Polacy awansowali do finału jako "szczesliwi przegrani". W nim tylko Maciej Staręga potrafił na swoich zamianach nawiązać walkę z najlepszymi. Można było tylko westchnąć: „szkoda, że nie mamy dwóch Staręgów”. Wtedy medal byłby w naszym zasięgu. Niestety drugiego Staręgi nie było, a jego partner Maciej Kreczmer był najsłabszym ogniwem sztafety. Tracił bardzo dużo na swojej zmianie. Biegł wolno jakby mu trener ołowiu dorzucił do spodni. Na ostatnią zmianę przyprowadził sztafetę na ostatnim miejscu, tracąc do Czechów 0,35 sek. Maciej Staręga wykorzystał zderzenie Szwedów oraz Francuzów i przybiegł na ósmej pozycji. Niezła forma Staręgi nie wystarczyła, bo Kreczmerowi nie wystarczyło sił.
Złoty medal Norwegii, srebro Rosji, brąz Włoch. Niemcom zabrakło mniej niż pół sekundy. Potem spora przepaść.
Stefan Leśniowski










