofania bramkarza. Nowotarżanie stracili krążek i Jabornik ulokował go w pustej bramce. 19 sekund przed końcem Marek znowu się nie popisał i Pettersson dał jeszcze nadzieję góralom. Podhale bez bramkarza grało już do końca, lecz bez spodziewanego efektu.    
 
JKH GKS Jastrzębie - KH Podhale Nowy Targ 4:3 (2:1, 1:0, 1:2)
1:0 Urbanowicz – Wałęga  (0:37)
2:0 Gimiński – Jarosz - Wałęga (13:06 w przewadze)
2:1 Szvec – Franek – Willick (19:04)
3:1 Jabornik – Iossafov – Kasperlik (26:53 w podwójnej przewadze)
3:2 Campbell – Dziubiński (43:23)
4:2 Jabornik (58:28 do pustej)
4:3 Pettersson – Dziubiński – Stadel (59:41 bez bramkarza)
JKH: Marek; Górny – Auvinen, Kostek – Jabornik, Radzieńczak – Jass,  Michałowski -  Gimiński; Paś - Wałęga – Urbanowicz, Iossafov - Rohtla – Kasperlik, Wróbel – Jarosz – R. Nalewajka, Matusik – Virtanen-  Pelaczyk. Trener Robert Kalaber.
Podhale: Odrobny (13:06 Vilardo); Suominen – Seed, Puzic– Chalupka, Stadel- Sulka, Mrugała; Franek  – Willick – Szvec, Pettersson  – Dziubiński  – Naettinen, Valentino - Neupauer  – Jenczik, Słowakiewicz -   Siuty – Campbell.   Trener Phillip Barski.
 
Stefan Leśniowski
 
 

Komentarze







reklama