02.05.2015 | Czytano: 1421

Powinni się czerwienić

Za ten występ w mistrzostwach świata polscy unihokejowi juniorzy powinni się czerwienić. Czyżby po wygranej z Norwegią i utrzymaniu się światowej elicie zabrakło biało –czerwonym motywacji w walce o piąte miejsce?

Polacy już po 20 minutach byli zamroczeni, bo mieli złe wybory. Kombinowali zamiast brać przykład z naszych południowych sąsiadów, którzy każdą akcję ofensywną kończyli strzałem. Inna rzecz, że im w tym pomagaliśmy. Złe wybory powodowały, że zbyt często traciliśmy piłeczkę i przeciwnik wyprowadzał kontry. Piłeczka wędrowała im od kija do kija, no i nas punktowali. Zaczął Jurcik (7 min.), potem naszego bramkarza pokonywali – Rexa (11), Dudovic (13) i Koval (19). Nasi schodzili na przerwę ze spuszczonymi głowami. Czy się jeszcze podniosą?

Nie podnieśli się. Słowacy grali jak profesorowie, a polscy juniorzy sprawiali wrażenie dzieci zagubionych we mgle. Nawet zmiany bramkarzy – aż trzech broniło – nie zmieniło sytuacji. W kolejnych dwóch odsłonach nasi południowi sąsiedzi jeszcze bardziej nas wypunktowali. Polacy dopiero przy stanie 0:12 zdobyli pierwszego gola, a drugiego w ostatniej minucie. Na otarcie łez.

Polska – Słowacja 2:12 (0:4, 0:5, 2:3)
Bramki dla Polski: Sieńsko, Fliegner.
Polska: Komperda (Wójcik, Borowczak) – Deska, Sieńko, Lubański, Dalhstrom, Rydszewski – Panek, Pelczarski, Hamrol, Jachymiak, Kuhnke – Kozłowski, Łukaszewski, Malajka, Miszewski, Kozubal – Fliegner, Miszczuk. Trenerzy: Marcin Zmiarowski i Robert Deska.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama