Po sukcesach w Soczi mieliśmy ogromny apetyt na kolejne sukcesy naszych skoczków. Tymczasem dla dwukrotnego mistrza olimpijskiego Kamila Stocha sezon był pechowy. On sam, mimo perturbacji zdrowotnych (kontuzja kostki, kilka infekcji) pozytywnie ocenił sezon.
- Na pewno był dla mnie trudny. Były złe, ale zupełnie niezależne ode mnie sytuacje, które uniemożliwiały mi osiąganie dobrych wyników albo wręcz starty, ale jednocześnie w każdym konkursie dawałem z siebie wszystko. Udało się stanąć kilka razy na podium, więc absolutnie nie mógłbym powiedzieć, że nie to był dobry sezon – podkreślił.
Z powodu kontuzji stawu skokowego stracił pierwszy etap i – co za tym idzie – szanse na obronę Kryształowej Kuli. Z drugiej strony – wygrał w Zakopanem i Willingen, stawał na podium w Sapporo, Neustadt i Oslo, wywalczył z drużyną brązowy medal mistrzostw swata w Falun. Wystartował w 19 konkursach PŚ, średnio zdobywając 45 punktów. To średnia o 9 „oczek” mniejsza aniżeli trzeciego w klasyfikacji generalnej Stefana Krafta ( Stoch był dziewiąty), a o 5 wyższa niż Andersa Fannemela, który zakończył sezon tuż za podium Pucharu Świata. Skoczek z Zębu cieszył się z rekordu Wielkiej Krokwi (141,45 m).
Koledzy pod kreską
Jednak dla całej reprezentacji była to najgorsza zima od sześciu lat. Jedynie medal w Falun uratował sezon. W poprzednich latach zdobywaliśmy więcej punktów. Tym razem w Pucharze Narodów byliśmy bliscy porażki z Czechami, których honoru bronił de facto jeden Roman Koudelka.
- To był trudny dla nas sezon i słabszy od poprzedniego – przyznaje trener Łukasz Kruczek. – W pierwszej części brakowało nam Kamila. Druga część była już w porządku. Zawodnicy zaczęli skakać tak, jak tego oczekiwałem. Dużo nas ten sezon nauczył.
Tylko Aleksander Zniszczoł pobił ostatniej zimy życiowy rekord pucharowych punktów. Bliski swoich rekordowych 485 punktów był Piotr Żyła, zdobył 474 pkt, ale w 31 konkursach, a do rekordu sprzed dwóch lat wystarczyły mu 24. Jan Ziobro z 312 pkt w rekordowym sezonie olimpijskim spadł o kilka poziomów, do 55. Dawid Kubacki też potrafił już zdobywać w sezonie kilka razy więcej punktów niż obecne 35. I wreszcie Maciej Kot, przypadek najbardziej bolesny - brak zrozumienia z trenerem Łukaszem Kruczkiem i ledwie 17 pkt. A bywało już 460.
- Gdyby nie kontuzja Kamila, to patrzylibyśmy inaczej na ten sezon – twierdzi prezes PZN, Apoloniusz Tajner. – Nie pomógł nam też uraz Jakuba Wolnego, który podczas przygotowań prezentował się bardzo dobrze. Nie było tak dobrze, jak w poprzednich latach, ale gorsze momenty zdarzają się wszystkim. Cała sztuka polegała na tym, by w trakcie braku lidera, miał kto go zastąpić.
Piotr Żyła wydawał się tym kimś, kto przejmie pałeczkę lidera. Nie przejął. Po Stochu był najlepszy, ale skakał nierówno. Jeden dobry skok w konkursie nie pozwalał mu na załapanie się do czołówki.
- Piotrek miał udany sezon. Jego problemem jest głowa, ale myślę, że sobie z tym poradzi – przekonuje Jan Szturc, który doskonale zna skoczka z Wisły.
- Niby miejsca bywały niezłe, ale - głównie w drugim skoku - za bardzo chciałem i głowa nie wytrzymywała. To denerwowało, ponieważ wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany i stać mnie na oddawanie dwóch dobrych skoków - podsumował krótko zawodnik WSS Wisła.
Maciej Kot, siódmy skoczek igrzysk olimpijskich w Soczi, w tym sezonie nie przypominał nawet cienia samego siebie. Szybko wypadł ze składu i pałętał się w imprezach Pucharu Kontynentalnego. Nie załapał się też do składu na mistrzostwa świata.
Potrzebny psycholog
Dawid Kubacki również nie powinien być z siebie i swoich występów zadowolony. Straszliwie nierówny, można rzec nieprzewidywalny. - Już w połowie zimy stwierdziłem, że jednak będę potrzebował współpracy z psychologiem. Przemyślałem parę rzeczy, zacząłem je wprowadzać w życie i zaczęło skutkować. Mam nadzieję, że da to efekty w przyszłym sezonie – powiedział.
Psycholog w kadrze niezbędny – to opinia Rafała Kota, byłego fizjoterapeuty kadry i ojca braci Jakuba i Macieja. - Ten sezon pokazał, że nie wszyscy zawodnicy radzą sobie ze stresem. Jeżeli na treningu jest dobrze, a na wielu zawodach w pierwszej próbie skacze się bardzo dobrze, żeby w drugiej zepsuć, to problem leży nie technice czy stylu, ale w głowie. Wtedy trzeba szybko reagować i według mnie psycholog w kadrze musi być - ocenił.
- Myślę, że jeżeli taka współpraca rozpoczęłaby się od sezonu letniego, to nie będzie problemu z zimowym - ocenił Kubacki.
„ To żadne cudowne dziecko”. Mówili „Klimek się skończył”. Skończcie głupoty opowiadać. Medal drużynowy już ma, a na kolejne nie długo będziemy czekać. Murańkę czeka fajna przyszłość. Z niego będzie kozak - przepowiada Wojciech Fortuna.
Czy trener Kruczek powinien nadal pracować?
To pytanie bardzo często padało w seonie. Jak zawsze są podzielone zdania. Jedni twierdzą, że aktualny wariant się wyczerpał i nawet wskazali jego następcę, Piotra Fijasa. Prezes Tajner twierdzi, że nie ma mowy o żadnych zmianach na tym stanowisku. – Przyglądam się kadrze z bliska i widzę, że wszyscy wiedzą, co mają robić. Kadra jest poukładana – mówi.
- Nie siejmy zamętu. Jest numerem jeden, jeśli chodzi o polskich trenerów. Związek nie powinien wykonywać nerwowych ruchów – przekonuje kontrkandydat mediów, Fijas.
- Kruczek niech pracuje do igrzysk. Trzeba go wspierać, a nie krytykować. W przeszłości też wypowiedziałem się ostro na jego temat, ale było to już dawno i później go przeprosiłem – mówi Wojciech Fortuna.
Tak punktowała kadra
2001/01 – 1756 pkt. (4 zawodników punktowało)
2001/02 – 1605 (7)
2002/03 – 1458 (5)
2003/04 – 602 (5)
2004/05 – 1330 (5)
2005/06 – 736 (6)
2006/07 – 1685 (5)
2007/08 – 804 (4)
2008/09 – 824 (8) * - 549 pkt **
2009/10 – 1256 (7) - 842
2010/11 – 2029 (7) - 1153
2011/12 – 1588 (6)
2012/13 – 2197 (10)
2013/14 – 2840 (9)
2014/15 – 1582 (8)
* - kadra za kadencji Łukasza Kruczka
** - punkty trenującego osobno Adama Małysza
Stefan Leśniowski










