23.08.2009 | Czytano: 1474

Wypijmy za błędy… ( realcje z IV i VI ligi)

… za błędy na górze - to znane słowa piosenki wykonywanej przez Ryszarda Rynkowskiego, a które jak ulał pasują do występu Lubania Maniowy. Trzeba tylko zmienić jeden wyraz „ na górze”, a w to miejsce umieścić „obrony i bramkarza”.

Nasz jedynak w czwartej lidze rozegrał słabsze spotkanie niż przed tygodniem, ale i tak powinien zgarnąć komplet punktów. Rywal był słabszy, też popełniał błędy, ale piłkarze z Maniów nie potrafili tego wykorzystać. Były sytuacje sam na sam, były akcja trzy na jeden, ale zawsze albo ostatnie dogranie było złe, albo piłka mijała słupek lub fruwała nad poprzeczką. W pozostałych przypadkach padała łupem bramkarza. Z kolei defensywa i bramkarz gospodarzy chyba pomylili kalendarz, bo niczym święty Mikołaj rozdawali prezenty na prawo i lewo. A może miejscowych piłkarzy rozkojarzyła 28 minuta, w której Sylwek Kurnyta zdobył setnego gola czwartej lidze! Wyczyn nie lada, który na pewno trzeba uczcić choćby lampką wina.

Radość z prowadzenia nie trwała długo. Golkiper Lubania spóźnił się z interwencją, faulował i arbiter zmuszony był podyktować „jedenastkę”. Skutecznym egzekutorem okazał się Kalinowski. Na przerwę gospodarze schodzili jednak z jednobramkową przewaga. Gola do szatni zdobył Pietrzak, który po otrzymaniu futbolówki od Kurnyty, zrobił trzy kroki i huknął nie do obrony pod poprzeczkę.

W drugiej połowie szczęście było przy gościach. Maniowianie mieli kilka okazji, z których wydawało się, że musi paść bramka, a tymczasem, bramkarz, choćby przy akcji Pietrzaka, jakimś cudem podbijał piłkę ręką. W dodatku w 70 minucie Jedynak otrzymał prezent od Gawrona i grzech byłby, gdyby go nie wykorzystał.

Wolski Lubań Maniowy – Orzeł Balin 2:2 (2:1)
Bramki: Kurnyta 28, Pietrzak 43 – Klimowski 30 karny, Jedynak 70.
Wolski Lubań: Gawron – Firek (60 Anioł), Górecki, Gąsiorek, K. Potoczak, Komorek, Hałgas, Krzystyniak (60 Ciesielka), Waklsmundzki, Pietrzak, Kurnyta (85 Jędrol).

Stefan Leśniowski

 VI liga

Watra Białka Tatrzańska – Sokół Słopnice 3-0 (0-0)
1:0-  Remiasz 57, 2-0 Remiasz 60, 3-0 Macias 83.
 Sędziował: Marek Ciężobka z Nowego Targu.
Żółta kartka: Wróbel. Widzów 180.
Watra: Rabiasz – Kubicki, Strama, P. Rabiański (46 Łojek), Kuchta, Kubicki, P. Dziubasik (72 Garcarz), Handzel, Janasik, A. Rabiański, Remiasz (85 Kostrzewa), Król, (65 Maciaś).
Sokół: Czopek – Zawada, Wróbel, Nowak (75 Jurek), Sejmiej, Palacz, Ubik, Śliwa (55 Postrożny), P. Grucel, Klimek, G. Grucel.

