- Prowadzę juniorki od trzeciej klasy szkoły podstawowej – przypomina Arkadiusz Pysz. - Pomalutku, kolejnymi etapami ponosiły swoje umiejętności, po drodze zdobywały mistrzowskie tytuły niemal w każdej kategorii wiekowej. Złoty medal mistrzostw Polski juniorek, to efekt systematycznej pracy od najmłodszych lat. W sportach zespołowych nic się nie dzieje z przypadku. Trzeba mieć wszystko drobiazgowo zaplanowane. Żeby osiągać sukcesy w seniorkach czy reprezentacji kraju należy zacząć szkolenie jak najwcześniej i mieć sporo samozaparcia w dążeniu do celu. W pewnym wieku nie można też stosować dużych obciążeń, żeby nie nastąpiło zniechęcenie do sportu – przekonuje Arkadiusz Pysz.
Seniorki zakończyły sezon w zgoła innych nastrojach. Znalazły się na przeciwnym biegunie, zostając z pustymi rękoma.
- Stoimy w miejscu, popełniając stare grzechy – twierdzi trener seniorek Podhala, Jacek Michalski. – Jeśli już zrobimy krok do przodu, to bardzo szybko się cofamy. Nie idziemy do przodu ani sportowo, ani poza boiskiem. Przed sezonem zakładaliśmy walkę o mistrzostwo, a zostaliśmy bez medalu. Sezon przegraliśmy w 16 sekund z Absolwentem Siedlec w półfinale play off. Winę za niepowadzenie ponosi trener, bo nie potrafił zmobilizować dziewczyn do systematycznego treningu, nie stworzył takiej atmosfery w drużynie, która pozwoliłaby na osiągnięcie sukcesu. Wewnętrzne tarcia i niesystematyczny trening, to mankamenty tego zespołu.
- Czyżby różnica pokoleń dawała znać o sobie? – pytam Jacka Michalskiego, bo jego zespół, to konglomerat rutyny i młodości.
- Nie w tym rzecz. Tarcia są, jak to między kobietami. Zespół musi jednak mówić jednym językiem, nie tylko na boisku, ale także poza nim. Duży wpływ na wyniki ma atmosfera w zespole. Na Super Finał pojechaliśmy w 11 –osobowym składzie. Kontuzje swoją drogą, ale dla innych „nagłe” sprawy były ważniejsze niż unihokej. Niektóre dziewczyny zdecydowały się opuścić nas w walce o medal. Kasia Guzik opuściła nas już dużo wcześniej.
- Źle weszliście w mecz z Dzikimi Gęśmi, chociaż niewiele zabrakło, by pogoń za brązowym medalem została uwieńczona sukcesem?
Jacek Michalski: - W pierwszej tercji posiadaliśmy zdecydowaną przewagę, ale po kardynalnych błędach przegrywaliśmy 0:2. Na takim poziomie, takie błędy nie powinny się przytrafiać. To wynik zbyt małej ilości spotkań w sezonie. Jeden mecz w miesiącu, to stanowczo za mało i dlatego mankamenty trudno wyeliminować.
- Drużyna jest perspektywiczna. Pierwsze skrzypce w niej grają dziewczęta, które są lub jeszcze niedawno były juniorkami. Można więc z nadzieją patrzeć w przyszłość?
Jacek Michalski: - Unihokej jest grą zespołową. Żeby prezentować wysoki poziom trzeba posiadać minimum 17 zawodniczek. Są indywidualności, które potrafią w jednym czy dwóch meczach przechylić szalę zwycięstwa na stronę drużyny, ale niestety inne zawodniczki nie mogą tracić bramek. Jeśli jeden atak zdobywa gole, a inny tarci, to sukcesu się nie osiągnie. Brak ogrania, treningów, współdziałania.
Arkadiusz Pysz: - Przydałaby się więcej systematyki w seniorkach. Trzeba wiedzieć czego się chce i konsekwentnie dążyć do celu. Juniorki jak podejmują jakieś wyzwanie, to go realizują i dążą do celu z pełną konsekwencją, nie przystają w połowie drogi. Trzon zespołu juniorskiego zostaje, odchodzą trzy dziewczyny, ale przychodzą nowe i na pewno nadal będziemy walczyć o najwyższe cele. Jeśli dziewczyny nadal będą tak pracować jak pracowały, to z efektów będziemy zadowoleni. Wspomogą też seniorki. Niektóre już były w pierwszym zespole, inne się przebijają i są na dobrej drodze, by w nim zaistnieć. Trzeba je pchać w tym kierunku, niech się rozwijają z pożytkiem dla klubu i reprezentacji kraju. Drużyna narodowa jest kołem napędowym, jeśli ona będzie grała na wysokim poziomie, będzie się w świecie pokazywać, to o naszym sporcie będzie głośno.
- Finał okazał się dla was spacerkiem. Rozbiliście w puch przeciwniczki, prezentując ciekawy i urozmaicony unihokej.
Arkadiusz Pysz: - Dziewczyny były dobrze przygotowane, bo była to dla nich docelowa impreza sezonu. One wiedziały o co grają. Każda była maksymalnie zmobilizowana. Każdy mecz dobrze nam się układał. Jedynie z Trzebiatowem zaczęliśmy od starty gola, ale szybko odpowiedzieliśmy i potem była już dominacja naszej taktyki oraz przygotowania fizycznego. „Fizyką” odbiegaliśmy od wszystkich. Byliśmy świetnie pod tym względem przygotowani i to przełożyło się na naszą grę i wyniki.
Jacek Michalski: - Motorem napędowym drużyny seniorów była juniorka Agnieszka Timek. Duży postęp zrobiła Paulina Młynarczyk, która zasmakowała seniorskiej gry w bramce. Florek i Mamak to kolejne zawodniczki, które występami w seniorkach wywindowały się na wyższy poziom grania. To jest przyszłość drużyny. Z seniorek warto wyróżnić Marzenę Bryniarską, która zaliczyła wszystkie treningi. W tym miejscu chciałem podziękować Włodkowi Mamakowi, który w naszej sekcji pozyskuje środki finansowe na działalność. Także rodzicom, za cierpliwość, wyrozumiałość i pomoc finansową. Mimo trudnych czasów, gdy nikomu się nie przelewa, potrafią się z mobilizować i wysupłać 100 złotych na każdy wyjazd.
- Super Finał to był dobry pomysł?
Arkadiusz Pysz: - Federacje narodowe idą w kierunku rozgrywania jednego spotkania finałowego, po to, by zainteresować dyscypliną telewizję. To jest rozwiązanie, które w przyszłości będzie funkcjonowało. O unihokeju nie od razu stało się głośno, przebijał się do mediów małymi kroczkami, nawet w krajach o znacznie większej popularności niż u nas. W Polsce trzeba iść tą samą drogą. Zacznijmy wokół dyscypliny rozbić dobry klimat i szkolić od najmłodszych lat, by nie być zaskoczonym, gdy dyscyplina znajdzie się w programie igrzysk olimpijskich. Jeśli tego nie zrobimy, to będą igrzyska olimpijskie, ale nie będziemy mieli zawodników. Pewne posunięcia ministerialne i inne powodują, że coraz mniej drużyn zgłasza się do rywalizacji. To jest bolączka. Masa robi wynik. Jeśli nie będziemy mieć ilości, to nie będzie kogo powoływać do reprezentacji i zamiast piąć się w górę, będziemy się staczać po równi pochyłej. Mamy świetny przykład z hokeja. Tego nie należy powielać.
Rozmawiał Stefan Leśniowski










