27.06.2018 | Czytano: 3630

„Przygoda”, która trwa 22 lata!

- Kocham emocje, które towarzyszą każdemu spotkaniu, zwłaszcza derbowemu. Przerwy między tercjami w szatni, gdzie sporo się dzieje, radość po zwycięstwie, łzy i złość po porażce. To, że jedną decyzją możesz zmienić oblicze meczu – mówi Bartosz Gotkiewicz, najlepszy trener unihokejowy minionego sezonu.

-„Gotkiewicz stworzył super atmosferę przed finałem. Zjednoczył nas. Byliśmy jednością na boisku i na ławce” – mówił po finale Piotr Kostela. Jak to skomentujesz? Wcześniej nie było jedności?

- Przed meczem finałowym nastroje w drużynie nie były najlepsze. Zwłaszcza piątka, w której występuję spisywała się na treningach znacznie poniżej oczekiwań. Jesteśmy jednak tak doświadczonym teamem, że na najważniejsze mecze sezonu potrafimy się skoncentrować i zmobilizować siły. Z racji pełnionej funkcji kapitana i trenera, do mnie należała przedmeczowa przemowa i cieszę się, że zjednoczyła nas w tak ważnym momencie. Nie pozostaje mi nic innego jak po raz kolejny podziękować wszystkim kolegom i działaczom z drużyny za cały mistrzowski sezon 2017/18.

- To chyba nie był jedyny klucz do ogrania Zielonki?

- Oczywiście, że nie. Elementów, które sprawiły, że odzyskaliśmy mistrzowski tytuł było znacznie więcej. Przede wszystkim gra w finale na trzy piątki, wielka ambicja i poświęcenie w grze defensywnej, wysoka dyspozycja Jakuba Pawlika dająca nam pewność w rozgrywaniu piłki, eksplozja strzeleckiej formy Jakuba Korczaka i doświadczenie całej drużyny. Odkąd gram w KS Górale Nowy Targ nie pamiętam żebyśmy tak drużynowo rozegrali spotkanie.

- W którym momencie uwierzyłeś, że złoto zawiśnie na waszych szyjach?

- Wierzyłem od początku sezonu. Gdybym nie wierzył, to nie byłoby sensu trenować i grać. Jeżeli chodzi o kluczowy moment meczu to bramka zdobyta 4 minuty przed zakończeniem meczu przez Michała Leję na 6:3.

- Artur Kasperek okazał się jokerem w tali?

- Bardzo żałuję, że Artur nie mógł zaprezentować się w finale w pełnym wymiarze czasu. Kontuzja uniemożliwiła mu kontynuowanie gry już na początku spotkania. Mimo wielkiego bólu bardzo pomógł nam „z ławki”. Mam nadzieję, że o ile zdrowie mu pozwoli to jeszcze wspólnie będziemy się cieszyć z tytułu mistrza Polski. W meczach półfinałowych Artur udowodnił, że należy do najlepszych unihokeistów w kraju.

- Przed finałem zapewne mieliście w głowach wcześniejsze niepowodzenia podhalańskich drużyn z Zielonką. Szczególnie końcówki niemal wygranych meczów.

- Wiedzieliśmy z własnego doświadczenia oraz analizy spotkań Szarotki i Ludźmierza, że musimy być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty. Drużyna z Zielonki przegrywając, stosuje manewr gry najlepszymi zawodnikami przez dłuższy moment w meczu. W finale również zagrali w ten sposób i nadziali się na kontrę, którą sfinalizował Bartek Ciapała. Uważam, że to był również bardzo ważny moment spotkania.

- Co jest potrzebne, żeby osiągnąć dobry wynik w rozgrywkach?

- Wiele czynników ma wpływ na dobry wynik. Oczywiście systematyczny trening, organizacja w klubie, zaangażowanie zawodników, długa ławka, doświadczenie połączone z młodością, szczęście, ale przede wszystkim dobra atmosfera w drużynie. Wszyscy, którzy trenujemy unihokej jesteśmy pasjonatami tej dyscypliny sportu. Gramy na poważnie, ale bawimy się unihokejem. Bez dobrej atmosfery w drużynie, ciężko o dobry wynik, a bez dobrego wyniku trudno o dobrą zabawę.

- Najtrudniejszy moment w sezonie?

- Mecz ćwierćfinałowy w Łodzi. Nie wiem co się z nami stało w tamtym spotkaniu, ale zagraliśmy bardzo słabo. Chyba źle mentalnie podeszliśmy do tamtego meczu. Będziemy mieli nauczkę na przyszłość, że do każdego meczu należy podejść w 100 % skoncentrowani.

- Górale wystąpią w Pucharze Europy?

- Jeżeli znajdą się środki finansowe, które umożliwią start w tej imprezie, to na pewno z zarządem klubu i zawodnikami rozważymy start w Pucharze Europy.

- Czy liga wymaga zmian?

