08.12.2013 | Czytano: 1994

Bili leżącego

W boksie obowiązuje wprawdzie zasada, że nie bije się leżącego, lecz na unihokejowym boisku ten kanon nie obowiązuje. Rywale nowotarskich zespołów po kilku minutach pierwszego starcia znaleźli się na deskach i potem obserwowaliśmy spokojne punktowanie w wykonaniu górali.

Ci z wprawą rutyniarzy unikali jak ognia niepotrzebnego starcia, kłując rywala swoimi żądłami. Dodajmy, ze spokojem i na dużym luzie. Momentami pojedynki przypominały pojedynek boksera z umieszczoną na sprężynie gruszką. Jak przystało na ambitne gruszki – nie zważając na obrywane razy – próbowały się odkuć na bezlitosnych bokserach. Udało się, gdy pięściarze opuszczali gardę, ale gdy tylko poczuli moc ciosów na szczęce, szybko odpowiadali seriami uderzeń.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Jadberg Pionier Tychy 18:1 (7:0, 8:1, 3:0) i 17:1 (6:1, 8:0, 3:0)
Bramki dla Szarotki: Kasperek 4, Chlebda 3, Augustyn 2, Luberda 2, Ligas 2, Barszczewski, Kowalczuk, Ossowski, Jachymiak, Dzirudzik (I mecz); Dziurdzik 6, Kowalczuk 2, Kasperek 2, Ligas, Ossowski, Chlebda, Panek, Luberda, Wątorek, Ryś (II mecz).

Worwa Szarotka: Batkiewicz (20:00 Tylecki) – Kasperek, Ligas, Jachymiak, Hamrol, Kowalczuk – Dziurdzik, Ryś, Chlebda, Augustyn, Ossowski – Panek, Barszczewski, Leśniak, Wątorek, Luberda. W rewanżu bronił Tylecki.

- Wyniki mówią same za siebie. Nie ma co komentować – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Tyszanie nie postawili się. W sobotę szybko objęliśmy prowadzenie 5:0 i potem spokojnie punktowaliśmy bezradnego rywala. Nazajutrz goście objęli prowadzenie, ale cieszyli się nim bardzo krótko. Strata bramki nas podrażniła do tego stopnia, że rozpoczęliśmy bramkowe łowy. No cóż, nasze umiejętności były znacznie wyższe niż gości.


ULKS Józefina – Górale Nowy Targ 4:11 (0:2, 0:3, 4:6) i 5:12 (4:5, 0:3, 1:4)
Bramki dla Górali: Kostela 3, Gotkiewicz 2, Korczak 2, A. Tylka 2, Wojsławski, Widurski (I mecz); Bełtowski 4, Kostela 3, Korczak 2, A. Tylka, Gotkiewicz, Widurski (II mecz).

Górale: Florek – Gotkiewicz, Pelczarski, Wojsławski, Widurski, Kostela – Garb, Bełtowski, Korczak, A. Tylka. W rewanżu nie zagrał Pelczarski.

- Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać po gospodarzach. Okazało się, że byli dobrze przygotowani motorycznie – mówi Piotr Kostela. – Dużo biegali i nastawili się na kontrataki. Nasze doświadczenie wzięło jednak górę i spokojnie ich punktowaliśmy. Mądrze broniliśmy i graliśmy atakiem pozycyjnym. W trzeciej tercji poniosły nas emocje i frustracja gospodarzy. Gdybyśmy grali konsekwentnie, to rezultat byłby wyższy. Jak na skład jakim dysponowaliśmy, to z wyników i gry jestem zadowolony. Trzeba podkreślić udany debiut naszego bramkarza Florka. Cieszy powrót do zespołu Bełtowskiego, który już w pierwszym dniu pokazał, że będzie naszym mocnym punktem. Potwierdził to w rewanżu, w którym zdobył cztery gole. Wykorzystał wszystkie swoje sytuacje. Niedzielne spotkanie rozpoczęliśmy mocnym akcentem, zdobyliśmy szybko dwa gole i… wydawało nam się, że rywal jest już na kolanach. Odpuściliśmy i w nasze poczynania wkradło się wiele nieporozumień. Od drugiej tercji już się sprężyliśmy i wróciliśmy do swojej gry. Nie szarpaliśmy się w pressingu, lecz spokojnie wyprowadzaliśmy swoje akcje. Gra sprawiała nam dużo przyjemności. Trzeba też podkreślić, iż Florek dużo nam pomógł.

Tekst Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama