03.06.2013 | Czytano: 1877

„Czarne Cienie” pobiły Słowaków!

Drużyna Black Shadows z Nowego Targu została mistrzem TSFL (słowacka liga unihokeja). W finale play off, po dramatycznym boju, pokonała drużynę Gwiazd z Dolnego Kubina. Nowotarżanie zwycięskiego gola zdobyli 30 sekund przed końcową syreną! Ponadto zgarnęli dwie indywidualne nagrody. Najlepszym golkiperem ligi wybrano Pawła Szewczyka, a MVP – Artura Burkata.

Podobnie jak w sezonie zasadniczym, również teraz oba zespoły stoczyły heroiczny bój. Wtedy górale walczyli o prawo gry w play off. Potrafili wygrać, mimo iż zagrali w zaledwie 7-osobowym składzie. Wydawało się, że w optymalnym składzie będzie łatwiej. Finałowa potyczka trzymała widzów w niepewności aż do ostatniej sekundy. Było w niej mnóstwo zwrotów sytuacji, dramatycznych spięć, kapitalnych akcji, sporo strzałów i parad bramkarskich. Krótko mówiąc „ taki unihokej se patřy”. 

- Tym razem pojechaliśmy w optymalnym składzie – relacjonuje kapitan Black Shadows, Rafał Sulka. – W końcu walka o nie byle co, lecz o miano najlepszej drużyny. Tym bardziej, iż byliśmy podrażnieni, bo w ubiegłym roku straciliśmy tytuł. Byliśmy mocno zmotywowani, by korona wróciła do nas. Wydawało się, że o zwycięstwo nie będzie trudno, tymczasem znowu musieliśmy gonić wynik. Mimo ogromnej motywacji z jaką przystąpiliśmy, gra nam się nie kleiła. Byliśmy częściej w posiadaniu piłeczki. Rywal ograniczał się do kontrataków lub do wybijania jej jak najdalej od swojej bramki. Nasze akcje były rozbijane, a strzały bardzo niecelne. Mało tego, po 15 minutach przegrywaliśmy 0:2. Jeszcze przed końcem pierwszej tercji zdołaliśmy doprowadzić do wyrównania. Wydawało się, że jak już wpadły dwie bramki, to będzie z górki i spokojnie będziemy punktować rywala. Kolejna odsłona pokazała, że takie rozumowanie nie ma sensu. Mieliśmy słaby dzień, bo dalej nam nic nie wychodziło. Oddawaliśmy mało strzałów, a kontry przeciwnika były coraz groźniejsze. To one przyniosły przeciwnikowi kolejne dwie bramkowe zdobycze. Odpowiedzieliśmy tylko jednym golem. Na drugą przerwę schodziliśmy z jednobramkowym mankiem.

- Od początku trzeciej tercji z większa siłą zaatakowaliśmy, chcąc jak najszybciej doprowadzić do remisu i zwycięstwa – kontynuuje opis Rafał Sulka. - Bramkarz rywala miał jednak swój dzień. Zrobiło się nieciekawie, gdy w 54 minucie straciliśmy kolejnego gola. Ale nie takie rzeczy już nam się zdarzały i wychodziliśmy z nich obronną ręką. Jesteśmy góralami i szybko nie pękamy. Po raz kolejny pokazaliśmy, że gramy do końca. Niecałe dwie minuty przed końcem meczu kontaktowego gola zdobył Dzioboń. 60 sekund później kapitalną akcję przeprowadził Pala. Ograł dwóch rywali, położył bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki, gdzie nieprzepisowo zablokował ją obrońca i arbitrzy odgwizdali rzut karny. Wykonawcą był Burkat, który pewnie pokonał bramkarza i dał nam remis. Kibice zapewne liczyli na serię rzutów karnych, jednak do tego nie dopuścił nasz wyborowy strzelec Dzioboń. 30 sekund przed końcową syreną, po kapitalnej akcji z Burkatem i Palą, zdobył zwycięską bramkę. Wytrzymaliśmy kondycyjnie i nerwowo spotkanie. Dziękujemy też naszym kibicom, którzy przyjechali nas dopingować. Teraz skupiamy się już na TS CUP, który startuje w najbliższy piątek i potrwa do niedzieli.

Black Shadows Nowy Targ – All Stars Dolny Kubin 6:5 (2:2, 1:2, 3:1)
Bramki: Gąsienica Makowski, Babiak, Dzioboń 3, Burkat – M. Jonak 2, T. Kubacka, T. Luptak, A. Zamečnik.

Black Shadows: Szewczyk – Burkat, Niżnik, Pala, Dzioboń, Kostela – M. Sulka, R. Sulka, K. Sulka, Kwak, Gąsienica-Makowski – Daniel, Hamrol, Gąsior, Guzik, Babiak.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama