05.04.2013 | Czytano: 4896

Do czego zdolny jest sportowiec?

Świat pędzi z zawrotną prędkością. Wciąż pojawiają się sportowcy, którzy są w stanie pobiec lub popłynąć szybciej, skoczyć wyżej i dalej, podnosić coraz większe ciężary… Sport w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmienił się niewyobrażalnie. Do zasady zwyciężyć, doszła - pobić rekord i zgarnąć dużą kasę.

Gdzie jest granica ludzkich możliwości w biciu kolejnych rekordów? Do czego zdolny jest sportowiec? Te pytania zapewne zadaje sobie mnóstwo z Was, gdy śledzi doniesienia o łamaniu kolejnych ludzkich barier. 

Bez dopingu nie ma rekordów?
Wielu z Was powie, że wspaniałe osiągnięcia są wynikiem stosowania niedozwolonego wspomagania. I będą mieć sporo racji. Wielu kosztem zdrowia bije rekordy i zgarnia dużą forsę. Walka z dopingiem przypomina bardziej zabawę w „ciuciubabkę”, niż poważne przedsięwzięcie na skalę światową. Chociaż powoli się to zmienia. Nadal jednak wykrywacze dopingu są o krok, a nawet dwa za ”ulepszaczami” sportu. Niemniej po latach wpadają kolejni sportowcy, bo w tej dziedzinie próbki się nie przedawniają. Największym przekrętem ostatnich miesięcy okazał się bożyszcze kolarstwa Luis Armstrong.

Aktualnie najwięcej rekordów ustanawiają mężczyźni. Co z kobietami? U nich rekordy zostały wyśrubowane w latach 80 –tych. Kraje - NRD, RFN, ZSRR, Rumunia i Bułgaria celowały w stosowaniu najróżniejszych metod dopingowych. Dla osiągania lepszych wyników w Lipsku były specjalne podziemne laboratoria, które szprycowały pływaczki i lekkoatletki. Celowo też zawodniczki zachodziły w ciążę na 3–4 miesiące.

- Organizm brzemiennej kobiety wydziela spore ilości hormonów, pozwalając jej na poprawę osiągnięć sportowych. Zawodniczki zaraz po zawodach pozbywały się ciąży bez skrupułów – mówią medycy.

Największym bicepsem na świecie szczyci się obecnie Denis Sester z Bloomington w stanie Minnesota. Jego prawy biceps mierzy 77,8 cm. - Takiej muskulatury nie można jednak osiągnąć w sposób naturalny. Możliwości fizjologiczne i anatomiczne pozwalają człowiekowi osiągać obwód bicepsu ok. 50 cm. Więcej się nie da – twierdzą naukowcy.

Starożytni atleci
Są dokumenty świadczące o tym, że starożytni siłacze i gladiatorzy dysponowali większą siłą niż obecni ciężarowcy. W muzeum archeologicznym na Olimpie znajduje się kamień, na którym w VI w. p.n.e. wyryto słowa: „Bybon, syn Phola podniósł mnie jedną ręką ponad głowę”. Głaz waży bagatela - 143 kg! Istnieją zapiski, że grecki zapaśnik Milon z Krotonu (540–526 r. p.n.e.) przenosił coraz większego byczka wokół stadionu sportowego. Warto nadmienić, że roczny byczek waży około 500 kg. Fizjolodzy są zdania, że obecni atleci osiągnęli już maksymalny stan rozwoju siły i masy mięśniowej. Czyżby w starożytności znano skuteczniejsze metody dopingu? A może go nie było?

Groch, fasola, soczewica…
Są też inne ciekawe zjawiska. Fauja Singh ma 102 lata (ur.1 kwietnia 1911 roku – data uznana została za wiarygodną). Miał 89 lat, gdy po raz pierwszy przebiegł maraton. Indus 8 razy w karierze pokonał dystans 42 km i 195 metrów. 24 lutego w Hongkongu wystartował w swoim ostatnim biegu, na 10 km. – Teraz będę biegał tylko rekreacyjnie – zapowiedział.

