Dziewczęta zasługują jednak na wielkie brawa. Dostarczyły nam niesamowitych emocji. Przeżyliśmy huśtawkę nastrojów, bo goniły wynik, potem poprowadziły 3:1 i 4:3, ale za każdym razem unihokeistki znad morza doprowadzały do wyrównania. W dogrywce zabrakło szczęścia, które uśmiechnęło się do rywalek. Jak niewiele dzieli sukces od porażki.
Szarotka wraca z Poznania bez medalu. O porażce z Trzebiatowem zadecydowały błędy w defensywie. Po 20 minutach góralki prowadziły 1:0, ale po 36 sekundach drugiej tercji przegrywały 1:2, a po 10 minutach 1:4. Nowotarżanki nie skapitulowały i w 47 minucie zdołały doprowadzić do wyrównania, ale szybko powtórzył się koszmar z pierwszych minut drugiej tercji. Proste straty piłeczek i bramek, i… - Uszło z dziewcząt powietrze – powiedział trener Lesław Ossowski. – Pozostał żal. Dziewczyny są smutne, ale to młoda ekipa i powinna podnieś głowę do góry.
Tylko Anna Kubowicz z Szarotki znalazła się w zespole All Stars Super Finału. Za to Justyna Florczak z Podhala wybrana została najlepszą zawodniczką sezonu.
Finał
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 4:5 (0:1, 3:2, 1:1;0:1)
0:1 Jurkowska (18:00)
1:1 Mamak – Timek (26:23)
2:1 Florek (29:13)
3:1 Fuła – Timek (32:49)
3:2 Wieczorek – Ławicka (34:45)
3:3 Mroch (36:43)
4:3 Fuła – Siuta (48:48 w przewadze
4:4 Jurkowska (53:53)
4:5 Szychta (62:51)
Sędziowali: Cirocki, Kurczak.
MMKS Podhale: Młynarczyk – Lech, Grynia, E. Bryniarska, Siuta, Krzystyniak - M. Bryniarska, Florek, Fuła, Mamak, Timek – Sopiarz, Skiba, Florczak, Podlipni. Trenerzy: Jacek Michalski, Arkadiusz Pysz.

Pierwsze minuty meczu, to szachy. Gdy zespoły się przebadały, optyczną przewagę osiągnęły nowotarżanki. Miały sytuacje, by otworzyć wynik spotkania. Nawet udało im się posłać piłeczkę do bramki, ale sędziowie gola nie uznali, dopatrzyli się zgarnia wysokim kijem. Gdy wydawało się, że pierwsza odsłona zakończy się wynikiem nierozstrzygniętym, gdańszczanki wyprowadziły zabójczą kontrę. Podhale wybroniło 2-minutrowe osłabienie, ale straciło piłeczkę w strefie ataku i zostało skarcone.
Gol sprawił, iż drugą cześć meczu unihokeistki z nad morza rozpoczęły spokojnie. Miały sytuacje na podwyższenie prowadzenia, ale to góralki trzykrotnie pokonywały reprezentacyjną golkiperkę Szarmach. To był wyśmienity fragment gry w wykonaniu podopiecznych Jacka Michalskiego. Szkoda, że szybko i w łatwy sposób straciły dwubramkowe prowadzenie. Zabrakło dyscypliny w obronie i po 40 minutach sprawa mistrzowskiego tytułu nadal była otwarta.
Kto pierwszy popełni błąd brzemienny w skutkach? Popełniła Samson, która powędrowała na ławkę kar, a jej koleżanki nie potrafiły wybronić 2- minutowego osłabienia. Zabrakło 6 sekund, gdy Fuła wpakowała piłeczkę do pustej bramki. Niestety nie udało się uniknąć błędu góralkom. W 54 minucie Jurkowska doprowadziła do wyrównania i dogrywki. A w niej gdańszczanki zadały „nagłą śmierć”. Szychta z połowy boiska zaskoczyła Młynarczyk.
O III miejsce
Worwa Szarotka Nowy Targ – Jedynka Trzebiatów 4:7 (1:0, 1:4, 2:3)
1:0 Chowaniec – Kubowicz (5:41)
1:1 Bogdańska (20:16)
1:2 Mazur – Bogdańska (20:36)
1:3 Krzywak – Mazur (26:09)
1:4 Krzywak - Mazur (29:06)
2:4 Bujak (31:52 w przewadze)
3:4 Leśniak (42:10 karny w przewadze)
4:4 Chowaniec (46:22)
4:5 Mazur – Krzywak (46:49)
4:6 Chełstowska –Arendarczyk (53:45)
4:7 Mazur – Krzywak (53:59)
Sędziowały: Koznacka i Stachowiak.
Worwa Szarotka: M. Zapała – E. Burdyn, Węgrzyn, Kubowicz, Bujak, Chowaniec – Leśniak, R. Zapała, E. Piekarczyk, Kaczmarczyk, Al. Burdyn – J. Piekarczyk, Rokicka, Gruszczak, Dziubińska. Trener Lesław Ossowski.

Optymistycznie rozpoczęły spotkanie góralki. Nie dopuszczały przeciwniczki do strzałów, same wyprowadzały groźne kontry. W 6 minucie objęły prowadzenie. Chowaniec ze środka zmusiła bramkarkę rywalek do wyciagnięcia piłeczki z siatki.
Chyba pierwsza dobra tercja uśpiła nieco góralki, bo już w 16 sekundzie po przerwie pozwoliły trzebiatowiankom na wyrównanie, a 20 sekund później na objęcie prowadzenia. W 27 minucie Jedynka prowadziła już 3:1, wykorzystując nieporozumienie w szeregach obronnych Szarotki. Ta próbowała atakować, odrabiać straty, ale w decydujących momentach brakowało przede wszystkim szybkiej decyzji na oddanie strzału. Były więc blokowane przez rywalki, które miały okazję do wyprowadzenie kontrataków. Tak też się stało w 30 minucie. W odstępie 10 minut trzebiatowianki załatwiły Szarotkę, która się jednak nie poddała. W 47 minucie doprowadziła do wyrównania, ale radość z wyrównania trwała zaledwie 27 sekund, a potem kolejne i marzenia o medalu trzeba odłożyć co najmniej na rok. Duet Mazur – Krzywak okazał się zabójczy dla góralek.
- Dziewczyny są smutne – mówi trener Lesław Ossowski. – Jesteśmy młodą drużyną i trzeba podnieść głowę do góry. Żal po takim meczu, gdy doprowadziliśmy do stanu 4:4. Wtedy popełniliśmy dwa błędy w kryciu. Straciliśmy dwie bramki i z dziewcząt uszło powietrze. Za dużo było błędów w kryciu, ale obrona nam się posypała. Do kontuzjowanej Chlebdy doszła w pierwszej tercji kontuzja kolana w R. Zapały. Z konieczności do tyłu trzeba było przesunąć Bujak i 16-letnie dziewczyny. Walczyliśmy, ale kontry Trzebiatowa były niezwykle groźne i skuteczne. Nam kontratak nie wychodził.
Stefan Leśniowski










