Polki od początku przyjęły jedynie słuszną taktykę. Trenerzy zdawali sobie sprawę, że w grze otwartej z Finkami nie mamy co szukać. Nie ten potencjał. Dlatego zalecili swoim podopiecznym taktykę defensywną. Finki przeważały, były częściej w posiadaniu piłeczki, ale biało czerwone bardzo mądrze się broniły. Dużo biegały, były bardzo ruchliwe w obronie. Podania przeciwniczek były często przechwytywane. Świetnie w bramce spisywała się 23- letnia Jaczewska, aktualnie grająca w szwedzkim klubie z Göterborga. Polki nie ograniczały się li tylko do obrony własnej bramki. Po przechwyceniu piłeczki kontratakowały. W tym elemencie świetnie radził sobie atak dowodzony przez Florczak. Fuła miała dwie szanse na umieszczenie piłeczki w bramce rywalek. Gdy Polski grały w osłabieniu świetną indywidualną akcję przeprowadziła Timek, była blisko pokonania fińskiej bramkarki. Również Mroch i Krzywak mogły wpisać się na listę strzelców. Po 20 minutach powiało optymizmem.
W drugiej tercji gra naszej reprezentacji również świetnie wyglądała. Uważna gra w obronie, wiele podań Finek było przechwytywanych i z tego rodziły się akcje zaczepne. Co prawda wicemistrzynie świata dwa razy pokonały nadal świetnie spisująca się między słupkami Jaczewską, ale odpowiedzieliśmy jednym trafieniem. Gdy jedna z rywalek powędrowała na ławkę kar trzęśliśmy się, by nie powtórzyła się sytuacja z poprzednich spotkań, gdy traciliśmy gole. Nie doszło do powtórki. Więcej, Polki wykorzystały liczebną przewagę. Fuła ( wybrana najlepszą zawodniczką meczu w naszym zespole) pokonała Loisę.
- Pracowaliśmy nad poprawą tego elementu. I dzisiaj nam wyszedł. Mieliśmy 100% skuteczność w przewagach – śmieje się selekcjoner naszej drużyny, Arkadiusz Pysz.
Fatalnie rozpoczęła się trzecia cześć meczu. W odstępie 51 sekund straciliśmy dwie bramki. Chwilę później mieliśmy już weselsze miny, bo Krzywak w zamieszaniu podbramkowym wepchnęła piłeczkę do bramki. Finki jednak szybko odpowiedziały. Wydawało się, że będzie bardzo źle, bo Stenka powędrowała na 5- minutową karę. Biało - czerwone w tym okresie nie pozwoliły sobie strzelić gola, ale wysiłek jaki włożyły, odbił się w końcówce meczu.
- Chyba koncentracji zabrakło w początkowych sekundach trzeciej tercji. To zdecydowało oraz motoryka w końcówce meczu. W tym zdecydowanie odbiegaliśmy od rywalek. Pokazaliśmy jednak, że można powalczyć, jeśli oczywiście jest się konsekwentnym w grze i skoncentrowany w poczynaniach defensywnych – mówi Arkadiusz Pysz.
Jutro Polski zagrają z Dunkami o prawo gry w ćwierćfinale. – To będzie zupełnie inny mecz – twierdzi nasz szkoleniowiec. – Trzeba go wygrać, by pojechać do Ostrawy na ćwierćfinał.
Polska – Finlandia 2:9 (0:1, 1:2, 1:6)
0:1 – Niemeleä - Kauppila (7:42)
0:2 – Hannonnen – Ulmonen (26:36)
1:2 – Fuła – Mroch (29:35 w przewadze)
1:3 – Mertsalmi – Pollanen (32:50)
1:4 – Alanko – Karjalainen (40:33)
1:5 – Pollanen – Luomaniemi (40:51)
2:5 – Krzywak – Chełstowska (46:28)
2:6 – Pollanen – Luomaniemi (46:43)
2:7 – Kujala – Alanko (54:42)
2:8 – Kujala – Ukkonen (56:23)
2:9 – Alanko – Rantala (59:58)
Polska: Jaczewska; Chełstowska – Pazio, Grynia – Bryniarska, Samson – Noga; Krzywak – Dutkiewicz – Krzystyniak, Fuła – Florczak – Timek, Piotrowska – Plechan – Mroch, Kubowicz – Stenka – Łęgowska. Trenerzy Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.
Stefan Leśniowski