Nie pije alkoholu, nie pali, wcześnie chodzi spać, nie bierze lekarstw, jest wegetarianinem. Je groch, fasolę i soczewicę, placki roti, zielone warzywa, pije wodę, herbatę z imbirem i jogurt. Za nowościami kuchni nie przepada. I codziennie ćwiczy. To jego doping.

- Jest wielce prawdopodobne, że bariery biologiczne, niemożliwe do pokonania dziś, za kilkadziesiąt czy kilkaset lat nie będą już obowiązywały. Wszystko za sprawą ewolucji ludzkiego organizmu. Długość ludzkiego życia wydłuża się w stosunku do minionych wieków, na co istotny wpływ mają dynamicznie rozwijająca się nauka, medycyna oraz farmakologia. Sportowcy są silniejsi i bardziej wytrzymali na ból i zmęczenie niż jeszcze 50 lat temu. Wiele wskazuje na to, że w przyszłości ludzie będą dzielić się na słabych i schorowanych oraz na silnych i wytrzymałych. Ci drudzy będą wyżsi od obecnych sportowców, bardziej umięśnieni, silniejsi i szybsi, bo taki kierunek wskazują dane antropometryczne z kilkudziesięciu lat. Trudno jest jasno i wyraźnie określić kres ludzkich sił. Ludzkie możliwości są praktycznie niedefiniowalne i w pewnym stopniu nieograniczone. Nie zdajemy sobie sprawy z możliwości ludzkiego ciała. To konstrukcja zdolna przekraczać wszelkie granice, które dla niektórych wydawałoby się nieprzekraczalne. Siła, wytrzymałość, szybkość, czyli cechy motoryczne ludzi są w ciągłym ruchu. Jedno jest pewne, koniec jest jeszcze daleko, a człowiek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w żadnej dyscyplinie sportowej – twierdzi dr Krzysztof Zimmer kierownik Zakładu Medycyny Sportowej Akademii Medycznej we Wrocławiu, lekarz zespołu Impel Wrocław. Odbył liczne staże zagraniczne, w tym Fellowship z medycyny sportowej na Uniwersytecie Kentucky w USA. Współpracował z drużynami koszykówki - Kentucky Wildcats, lacrosse - Kentucky Wildcats oraz piłki ręcznej - AZS AWF Wrocław. Pełnił funkcję szefa Misji Medycznej Reprezentacji Polski na Uniwersjadach Letnich i Zimowych. Zawodowo uprawiał koszykówkę w Gwardii Wrocław i AZS Wrocław.

Nie ma kresu
„ Dla człowieka nie ma spoczynku i nie ma kresu. Musi on iść dalej, od podboju do podboju tej małej planety Ziemi, jej horyzontów i obrotów i wszystkich praw umysłu i materii, które go wiążą. Kiedy zaś posiądzie wszystkie już głębie przestrzeni i wszystkie tajemnice czasu - będzie to nadal początek tylko” – pisał Herbert George Wells.

Cztery lata temu, podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie, pochodzący z Trelawny sprinter Usain Bolt poprawił rekord świata, uzyskując fenomenalny wynik 9,58 sek. Dotychczas takie osiągnięcie możliwe było tylko w wysokogórskim terenie. Teraz Bolt marzy zjeść poniżej 9,5 sekundy. Jak twierdzą eksperci, ma na to spore szanse. Profesor Reza Noubary, matematyk z Bloomsburg University w Pensylwanii, uważa, że bez trudu mógłby uzyskać wynik 9,44 sekundy. Uczeni z Oksfordu obliczyli, że któryś z następców Bolta przebiegnie ten dystans w 8,08 sekundy. Wynik taki zostanie osiągnięty jednak dopiero w 2156 roku. Naukowcy szacują, że nogi człowieka są w stanie poruszać się z prędkością nawet 13,5 m/s.

Mięśnie człowieka mogą inaczej pozyskiwać energię, wykorzystując procesy beztlenowe. Oczywiście prawie zawsze podczas krótkotrwałego maksymalnego wysiłku, zwanego umownie „beztlenowym”, zachodzą też procesy tlenowe, ale ich udział jest raczej niewielki. Według L.M. Arsaca sprinter o wadze 75 kg, który uzyskuje czas 9,88 s, zużywa w czasie biegu mechaniczną energię o wartości 638 KJ, z czego zaledwie 5 % pochodzi z procesów tlenowych. Dlatego uważa się, że świetne wyniki można osiągać w warunkach wysokogórskich, gdzie tlenu jest niewiele. Zachęca się sportowców do skorzystania z „tlenowej kawiarenki”, czyli inhalacji powietrzem wzbogaconym w tlen jako remedium na zmęczenie.

- Wraz z wysokością maleje opór stawiany przez powietrze. W takich warunkach sprinterzy mogą poprawiać się o 0,6-0,8 proc. – wyliczył Steve Hollings z Auckland University of Technology w Nowej Zelandii.

Potwierdzenie tego mieliśmy podczas igrzysk olimpijskich w 1968 roku w Meksyku (leży na wysokości 2240 metrów), kiedy pobito 12 rekordów świata. Powietrze jest tam bardziej rozrzedzone. Uczeni są przekonani, że mniejszy opór powietrza pomógł Bobowi Beamonowi, który skoczył w dal 8,9 metra poprawiając rekord świata o 55 cm. Naukowcy obliczyli również, że 31 cm zawdzięczał wiatrowi wiejącemu mu w plecy.

Czy oznacza to, że w sporcie wszystko jest możliwe? Sportowcy, choćby najbardziej utalentowani i najciężej trenujący, są przecież tylko ludźmi, a ich organizmy podlegają prawom biologii.

Krzysztof Mizera, pracownik naukowy zajmujący się fizjologią sportu pisze w swoim opracowaniu: „ Sportowcy i trenerzy sięgają do coraz nowszych metod treningowych, technologii i technik, które do tej pory były używane przez NASA i ośrodki naukowe. Już zmienił się trend w selekcji młodych zawodników. Wiedza na temat włókien mięśniowych i nerwowych jest coraz szersza i zapewne za kilka, kilkanaście lat człowiek będzie potrafił lepiej wykorzystać swoje mięśnie, co przełoży się na jego moc i dynamikę. Wiele wskazuje też na to, że za kilka lat zmieni się materiał, którym pokrywane będą bieżnie, dzięki czemu będą one bardziej sprężyste. Z pewnością ulepszone też zostaną techniki biegania. Czy osiągną czas 9 s? Raczej nie, przynajmniej nie w ciągu najbliższych 50 lat”.

40 litrów na minutę
Za to w ciągu 10 lat możemy się spodziewać przełamania granicy dwóch godzin w biegach maratońskich. - Serce wybitnych biegaczy pompuje ponad 40 litrów krwi na minutę, kiedy przeciętnego sportowca maksymalnie do 20 – twierdzą naukowcy z Oksfordu. Są jednak sceptycy tej teorii, którzy są przekonani, że bieg z taką prędkością przez ponad 100 minut nie jest możliwy. I argumentują, że przy takiej intensywności procesy energetyczne zachodzące w organizmie szybko zmieniają się z tlenowych w beztlenowe, a wówczas zdolności metaboliczne mięśni nie są wydajne. Stężenie kwasu mlekowego szybko przekracza poziom 10 mmol/litr, poziom jonów wodorowych gwałtownie wzrasta, co drastycznie obniża wydolność fizyczną sportowca.

Podobno na wyciągnięcie ręki są nowe rekordy w kolarstwie. Trzeba tylko utrzymać średnią prędkości przez 60 minut, co wiąże się z wysokim poborem tlenu, na poziomie minimum 70 ml/kg.

- Dla zwykłego człowieka to nieosiągalne, ale dla wysportowanego organizmu już tak – twierdzą naukowcy.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama