13.10.2012 | Czytano: 1290

Totalny bój

Kiepska nawierzchnia i oświetlenie w hali na Skarpie nie przeszkodziło dobrym aktorom w stworzeniu świetnego widowiska, godnego unihokejowego mistrza i wicemistrza kraju Kibice (frekwencja dopisała) opuszczali halę usatysfakcjonowani. - Takie mecze częściej chciałoby się oglądać – można było podsłuchać.

Szalone wręcz tempo, różnego autoramentu akcje (zespołowe i indywidualne, kombinacje dwójkowe i trójkowe) wiele przemyślanych strzałów, brawurowe interwencje bramkarzy, kapitalne bramki - Kasperka z powietrza, Wronki i Podrazy, kuriozalny gol Sądera z zerowego kąta, czy Subika przy „asyście” bandy. Dwa wręcz niespotykane zagrania tyłem P. Ligasa i wiele innych niepowtarzalnych zagrań. A przede wszystkim walka, chwilami przypominająca totalny bój na wyniszczenie. Te właśnie elementy dominowałby przez pełne 60 minut. 

Bandy i kości trzeszczały. Co rusz, ktoś wędrował na ławkę kar, oczywiście niezadowolony z sędziowskiego werdyktu. Aż sześć goli padło w przewadze. Nie opłacało się faulować, bo słono to kosztowało. Przekonali się o tym wicemistrzowie kraju w trzeciej tercji. Co prawda goli w osłabieniu nie stracili, ale przeciwko nim podyktowane zostały dwa rzuty karne. Pierwszego nie wykorzystał Podraza, a drugi kapitalnie wykonał Żuk. Górale wtedy objęli prowadzenie 7:5 i byli „na koniu”. I nie zostali z niego zrzuceni.

W trzeciej odsłonie Górale zaimponowali zimną krwią. Gdy w końcówce meczu głowy im się zagotowały ( stracili gola na 6:8) Dominik Siaśkiewicz wziął czas i wrzasnął: „wyłączcie emocje”. Wyłączyli. Szarotka, 2 minuty i 32 sekund przed syreną, wycofała bramkarza, zagrała va banque, ale wtedy ujawniła się mądrość w grze Górali, co w połączeniu z bezgranicznym poświęceniem wszystkich bez wyjątku zawodników spowodowało w pewnym momencie bezsilność i nerwowość w obozie przeciwnika. Dobił wicemistrzów Wronka, strzałem do pustej bramki.

O sukcesie Górali zdecydowała też długa ławka. Grali na trzy pełne formacje, podczas, gdy rywal korzystał z usług tylko 11 grajków. W trzeciej tercji to odbiło się na Szarotce, która traciła siły.

- Kluczem do zwycięstwa była gra na trzy formacje – przyznaje trener Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Mamy dobre zaplecze, bo dwa razy z rzędu juniorzy zdobyli mistrzostwo kraju i zdali dzisiaj egzamin, zwłaszcza defensywie rewelacyjnie się spisali. Straciliśmy bramki w osłabieniu i nad tym elementem będziemy musieli popracować. Pierwszy mecz o niczym nie świadczy, bo sezon jest długi, ale na pewno wygrana w derbach znacznie lepiej smakuje niż z każdym innym przeciwnikiem.

- Przegraliśmy ten mecz w głowach – twierdzi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Jakoś nie możemy się skupić na meczach z Góralami. Popełniamy proste błędy, niepotrzebnie faulujemy. Przy wyrównanych drużynach takie błędy kosztują. Faule rozbijały nas i byliśmy nerwowi. Wygrała drużyna, która grała mądrzej.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Madex Górale Nowy Targ 6:9 (2:2, 3:3, 1:4)
1:0 Kasperek (T. Ligas) 6:02 w przewadze
1:1 Wronka (Gotkiewicz) 9:56 w przewadze
1;2 Sąder (Widurski) 10:38
2:2 Luberda (Kasperek) 11;21 w przewadze
2:3 Podraza 20:47 w przewadze
3:3 Kasperek (P. Ligas) 21:51 w przewadze
4:3 Kasperek (P. Ligas) 22:50 w przewadze
4:4 Subik 25:54
5:4 Ossowski (T. Ligas) 29:28
5:5 Sąder (Cholewa) 34:41
5:6 Podraza 41:16
5:7 Żuk 50:30 karny
6:8 Kasperek (Augustyn) 57:28
6:9 Wronka 58:31 do pustej.

Worwa Szarotka: Bujak – Kasperek (2), Ryś, Bocheński, Chlebda, Luberda (4) – Kwak, P. Ligas (4), T. Ligas, Augustyn 94), Ossowski (2) – Spyra.
Madex Górale: Pawlik ( 2+10 ; 22:50 – 40:00 P. Brzana) – Gotkiewicz, Subik, Podraza, Wronka, Siaśkiewicz – Garb (4), Barszczewski (2), T. Brzana (2), Żuk, Tynus (2) – Turwoń, Cholewa, Fryźlewicz, Sader, Widurski – Bryniarski.

Tekst Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama