17.05.2014 | Czytano: 1788

Przerwana hegemonia

Byli w ogródku, witali się z gąską, ale na własne życzenie nie zdobyli mistrzostwa Polski. Tym samym trwająca od 1999 roku hegemonia Nowego Targu w unihokeju męskim została przerwana. Po raz pierwszy na tronie zasiadła Zielonka.

Do 54 minuty spotkanie było pod kontrolą Szarotki. Prowadziła 6:3, grała rozsądnie, konsekwentnie w obronie, a kontry wyprowadzała zabójcze. Wtedy jednak na środku boiska nieodpowiedzialnie zachował się Luberda. Kara, potem druga dla Chlebdy i stało się. Z wygranego meczu zrobił się horror. Zielonka zdobyła dwa gole w przewadze, a w 58 minucie i 5 sekundzie doprowadziła do wyrównania i dogrywki, która nie wyłoniła zwycięzcy. W karnych główne role odegrali arbitrzy. Gwizdnęli cofnięcia Dzirudzikowi, Spyrze i Kasperkowi.

Brązowy medal przypadł Góralom, którzy rozbili Absolwenta. W 5 minucie, w odstępie 23 sekund, strzelili trzy gole. Po 10 minutach poradzili 7:0 i mecz został rozstrzygnięty. W kolejnych minutach Górale nie grali już z maksymalną koncentracją, szczególnie w liniach defensywnych. Nie forsowali też wysokiego tempa i przeciwnik uratował twarz.


Finał
Worwa Szarotka Nowy Targ – MUKS Zielonka 6:7 (2:1, 2:1, 2:4; 0:0) karne 1:2
0:1 A. Kryński – Antoniak (7:19 w przewadze)
1:1 Luberda – Hamrol (16:33)
2:1 Kasperek – Ossowski (17:46)
3:1 Chlebda (24:12 w przewadze)
4:1 Dziurdzik (35:55)
4:2 A. Kryński – Antoniak (38:26)
5:2 Kasperek -Dziurdzik (47:46 w przewadze)
5:3 Michał Sieńko – Maciej Sieńko (48:30 w przewadze)
6:3 Luberda (49:13)
6:4 Michał Sieńko – Maciej Sieńko (53:34 w podwójnej przewadze)
6:5 Antoniak – Michał Sieńko (54:02 w przewadze)
6:6 Rudnik (58:05)

Sędziowali: Mielewczyk, Rozmiarek.

Worwa Szarotka: Batkiewicz – Kasperek, Ligas, Chlebda, Augustyn, Ossowski – Barszczewski, Dziurdzik, Hamrol, Ślusarek, Luberda – Panek, Kwak, Leśniak, Jachymiak, Kowalczuk – Spyra, Ryś. Trenerzy: Lesław Ossowski i Artur Kasperek.

Źle rozpoczęli spotkanie nowotarżanie, od dwóch wykluczeni. Pierwsze osłabienie przetrzymali, drugie już zakończyło się utratą gola. Dyscyplina to podstawa, by myśleć o sukcesie. W tych pierwszych minutach Szarotka o tym zapomniała. Później musiała gonić rywala, którego kontry były niezwykle groźne. Na szczęście nie zakończyły się zdobyczą bramkową. Szarotka grała cierpliwie w ataku, momentami aż za cierpliwie. W pewnym momencie zastanawiałem się, kiedy zaskoczyć rywala, bo rozgrywanie piłeczki w ataku pozycyjnym było wolne i czytelne. Przeciwnik za każdym razem zdążył się ustawić i zablokować akcję, po której wyprowadzał wspomniane już groźne kontrataki. Ale nadeszła 17 minuta i w odstępie 73 sekund górale zadali dwa ciosy. Najpierw Luberda dostał podanie, po którym musiał tylko trafić do pustej bramki, i trafił. Potem Kasperek z dystansu, spod bandy zaskoczył bramkarza i… zamiótł kijem miejsce, z którego trafił. Zaskoczył Chlebda na początku drugiej tercji, który przeprowadził indywidualna akcję zakończoną golem. Potem dołożył się Dziurdzik. Szarotka ustawiła strefę od połowy boiska, trudną dla sforsowania przeciwnika. Strzały były blokowane, piłeczka wyłuskiwana pod bandami z tego wyprowadzane były kontry. Trzybramkowej przewagi nie udało się utrzymać góralom, przytrafił im się błąd. Skrzydłowy nie zdążył doskoczyć do A. Kryńskiego i zablokować strzału spod bandy. Wcześniej Batkiewicza wyręczył słupek.

Zielonka nie miał nic do stracenia, toteż rzuciła się z furią do ataku. Cierpła skóra po tym co wyprawiało się pod bramką górali. Szarotka miała problemy z wyprowadzeniem piłeczki z własnej strefy, nie potrafiła się dłużej przy niej utrzymać. Dopiero sygnalizowana kara na zawodniku Zielonki pozwoliła nowotarżanom na przejęcie inicjatywy. Długo rozgrywali piłeczkę zyskując na czasie. W przewadze Kasperek z dystansu trafił do siatki i znowu miał przyjemność pozamiatać miejsce, z którego pokonał bramkarza. Ale kara górala Kwaka została szybko wykorzystana przez Zielonkę. Zasłonięty Batkiewicz nawet nie zareagował. Odpowiedź była szybka. Luberda przechwycił niecelne podanie i… Wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem Luberda (bezmyślny faul na środku boiska) i Chlebda podali rękę przeciwnikowi wędrując na ławkę kar. Zielonka takiej okazji nie zmarnował, zdobyła kontaktowego gola, a w 59 minucie wyrównała. Odpowiedzialność, odpowiedzialność. Tak doświadczona drużyna wypuściła w rąk taką przewagę.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Rzuty karne wyłoniły mistrza kraju.


O III miejsce
Górale Nowy Targ – Absolwent Siedlec 15:9 (8:3, 4:3, 3:3)
1:0 Siaśkiewicz (5:09)
2:0 Kostela - Wronka (5:16)
3:0 Bełtowski – Pelczarski (5:32)
4:0 Wronka – Kostela (6:55)
5:0 Kostela - Pelczarski (7:47)
6:0 Pelczarski - Wronka (10:44 w przewadze)
7:0 Kostela – Pelczarski (13:54)
7:1 Korpan - Kuhnke ( 15:51w przewadze)
7:2 Chochowski - Korpan ( 17:25 w przewadze)
8:2 Tomasik -Stypuła (18:54)
8:3 Hantsch – Korpan (19:08)
8:4 Boguszewicz (26:20)
9:4 Pelczarski (27:27)
10:4 Stypuła – Korczak (27:42)
10:5 Hantsch – Boguszewicz (28:34)
11:5 Grab – Wronka (29:19)
12:5 Korczak – Tomasik (29:38)
12:6 Chochowski – Boguszewicz (39:02)
12:7 Hantsch – Kuhnke (42:11)
13:7 Kostela (46:55 w osłabieniu)
14:7 Bełtowski – Wronka (52:39)
15:7 Wronka – Gotkiewicz (54:44)
15:8 Chochowski – Hantsch (58:55)
15:9 Chochowski – Korpan (59:59)

Sędziowali: Chomnicki, Czarnecki.

Górale: Pawlik (29:46 Komperda) – Gotkiewicz, Pelczarski, Wronka, Bełtowski, Kostela – Tomasik, A. Tylka, Korczak, Siaśkiewicz, Stypuła – Garb, M. Tylka. Trenerzy: Bartosz Gotkiewicz i Piotr Kostela.

Górale potrzebowali 23 sekundy, by odebrać nadzieje przeciwnikowi na medal. Działo się to w piątej minucie. Absolwent był w szoku, bo w 9 minut później przegrywał już 7:0 i było po emocjach. Wtedy dwukrotnie trafił do nowotarskiej bramki grając w liczebnej przewadze. Wysokie prowadzenie Górali, sprawiło, że w kolejnych minutach byliśmy świadkami radosnego unihokeja. Oba zespoły skupiały się na ofensywie, zapominając o zabezpieczeniu tyłów, toteż bramki z obu stron padały jak z rogu obfitości. U Górali zabrakło koncentracji i takiej determinacji jak w pierwszych minutach meczu.

- Naszym celem było jak najszybciej ustawić sobie wynik spotkania, by potem spokojnie kontrolować wydarzenia na parkiecie – mówi Piotr Kostela. - Niemal każdy nasz strzał lądował w siatce i po 10 minutach prowadziliśmy 7:0. Chcieliśmy, by wszyscy młodzi pograli i drugi bramkarz. W dalszej części spotkania wkradło się nonszalancja w nasze poczynienia, popełniliśmy proste błędy w obronie i dlatego nie dobiliśmy przeciwnika. Zrobił się mecz wyrównany. Niemniej to co chcieliśmy osiągnąć, osiągnęliśmy.

Tekst Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama