Kapitalny mecz rozegrał Michał Fryźlewicz, który był największą zmorą gospodarzy. Pięć razy pokonywał ostatnią instancję Aligatora.
- Po 17 godzinach podróży wyszliśmy na parkiet – mówi grający trener Górali, Bartek Gotkiewicz. – W dodatku pojechaliśmy w okrojonym składzie. Świetną partię rozegrał Fryźlewicz, strzelec pięciu goli. Dobre zawody były w wykonaniu Siaśkiewicza, który wcielił się w rolę „asystenta”. Świetne piłki dogrywał kolegom. Mecz w sumie bez historii. Cały czas był pod naszą kontrolą. Jeśli gospodarze zbliżali się na odległość dwóch goli, to natychmiast była nasza odpowiedź. Zdobyliśmy dwa gole z przewagi, ale po kapitalnych zagraniach. Rozklepaliśmy defensywę rywala i piłeczkę pakowaliśmy do pustej bramki. Świetnie w bramce spisywał się Pawlik. Sala była mała, więc akcje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Gospodarze nastawili się na kontry.
Aligator Chwarzno Gdynia – Madex Górale Nowy Targ 5:10 (1:3, 2:3, 2:4)
Bramki dla Górali: Fryźlewicz 5, T. Brzana 2, Żuk 2, Siaśkiewicz.
Madex Górale: Pawlik – Gotkiewicz, Dzioboń, Fryźlewicz, Siaśkiewicz, Bryniarski – Turwoń, Widurski, Żuk, T. Brzana, Tynus.
Jutro z tym samym przeciwnikiem skrzyżuje kije nowotarska Szarotka.
Stefan Leśniowski