- Od wielu lat system rozgrywek wzbudza kontrowersje. Jedni działacze klubowi są za podziałem regionalnym, inni chcieliby mierzyć się w sezonie zasadniczym z większą ilością drużyn niż to miało miejsce w ostatnich latach. Jeszcze inni są za zmniejszeniem liczby drużyn w ekstralidze. Ja jestem zwolennikiem tej ostatniej opcji, by po przyszłym sezonie najlepsza ósemka utworzyła Ekstraligę Unihokeja, a pozostałe kluby rozgrywały mecze w I lidze.

- Coś zmieni się w Góralach w nadchodzącym sezonie?

- Na razie jest za wcześnie by mówić o zmianach w klubie. Mam nadzieję, że osoby które rozważają zakończenie przygody z unihokejem, przemyślą jeszcze swoją decyzję i zostaną z nami.

- Twoja wizja drużyny?

- Niestety od kilku lat brakuje dopływu młodych zawodników do klubu. Jest to spowodowane słabnącym zainteresowaniem młodzieży tą dyscypliną sportu. Z roku na rok trudniej jest skompletować skład na kolejny sezon. W zeszłym roku dołączyli do nas zawodnicy grający do tej pory w „Killersach” Kraków i między innymi dzięki ich zaangażowaniu frekwencja na treningach była przyzwoita. Zobaczymy co przyniosą najbliższe tygodnie, ale jestem optymistą i wierzę, że nadchodzący sezon będzie równie udany jak poprzedni.

- Mógłbyś żyć bez unihokeja?

- Oczywiście. Powiem więcej, coraz częściej do głowy przechodzą mi różne myśli. Chociaż jak patrzę jak dobrze radzą sobie koledzy z drużyny lokalnego rywala Lesław Ossowski i Jarosław Lech, to może jeszcze chwilę pogram.

- Co kochasz w trenerskiej profesji, a czego nie lubisz?

- Trenerska profesja to trochę za poważnie brzmi, jeśli chodzi o moją osobę. Zawsze powtarzam, że traktuję unihokej jako wielką przygodę, która trwa już od 22 lat. Przechodząc z Szarotki do Górali jako 19-letni zawodnik nigdy nie przypuszczałem, że zostanę kapitanem i trenerem drużyny, która tak wiele osiągnie w Polskim unihokeju. Kocham emocje, które towarzyszą każdemu spotkaniu, zwłaszcza derbowemu. Przerwy między tercjami w szatni, gdzie sporo się dzieje, radość po zwycięstwie, łzy i złość po porażce. To, że jedną decyzją możesz zmienić oblicze meczu. Czasem są to błędne decyzje i dają sporo do myślenia. Najtrudniejszy moment to przekazanie zawodnikowi, że w danym meczu nie zagra, bądź zacznie na ławce. Tego nie lubię najbardziej.

- Trenerzy na początku swojej kariery odbywają różne kursy, podpatrują, uczą się pracy w tym zawodzie. A co gdy się jest grającym szkoleniowcem?

- Ja mam wielkie szczęście, że przez lata trenowali mnie wielcy fachowcy, a przede wszystkim wspaniali ludzie. Od każdego z nich nauczyłem się czegoś, co w późniejszym czasie wykorzystywałem na boisku jako zawodnik i jako trener. Dziękuję trenerom- Ryszardowi Kaczmarczykowi, Rafałowi Adamczykowi, Dariuszowi Gajewskiemu, którzy trenowali mnie w unihokeja, a także trenerowi Witoldowi Chamuczyńskiemu (piłka koszykowa) i Adamowi Ślusarkowi (piłka nożna). A jak chodzi o granie i trenowanie, to jest to o czym mówiłem w poprzednim pytaniu. Moi zawodnicy, są moimi przyjaciółmi i ciężko mi pogodzić te funkcje.

- Jakie relacje powinny panować pomiędzy trenerem, a zawodnikami?

- W profesjonalnym graniu nie ma szans na przyjaźń między trenerem i zawodnikami. Ja natomiast z moimi kolegami jestem w mega dobrych relacjach i nigdy nie będę stawiał relacji koleżeńskich ponad to co jest między nami.

- Jest tak, że niektórych lubi się bardziej, drugich mniej?

- Wspomniałem o moich byłych trenerach, ale w chwili obecnej chciałbym wspomnieć o trenerze, który powinien być nagrodzony tą nagrodą, którą ja zostałem nagrodzony. To Piotrek Kostela, który zawód trenera mi przekazywał ciężko realizując się w Danii. Dzięki Kostek.

- Sport wymaga dużej mobilności. Jak ci się udaje zorganizować życie rodzinne?

- Póki co jestem singlem, więc nie jest źle.

- Czego się nauczyłeś dzięki unihokejowi?

- Wytrwałości w działaniu i przede wszystkim systematyczności.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Przełęcz Łopuszna 11 30
2. Bór Dębno 11 30
3. Gorc Ochotnica 11 25
4. Gronik Gronków 10 17
5. Łęgi Nowa Biała 11 16
6. KS Luboń Skomielna Biała 11 15
7. Spisz Krempachy 10 13
8. Watra II Białka Tatrzańska 11 12
9. ZOR Frydman 10 7
10. Spływ Sromowce Wyżne 11 6
11. KS Husarz Łapsze Wyżne 11 3
zobacz wszystkie tabele
reklama