Biało –czerwoni rozpoczęli spotkanie z dużym impetem. Zmarnowali dwie doskonale sytuacje, bo golkiper Norwegów kapitalnie interweniował. Nie wykorzystali też liczebnej przewagi. Potem do głosu doszli nasi rywale. Kilka razy zakręcili naszymi, ale Kompreda nie dał się pokonać. Wreszcie w 16 minucie, gdy na ławce kar przebywał Norweg, Polacy świetnie rozegrali wolnego i Sieńko z zawijasa ulokował piłkę w siatce. Dwie minuty później po zagraniu z krzyża piłka trafiła na przeciwległy słupek do Malajki, a ten trafił do odsłoniętej bramki.
W drugich 20 minutach żadnej z drużyn nie udało się umieścić ażurowej piłeczki w bramce. A szanse były, lecz bramkarze stanęli na wysokości zadania. Świetnie bronił Komperda (Wiatr), który obronił 10 strzałów.
Gdy na początku trzeciej tercji Polacy wykorzystali grę w przewadze (spod bandy trafił Sieńko) wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Norwegowie jednak nie spasowali i szybko złapali z nami kontakt. Przy obu straconych golach nasi zawodnicy odpuścili strzelcom. Na szczęście odpowiedź biało –czerwonych była imponująca. Pelczarski ( po rozegraniu wolnego) i Malajka ( w sytuacji sam na sam) w odstępie 60 sekund pokonali bramkarza przeciwnika. W 52 minucie Kozubal trafił w przeciwległy róg bramki ze skrzydła. Norwegowie postawili jednak wszystko na jedną kratę, gdy atakowali, to bramkarz zbiegał na ławkę kar. Na szczęście ten manewr tylko dwukrotnie przyniósł im powodzenie.
Polska – Norwegia 6:4 (2:0, 0:0, 4:2)
Bramki dla biało –czerwonych: Sieńko 2, Malajka 2, Pelczarski, Kozubal.
Polska: Komperda – Panek, Pelczarski, Hamrol, Jachymiak, Fliegner – Deska, Sieńko, Lubański, Dalhstrom, Kuhnke – Kozłowski, Łukaszewski, Malajka, Miszewski, Kozubal – Rydzewski, Miszczuk. Trenerzy: Marcin Zmiarowski i Robert Deska.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie Flickr. com










