Szarotka gościła w Zielonce i pierwsze spotkanie rozpoczęła od utraty dwóch goli. Nie zraziła się niepowodzeniem i w 21 sekundzie drugiej tercji doprowadziła do wyrównania. Mecz wyrównany, z okazjami z obu stron. W tej części meczu gospodynie jeszcze dwa razy obejmowały prowadzenie. Za pierwszym razem wyrównała E. Burdyn. Najbardziej trzeba żałować starty gola do „szatni”. 5 sekund przed syreną Zielenkiewicz ucieszyła miejscowych fanów.
W trzeciej tercji nowotarżanki starały się obronić jednobramkową stratę. Miały sytuacje, ale nie potrafiły trafić nawet do pustej bramki. Trener Piotr Ligas, który zastąpił Lesława Ossowskiego, wycofał bramkarkę, wprowadził szóstą zawodniczkę do gry, ale manewr ten się nie udał. Gospodynie ustaliły wynik spotkania strzałem do pustej bramki. Kilka sekund wcześniej E. Burdyn mogła doprowadzić do dogrywki, gdyby trafiła do pustej bramki.
- Ciekawe i wyrównane spotkanie – twierdzi trener Szarotki, Piotr Ligas. – Szkoda, że nie wykorzystaliśmy dogodnych sytuacji, dwa na jeden czy do pustej bramki. To się zemściło. Dostaliśmy gole po indywidualnych błędach, tracąc krycie.
W rewanżu lepsze jego podopieczne. Po 40 minutach był bezbramkowy rezultat. Świetnie zaprezentowały się obie bramkarki. Wychodziły obronną ręką z nieprawdopodobnych opresji. M. Zapała w bramce uznana została najlepszą zawodniczką nowotarskiej drużyny. Gole zaczęły padać w ostatniej części gry. W 56 sekundzie Kubowicz z dystansu pokonała miejscową golkiperkę, ale radość z prowadzenia nie trwała długo. Po 74 sekundach gospodynie wyrównały, po indywidualnym błędzie góralek w obronie. Na kolejnego gola czekaliśmy do 49 minuty. Wtedy dwójkową akcję z Rokicką, strzałem ze środka zakończyła Bujak. Wydawało się, że góralki mają mecz pod kontrolą, tymczasem gospodynie - 96 przed końcem - wyprowadziły zabójczy kontratak. Gdy wszyscy szykowali się na dogrywkę, Kubowicz – 9 sekund przed syreną- zdobyła zwycięskiego gola.
- Wyrównany mecz, w którym w głównych rolach wystąpiły bramkarki – mówi Piotr Ligas. – Obie wykazały się nieprzeciętnym refleksem, trudno było je pokonać. Sędziowie popełniali błędy w obie strony, co denerwowało obie ekipy. Ogólnie mecz czysty, trzymający widzów w napięciu do ostatniej sekundy. Świetne spotkanie rozegrała w bramce M. Zapała, która wybrana została najlepszą zawodniczką naszej drużyny.
Podhale znad morza wraca na tarczy. Przegrało obie potyczki z obrończyniami mistrzostwa Polski. Tylko w pierwszym meczu się postawiło i było blisko sprawienia niespodzianki. Świetna gra trwała do 50 minuty. W tym czasie akcje przeprowadzane były z rozmachem i pod bramką rywalek dzwoniono na alarm. Niestety celownik góralek był wyraźnie rozregulowany. Nowotarżanki prowadziły, mając jedną lub dwubramkową zaliczkę. Przewaga bramkowa mogła być zdecydowanie wyższa. Mecz przypominał wyścig na dochodzenie. Mistrzynie Polski cały czas goniły, a w ostatnich 10 minutach znokautowały przybyszki z gór.
- W drugiej tercji powinnyśmy rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść– twierdzi trener Podhala, Jacek Michalski. – Mieliśmy mnóstwo doskonałych sytuacji jeden na jeden, dwa na jeden, trzy na dwa. To się zemściło w ostatniej odsłonie. Gdańszczanki zagrały ją wyśmienicie, bardzo mądrze. Indywidualnymi błędami podaliśmy rękę rywalom. Podróż też miała wpływ na ostatnią fazę meczu. Dziewczęta były wyraźnie zmęczone.
W rewanżu gospdynie od pierwszego gwizdka zagrały z pełną determinacją, szybko objęły prowadzenie i poszły za ciosem. Najokrutniejszym ich katem okazała się Mroch, zdobywczyni czterech goli.
- To co zrobiły gdańszczanki w drugiej tercji, myśmy powinni zrobić wczoraj – mówi Jacek Michalski. – Gdybyśmy wczoraj wygrali, dzisiaj byłby inny mecz. Gospodynie były na fali, dostały szanse i ją wykorzystały. Trzy szybko stracone bramki z dystansu ustawiły mecz. Wpadły nam bramki, które nie powinny wpaść. Rzuciliśmy się do odrabiania strat i zostaliśmy skontrowani. Mecz gorszy w naszym wykonaniu. Gdańszczanki były lepszym zespołem. Przegraliśmy bitwę, ale wojna trwa.
Dzikie Gęsi Zielonka – Worwa Szarotka Nowy Targ 5:3 (2:1, 2:2, 1:0) i 2:3 (0:0, 0:0, 2:3)
Bramki dla Szarotki: E. Burdyn 2, Dziubińska ( I mecz); Kubowicz 2, Bujak (II mecz).
Worwa Szarotka: M. Zapała - Chlebda, Węgrzyn, Kubowicz, E. Burdyn, Aleksandra Burdyn – Leśniak, R. Zapała, Chowaniec, Bujak, Gruszczak – Rokicka, Dziubińska. Trener Piotr Ligas.
Energa Olimpia Osowa Gdańsk – MMKS Podhale Nowy Targ 8:6 (1:2, 1:2, 6:2) i 12:5 (3:1, 6:1, 3:3)
Bramki dla Podhala: M. Bryniarska, Sopiarz, Piekarczyk, Timek, Grynia, Fula ( I mecz); E. Bryniarska, Florczak, Mamak, Timek, Piekarczyk (II mecz).
MMKS Podhale: Guzik – S. Lech, Grynia, Fuła, Siuta, E. Bryniarska – M. Bryniarska, Z. Lech, Podlipni, Piekarczyk, Sopiarz – Timek, Florczak, Mamak. W drugim meczu od połowy w bramce stała Młynarczyk. Trener Jacek Michalski.
Tekst Stefan Leśniowski










