- Zapaliło się światełko. Brakuje zespołowi ogrania. Jeśli dziewczęta będą częściej grały, to ich gra będzie znacznie lepsza – twierdzi trener Podhala, Jacek Michalski.
W sobotę góralki przegrały na własne życzenie. Nie potrafiły wykorzystać dwukrotnie dwubramkowej przewagi. W pierwszej tercji prowadziły 2:0 i wydawało się, że kontrolują przebieg wydarzeń na parkiecie. Tymczasem w ostatnich minutach tercji straciły dwa gole. Sytuacja powtórzyła się w drugich 20 minutach. Podhale ponownie wypracowało sobie dwubramkową przewagę, by stracić ją w ostatnich 2 minutach tercji. Takie sytuacje straszliwie bolą. Gole do „szatni” zrobiły swoje, na psychice, bo ostatnią część meczu przyjezdne rozpoczęły od szybkiej starty dwóch bramek, które rozstrzygnęły losy konfrontacji. Gospodynie tej zaliczki nie dały już sobie wydrzeć.
- Trudno marzyć o wygranej, jeśli dwukrotnego prowadzenia dwoma bramkami nie potrafimy utrzymać – mówi trener Podhala, Jacek Michalski. – Końcówki dwóch tercji mieliśmy fatalne, a także pierwsze minuty trzeciego starcia. W pierwszych dwóch minutach straciliśmy dwie bramki i było po meczu. My graliśmy, a przeciwniczki zdobywały bramki. Nie potrafimy wykorzystać swoich atutów. Przeciwnik w ostatnich 20 minutach oddał cztery strzały i miał 50% skuteczność. Myśmy dziewięć razy niepokoili bramkarkę gospodyń, ale bez bramkowego efektu. Mecz wyrównany, stojący na dobrym poziomie.
W rewanżu góralki zatrybiły. Już w pierwszej tercji zadały gospodyniom pięć – jak się później okazało - nokautujących ciosów, po których już się nie podniosły. To była świetna tercja w wykonaniu podopiecznych Jacka Michalskiego. Taką grę, szczególnie skuteczną, chciałoby się zawsze oglądać w ich wykonaniu. Grały szybko, składnie, kombinacyjnie, świetnie miały nastawione celowniki. Kolejne dwie odsłony były wyrównane. W poczynania obu zespołów wkradł się chaos. Na początku ostatniej odsłony gospodynie zdołały doprowadzić do stanu 2:5, ale tym razem przyjezdne nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa. Nie pozwoliły gospodyniom na więcej. Zagrały konsekwentnie i potrafiły odpowiedzieć dwoma golami. Krzystyniak miała w tym dniu świetnie nastawiony celownik.
- Bardzo dobrze zagraliśmy pierwsze 20 minut. Pięć bramek ustawiło mecz. Kolejne tercje wyrównane. Mieliśmy jeszcze kilka świetnych sytuacji na podwyższenie rezultatu, ale w trzeciej tercji tylko dwa razy udało nam się pokonać miejscową bramkarkę. Musimy grać więcej, częściej, by nabierać doświadczenia i grać lepiej – podsumował trener.
Absolwent Siedlec – MMKS Podhale Nowy Targ 6:4 (2:2, 2:2, 2:0) i 2:7 (0:5, 0:0, 2:2)
Bramki dla Podhala: Mamak 2, Fula, Piekarczyk (I mecz); Krzystyniak 3, Fuła 2, Timek, Siuta (II mecz).
MMKS Podhale: Młynarczyk – Grynia, Dębska, Siuta, Krzystyniak, E. Bryniarska – M. Bryniarska, Piekarczyk, Mamak, Florczak, Timek – Fuła. Trener Jacek Michalski.
Tekst Stefan Leśniowski