Po niespodziewanej porażce w Rytrze piłkarze Watry w pełni zrehabilitowali się w meczu z liderem. Odesłali Sokół z trzybramkowym bagażem. Ale początek spotkania wcale nie zapowiadał tak pewnego zwycięstwa górali. Goście rozpoczęli mecz z takim animuszem i w takim tempie jakby chcieli zmieść z boiska byłych V ligowców. Watra długo nie mogła wyjść ze swojej połowy. Na szczęście dla gospodarzy piłkarze ze Słopnic mieli źle nastawione celowniki i ich strzały z reguły mijały bramkę. Doświadczony zespół Watry pozwolił wyszumieć się rywalem i z czasem przejął inicjatywę. Do przerwy wynik jednak był bezbramkowy. Druga połowa spotkania należała już zdecydowanie dla miejscowych. Najpierw Król z narożnika pola karnego próbował przerzucić piłkę nad wysuniętym bramkarze. Futbolówka tylko ześliznęła się po poprzeczce. W 57 minucie faulowany w okolicach linii pola karnego był Remiasz. Potężne uderzenie Stramy z rzutu wolnego odbiło się od muru i piłka wyszła na róg. Dośrodkowanie grającego prezesa Watry Andrzeja Rabiańskiego z rogu trafiło do Remiasza, który pięknie przymierzył z główki i gospodarze objęli prowadzenie. Powtórka nastąpiła już po trzech minutach. Tym razem podającym z rzutu rożnego był Handzel a Remiasz ponownie uderzając piłkę głową zdobył drugiego gola. Najbardziej efektowne uderzenie piłki głową Remiasz zanotował w 78 minucie, gdy rzucił się do centry „szczupakiem”. Tym razem jednak piłka minimalni minęła spojenie słupka z poprzeczką. Goście zrewanżowali się kontrą jednak ostatnie podanie do Ubika było zbyt mocne i piłkarz Sokoła tylko musnął piłkę czubkiem buta, ale nie sprawił tym uderzeniem kłopotu Rabiaszowi. Wynik spotkania ustalił w 83 minucie wprowadzony Maciaś. Otrzymał prostopadłe podanie od A. Rabiańskiego w sytuacji sam na sam położył bramkarza i posłał piłkę już do pustej bramki.
Ryb


Poroniec Poronin – Poprad Rytro 2-2 (1-1)
1- 0 - Pańszczyk 10, 1-1 Brzeski 27, 2-1 Ustupski 58, 2-2 Klóska 73.
Sędziował: Damian Halerz z Gorlic.
Żółte kartki: Zmarzliński, Ustupski, Pańszczyk. Widzów 150.
Poroniec: Stańco – Stasik, Grela, Galica, Pańszczyk, Zmarzliński (68 F. Łukaszczyk), Rzadkosz, Świder, Nuciak, K. Łukaszczyk II, Ustupski.
Poprad: Stokłosa – Nowak, Dobosz, Brzeski, Pawlik, Cięciwa (82 M. Wojbrzuner), Kaczor (63 Janikowski), Łękawka (77 R. R. Wojbrzuner, Duda, Klóska, Poczkajski.

Był to bardzo szybki i zacięty meczu stojący na dobrym poziomie, zakończony sprawiedliwym remisem 2-2. Gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie a goście dwukrotnie wyrównywali po błędach poronińskich piłkarzy. Pierwszy kwadrans należał zdecydowanie do Porońca. Efektem tej przewagi była bramka zdobyta przez Pańszczyka w 10 minucie. Obrońcy Popradu pozostawili stanowczo za dużo swobody pomocnikowi, Porońca, który z 30 metra podciągnął w kierunku bramki i potężnie uderzył prostym podbiciem. Bramkarz Popradu był bezradny przy tym strzale. Goście absolutnie nie załamali się takim obrotem sprawy i przejęli inicjatywę. Młody zespół Popradu prezentował się bardzo korzystnie pod względem przygotowania fizycznego. Wyrównującego gola goście zdobyli jednakże po błędach obrony i bramkarza Porońca. W 27 minucie obrońcy gospodarzy przepuścili piłkę na prawe skrzydło do pozostawionego bez opieki Brzeskiego. Obrońca Popradu podciągnął parę metrów i uderzył piłkę w kierunku długiego rogu. Stańco wprawdzie miał futbolówkę na rekach, ale ta wpadła jednak do jego bramki. W końcowych minutach pierwszej połowy w niezłej sytuacji sam na sam znalazł się Nuciak. Zdecydował się na natychmiastowy strzał, ale, że był to spory kąt piłka przeszła obok bliższego słupka. W 40 minucie na bramkę gości szarżował, Zmarzliński i gdyby dograł piłkę do nieobstawionego K. Łukaszczyka niechybnie padła by bramka. Pomocnik Porońca zwlekał jednakże z podaniem został dogoniony przez obrońców i zablokowany. Po zmianie stron znowu lekką przewagę uzyskali gospodarze. W 58 minucie po strzale Świdra piłka wyszła na róg. Do zagranej przez Rzadkosza piłki „szczupakiem” rzucił się Ustupski i uderzając piłkę głową w tak efektowny sposób dał swojemu zespołowi ponowne prowadzenie. Goście ambitnie dążyli, co najmniej do wyrównania. Udało im się w 73 minucie, gdy na dośrodkowanie Cięciwy pozwolił F. Łukaszczyk. Piłka przeleciała nad bramkarzem Porońca i spadła na głowę Klóski. Uderzenie napastnika Popradu było celne i tym sposobem został ustalony wynik spotkania aczkolwiek oba zespoły miały jeszcze okazje na przechylenie szali zwycięstwa na swoja korzyść.
Ryb


KS Zakopane – ULKS Korzenna 3-0 (2-0)
1-0 - Frasunek 8, 2-0 Kłosowski 23, 3-0 Janiszewski 53.
Sędziował: Piotr Kupczak z Nowego Sącza. Widzów 80.
Zakopane: Hajovsky – Piguła, Krzystyniak, Pękala, Leniewicz, Frasunek, Stanek (55 Dudziak), Król (46 Janiszewski), Babicz, Kłosowski, Stępień.
Korzenna: Kosiba – Kiełbasa, Nalepa, Bieniek, Bernasiewicz, Żuchowicz (69 Kantor), Olech (85 M. Szambelan), Grybel, Turski, Mokrzycki, S. Szambelan.

Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo KS Zakopane. Gospodarze wygrali mecz właściwie bezproblemowo. Szczególnie pierwsza odsłona spotkania przebiegała pod ich dyktando. Po nieciekawym początku spotkania gospodarze w 8 minucie zorganizowali składną akcję i zdobyli gola. W narożniku boiska Stępień ograł obrońcę i wycofał piłkę na 14 metr do nieobstawionego Frasunka. Kapitan zakopiańczyków nie uderzył zbyt mocno, ale na tyle precyzyjnie, że piłka wpadła w dalszy róg bramki. W kolejnych minutach spotkania gospodarze wprawdzie przeważali ale i sami dostarczali gościom okazji do wyrównania. Takie dwa błędy popełnił Babicz, jednak ani Żuchowicz ani Turski nie trafili w światło bramki z dogodnych pozycji. W 23 minucie zakopiańczycy wywalczyli rzut rożny. Do centry Leniewicza wystartował Kłosowski dostawił tylko nogę i zrobiło się 2-0. Szczęśliwy strzelec natychmiast wykonał efektowne salto. Świetną okazję w tej części meczu miał Stanek, jednak fatalnie spudłował z 10 metrów będąc na wprost bramki. Po zmianie stron początkowo ton nadawali goście. Nie tworzyli jednak klarownych sytuacji bramkowych. W 53 minucie dynamiczny rajd prawą stroną przeprowadził Kłosowski. Zagrał w pole bramkowe, ale na nogę obrońcy. Ten jednak zamiast wybić piłkę daleko w pole podał wprost do Janiszewskiego. Pozyskany przez zakopiańczyków z Kobylanki piłkarz z takiego prezentu skwapliwie skorzystał. W kolejnych minutach po dobrych podaniach Frasunka w sytuacjach bramkowych znajdował się Stępień jednak za każdym razem przegrywał pojedynki z bramkarzem gości. W 75 minucie wręcz wymarzoną okazję miał Babicz. Dostał piłkę na wprost pustej już bramki w odległości 10 metrów i posłał futbolówkę wysoko nad poprzeczkę. Ostatnie 10 minut spotkania to już przewaga Korzennej, ale efektem poczynań beniaminka był tylko strzał w poprzeczkę z rzutu wolnego autorstwa Mokrzyckiego.
Ryb

Komentarze







reklama