15.01.2013 | Czytano: 4902

Sport sprawia mu frajdę

- Podziwiam tego chłopaka. Potrafi sobie zorganizować zajęcia, pogodzić je ze szkołą, by nie opuścić żadnego treningu. To co robi sprawia mu frajdę, po prostu kocha to. Nawet jak go coś boli, to angażuje się w trening, podczas gdy inni trenują z obowiązku, a zajęcia są dla nich masakrą - tak o Patryku Wronce mówi trener Ryszard Kaczmarczyk.

Mało jest obecnie sportowców, którzy z sukcesami uprawialiby trzy dyscypliny sportu. Patryk Wronka jest jak Wacław Kuchar, najwybitniejszy przed wojną sportowiec, który mistrzowskie laury zdobywał w lekkoatletyce, łyżwiarstwie i piłce nożnej. Wronka w 2012 roku zdobył trzy tytuły mistrza kraju – dwa w unihokeju i jeden w hokeju. Sport ma w genach. Jego ojciec Adam był świetnie wyszkolonym technicznie hokeistą, o wspaniałej jeździe na łyżwach. Dziadek Tadeusz Kacik, to reprezentant kraju, tworzył z Józefem Słowakiewiczem i Walentym Ziętarą najlepszy atak w historii polskiego hokeja. Poznajmy bliżej odkrycie 2012 roku w Plebiscycie Sportowego Podhala. 

- Który z trzech zdobytych tytułów najlepiej smakował?
- Każdy miał swój specyficzny smaczek. Każda uczta była wyborna, bo praca nie poszła na marne. Najważniejsze, że to co robię daje mi satysfakcję, a każdy sukces napędza mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Sprawia, że nabieram doświadczenia, które w dorosłym sporcie się przyda.

- Hokej, unihokej, piłka nożna – nie za dużo tego wszystkiego? Jak znajdujesz na to czas?
- Dla chcącego nic trudnego. Przyznam, że miewam różne chwile. Są dni, że po trzech treningach dziennie (śmiech) trudno dojść do siebie. Byłem rozdarty między tymi dyscyplinami, ale teraz bardziej profesjonalnie staram się podchodzić do hokeja. Dostałem szansę gry w pierwszej drużynie i na tym mocno się skupiam. Chciałbym podziękować trenerowi Markowi Ziętarze, że dał mi szansę i staram się najlepiej jak mogę ją wykorzystać. Unihokej rzadko trenuję. Jeśli już to z bratem w domu (śmiech). Z piłką już bardzo długo nie miałem kontaktu.

- Godzisz sport z nauką?
- Nie mam większych problemów w szkole. Można rzec, że w moim przypadku sport z nauką idą w parze. Jestem uczniem drugiej klasy zawodowej w Zespole Szkół Technicznych i Placówek im. S. Staszica. Potrafię tak sobie zorganizować czas, by zregenerować siły, dobrze się wyspać, a przede wszystkim zdrowo się odżywiam.

- W grudniu uczestniczyłeś w mistrzostwach świata seniorów w unihokeju. Jechaliście do Szwajcarii z przekonaniem, iż zdołacie wejść do ósemki. Rzeczywistość okazała się z zgoła inna. Jesteś zawiedziony? Co było przyczyną wysokiej przegranej z Norwegią? Był to kluczowy mecz o wejście do ćwierćfinału.
- Przyznam się, że jestem ciut zawiedziony. Liczyłem, że przynajmniej powtórzymy wyczyn z poprzednich mistrzostw świata. Wtedy reprezentacja Polski uplasowała się na dziewiątym miejscu. Nie udało się. Szkoda, bo naprawdę mieliśmy mocną drużynę, która mogła powtórzyć wynik. Rzeczywiście kluczowy był pojedynek z Norwegią. Przystąpiliśmy do niego z dużą wiarą, że z takim przeciwnikiem możemy grać otwarty unihokej. To nas zgubiło, bo zapomnieliśmy o realizacji założeń taktycznych. Jeszcze nie jesteśmy na poziomie, który pozwalałby nam grać z Norwegami jak równy z równym. Niemniej uczestnictwo w takiej imprezie dużo mi dało. Mogłem grać z najlepszymi i ich podpatrywać.

- Czy zdecydowałeś już, która z dyscyplin jest dla ciebie numerem jeden?
- Na obecną chwilę zdecydowanie hokej.

– Najlepszy hokeista, unihokeista na twojej pozycji?
- Dla mnie najlepszym hokeistą jest Rosjanin Aleksandr Owieczkin, a unihokeistą Szwed Kim Nilson.

- Dziadek i tata byli wybitnymi hokeistami. Słyszałeś o wyczynach dziadka? Tatę choć raz widziałeś w akcji?
- Trudno byłoby nie słyszeć, skoro w tamtych czasach byli wyróżniającymi się zawodnikami i mogą się poszczycić nie lada osiągnięciami. Na pewno coś po nich odziedziczyłem, ale jeszcze dużo pracy przede mną, żeby się do nich porównywać. O wyczynach dziadka niejednokrotnie słyszałem z opowiadań mamy. Słyszałem, że był fenomenem. Pewnie tak, skoro wystąpił na mistrzostwach światach i uczestniczył w igrzyskach olimpijskich Tatę nie tylko widziałem w akcji, ale miałem możliwość z nim zgrać, podczas pobytu w Hiszpanii, gdy trenował Vitorię Gasteiz. Pamiętam go z lodowej tafli, nie był wielkoludem, ale miał wspaniałą technikę.

- Często odwiedzasz tatę?
- Raz w roku. Przebywam w Hiszpanii dwa tygodnie. Piękny, ciepły kraj, ale Polska jest moim domem.

- Byłeś na corridzie?
- Żałuję, że jeszcze nie byłem, ale może następnym razem się wybiorę.

- Prawda czy fałsz – chciałem grać w FC Barcelona?
- Jak już powiedziałem, zostaję przy hokeju. Barcelona to już przeszłość i nie ma co do tego tematu wracać.

- Jak spędzasz wolny czas?
- Nie mam go zbyt dużo. Szkoła i sport pochłaniają mnóstwo czasu. Jeśli już wygospodaruję coś dla siebie, to spędzam go w rodzinnym gronie lub z moją sympatią.

– Sport ekstremalny, który cię pociąga?
- Od dawna podniecają mnie skoki ze spadochronu. Być może kiedyś odważę się poszybować jak ptak w przestworzach.
Dokończ zdanie

- Największe emocje w życiu przeżyłem, gdy…
- Zdobyłem pierwszą bramkę w karierze w seniorach. Ta bramka to dla mnie delicja. Uczciłem to wykwintną kolacją, którą przygotowała mama.

- Najbardziej zabawna historia…
- Skok z dachu. Tak niefortunnie wylądowałem, że kolanem podbiłem sobie oko.

- Rolex na ręce czy zegarek w komórce…
- W komórce wystarczy.

- Kłótnia z dziewczyną czy trenerem…
- Najlepiej z nikim (śmiech).

- Tydzień bez telewizora czy bez komputera…
- Bez komputera.

- Chciałbym mieć zdjęcie z…
- Leo Messim.

- Gdybym na trzy dni mógł przenieść się w czasie, przeniósłbym się do…
- Barcelony.

– W programie „Mam talent” zaprezentowałbym…
- Przyśpiewki kibiców o Podhalu.

– Przedmeczowy rytuał …
- Nie mam. W stu procentach staram się koncentrować na meczu i myśleć o nim pozytywnie.

– Mój najlepszy przyjaciel, to…
- Mam wielu przyjaciół w drużynie, ale tym najlepszym jest Przemek Dębowski.

– Nigdy nie rozstaję się z…
- Telefonem.

– Ulubione danie…
- Nie mam, wszystko mi smakuje.

– Samochody czy motocykle…
- Zdecydowanie samochody sportowe.

– Mój rekord sztangą „na klatkę” wynosi…
- Nigdy próby bicia takiego rekordy nie podejmowałem.

– Najgłupszy sport o jakim słyszałem to…
- Wyścigi na muszlach klozetowych.

– Czuję respekt przed…
- Trenerem (śmiech).

– Dres czy garnitur…
- Dres, bo czuję się w nim swobodnie.

– Papieros czy marchewka…
- Marchewka.

– Po karierze trener czy biznesmen…
- Trener.



Patryk Wronka

Data urodzenia – 28 sierpnia 1995 r. w Zakopanem.
Znak zodiaku – panna.
Wzrost – 169 cm
Waga – 64 kg.
Pozycja – środkowy napastnik.
Stan cywilny – kawaler.
Rodzeństwo – dwóch braci, 28 – letni Łukasz i 2- letni Jokin.
Pierwszy trener – Jan Kudasik.

Sukcesy – 2- krotny mistrz Polski seniorów i tyleż razy juniorów w unihokeju. Mistrz Polski w hokeju – juniorów młodszych ( raz), młodzików ( dwa razy) i żaków ( dwa razy).

Tekst Stefan Leśniowski

 

 

Komentarze







reklama