25.08.2009 | Czytano: 1272

IV liga: Ostrożność była uzasadniona

Miał rację trener Lubania Maniowy, gdy przestrzegał przed nadmiernym optymizmem przed meczem z Orłem Balin. Lubań na swoim boisku tylko zremisował 2-2.

Oczywiście, wszyscy po tym spotkaniu w naszym obozie mieli skwaszone miny - mówi szkoleniowiec Lubania. - Wiedziałem, że łatwo w tym spotkaniu nie będzie i niestety nie pomyliłem się. Drużyna Orła jak się spodziewałem grała twardy futbol poparty dobrym wyszkoleniem technicznym. W tej drużynie występuje wielu zawodników ze śląskich klubów z wyższych klas. A jak wiadomo Ślązacy w piłkę grać umieją. Mimo to powinniśmy ten mecz wygrać. Dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie a goście wyrównywali. Za drugim razem z karnego. Tak jakoś się w tych rozgrywkach składa, że trzy interwencje naszego bramkarza Rafała Gawrona były zakwalifikowane, jako faule i z podyktowanych rzutów karnych nasi rywale zdobywali gole. Chcieliśmy oczywiście ten mecz wygrać, ale i drużyna gości nie zadawalała się remisem. Końcówka spotkania była, zatem typową wymianą ciosów. My mieliśmy dwie kontry w przewadze, ale zabrakło dokładności w ostatnich podaniach. Także strzał Rafała Hałgasa już w 90 minucie wylądował na poprzeczce. Taka sytuacja na boisku spowodowała, że mecz był szybkim i ładnym widowiskiem. Oczywiście remis na swoim boisku w tej fazie rozgrywek trzeba uznać za stratę punktów. Trzeba to odrobić w kolejnym meczu wyjazdowym. Mam nadzieję, że się uda.

Ryb

Komentarze







reklama