- Przed wyjazdem apetyty była na trzecią z kolei mistrzowską koronę. Faworyt nigdy nie wygrywa. Z wyniku nie jesteśmy zadowoleni. W kiepskim stylu oddaliśmy berło – przyznał Damian Krugiołka.
Przekaz telewizji internetowej z Łochowa w ostatnim dniu turnieju „wydał” głos. To nie było już nieme kino jak w poprzednich dniach (czytaj: W krainie kina niemego; http://sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=6206). Co prawda brakowało komentarza, ale w końcu dochodziła do nas atmosfera spotkania. Co prawda rwana, ale mogliśmy się przekonać o żywiołowości i wspaniałym dopingu miejscowych kibiców. Szkoda, że obsługującego kamerę nie zmieniono, bo spóźniał się za akcjami.
Ponieważ był to bardzo ważny mecz dla gospodarzy, bo w przypadku wygranej Zielonki odbierała mistrzowską koronę gospodarzom. Górale też mieli o co walczyć, nie tylko o brązowy medal, ale o uratowanie twarzy. Takiego dopingu nowotarżanie nie mieli w tym sezonie. Poniesie ich do sukcesu? – zastanawialiśmy się. Czy otrząsną się z dwóch lania jakie sprawili im wcześniejsi rywale?
Wspaniały doping nie pomógł, po prostu Górale byli najsłabszym zespołem w turnieju. Na pewno nie tak sobie wyobrażali chłopcy Bartosza Gotkiewicza i sam trener. To miało być przedłużenie złotej passy, bo nowotarżanie dwa razy w rzędu stawali na najwyższym stopniu podium.
Zaczęli źle, zabrakło 5 sekund do Fryźlewiczowi do zakończenia kary, gdy Michał Sieńko ich skarcił. Za moment był już 2:0 dla Zielonki, a tym razem brat Michała, Maciej pokonał Łukaszkę. W 17 min. Górale „złapali” kontakt z przeciwnikiem. Fryźlewicz, niesygnalizowanym, ciągnionym strzałem zdobył gola. Niestety odpowiedź Zielonki była wręcz natychmiastowa, przyszła po 35 sekundach z kija Rydzewskiego.
Gdy na początku drugiej tercji Zielonka zdobyła dwa gole, pewnie zmierzała po tytuł mistrza Polski. Tylko cud (czytaj: niespodziewana metamorfoza Górali) mogłaby im zakłócić radość ze „złota”. Trudno było się dopatrzyć jakiegoś zwrotu sytuacji, bo odnosiło się wrażenie, że Górale stracili już wiarę w odwrócenie losów spotkania. Grali statycznie, jeśli już któryś z zawodników dorwał piłeczkę, to w pojedynkę chciał sforsować defensywę przeciwnika. Zazwyczaj kończyło się to stratą ażurowego przedmiotu i groźną kontrą. Tak stracili szóstego gola. Bezradność w ofensywie i defensywie – tak można określić postawę byłych już mistrzów Polski. W drugiej tercji zostali rozbici.
- Nie da się ukryć, że byliśmy najsłabszym zespołem w turnieju. Nie wygraliśmy ani jednej tercji – mówi szkoleniowiec Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Gra kompletnie nam nie siedziała. Nie mieliśmy pomysłu na grę. Odstępowaliśmy szybkością, kondycją. Inni walczyli, a nam brakowało ikry. Chłopcy są podłamani, ale zdają sobie sprawę, że pokpili ten sezon. Nie przyłożyli się do treningu, brakowało systematyczności.
Madex Górale Nowy Targ – MUKS Zielonka 2:9 (1:3, 1:6, 0:0)
Bramki dla Górali: Fryźlewicz, Szewczyk.
Madex Górale: Łukaszka – Turwoń, Szewczyk, Korczak, Pysz, Fryźlewicz – Widurski, Dzioboń, Wojsławski, Tylka, Krugiołka – Plewa, Bryniarski. Trener Bartosz Gotkiewicz.
Wyniki wszystkich spotkań:
Górale – Olimpia Łochów 2:11,
Absolwent Siedlec – MUKS Zielonka 5:4,
Górale – Absolwent 7:11,
Zielonka – Olimpia 9:6,
Olimpia – Absolwent 7:6.
Tabela:
1. Zielonka - 6pkt (22-13)
2. Absolwent - 6 (22-18)
3. Olimpia - 6 (24-17)
4. Górale - 0 (11-31)
Stefan Leśniowski










