19.02.2015 | Czytano: 898

0,44 sek. od medalu

Justyna Kowalczyk wygrała kwalifikacje sprintu stylem klasycznym w mistrzostwach świata w Falun. Dokonała tego w fanatycznym stylu. Zaostrzyła apetyt na medal polskim kibicom. W ćwierćfinale zobaczyliśmy także Ewelinę Marcisz, która „wykręciła” 30 miejsce.

Kowalczyk wyruszyła na trasę sprintu techniką klasyczną z trzecim numerem startowym. Polka wykręciła świetny czas, bardzo wyraźnie wyprzedzając startujące przed nią biegaczki. Później okazało się, że również biegnące po niej najgroźniejsze rywalki nie zdołały uzyskać lepszego rezultatu, choć w czołówce było bardzo ciasno. Różnice czasowe były minimalne – pierwsze pięć zawodniczek kwalifikacji dzieliła niecała sekunda. Za plecami Kowalczyk zmagania ukończyły faworytki biegu – Norweżki Maiken Caspersen Falla, Kari Vikhagen Gjeitnes i Ingvlid Flustad Oestberg oraz Szwedka Stina Nilsson. Marit Bjoergen była szósta.

- Kamień spadł mi z serca, bo widzę, że Justyna jest w gazie i zapowiada nam się jej rywalizacja z najlepszymi. Czuję, że będzie medal dla Polki - mówi Józef Łuszczek, mistrz świata w Lahti.

Bardzo dobrze spisały się także trzy pozostałe Polki, choć w ich przypadku można mówić również o pechu. Na 30 miejscu zmagania ukończyła Ewelina Marcisz, która pobiegła w pierwszym ćwierćfinale razem z Kowalczyk. Sylwii Jaśkowiec i Kornelii Kubińskiej do awansu do ćwierćfinałów zabrakło niespełna dwóch i trzech sekund. Reprezentantki Polski sklasyfikowano odpowiednio na 33 i 35 pozycji w gronie 94 biegaczek.

Kowalczyk wygrał swój ćwierćfinał. Polka miała sporą przewagę nad swoimi rywalkami co jest znakomitym prognostykiem przed kolejnymi biegami. A Marcisz dotarła do mety na piątej pozycji.

W półfinale kolejne wielkie emocje do ostatnich metrów. Polka w doskonałej formie znów zdecydowanie wyprzedziła rywalki. Oestberg minimalnie przegrała z Nilsson.

Emocje sięgnęły zenitu w finale. Polka wystartowała obok Maritt Bjoergen, ale już po pierwszych metrach miała sporą stratę do rywalek. Po raz kolejny dała pokaz swojej siły na podbiegu, gdy zniwelowała różnicę i w pewnym momencie była nawet druga. Polka długo trzymała się prowadzącej trójki, ale na ostatniej prostej nie dała rady dogonić rywalek. Justyna robiła co mogła, ale skończyła czwarta. Do medalu Polce zabrakło 0,44 s.

- Nie powinnam zrobić wolniejszego startu niż Maritt, a zostałam z tyłu. Szkoda, gdybym mogła się sama kopnąć, to bym się kopnęła. Ale nie mogę. Zaspałam start, to zaważyło na wszystkim. Z jednej strony jestem zadowolona, że byłam czwarta, a z drugiej szkoda, bo szansa była, może ostatnia w tych mistrzostwach – powiedziała Justyna Kowalczyk.

A wygrała ta, która rządzi w tym sezonie na trasach biegowych, Norweżka Maritt Bjoergen. To jej trzynaste złoto mistrzostw świata. Obroniła mistrzowski tytuł w sprincie sprzed dwóch lat. Druga Szwedka Stina Nilsson, a trzecia Norweżka Maiken Caspersen Falla. W finale biegły cztery Norweżki.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama