08.10.2012 | Czytano: 2571

Dominacja nowotarżan

Dobiegł końca sezon w motocyklowym trialu. Ostanie dwie eliminacje (IX i X) mistrzostw Polski rozegrano w Szklarskiej Porębie. Tylko potwierdziły dominację jeźdźców z AMK Gorce Nowy Targ. Zdobyli, zresztą jak co roku, niemal komplet medali.

Przeciwnicy przed sezonem odgrażali się, że chcą zrzucić z tronu nowotarżan. Różnicę mogli zniwelować tylko transferami. Krajowymi nie daliby rady, więc sięgnęli po „towar” zagraniczny. Najbardziej wzmocniła się wrocławska Sparta, motocyklistami zza południowej granicy. W jej barwach jeździli Czesi - Jiři Svoboda (ubiegłoroczny mistrz Polski) i Jan Balaš. Nie pomogli w detronizacji górali. Nowotarżanie wprost zdeklasowali pozostałe ekipy. 

- Próbowali ściągnąć jeszcze Hiszpana - mówi trener AMK Gorce, Rafał Luberda. – Różne opowieści puszczali w eter. Myśmy na te zapowiedzi nie zwracali uwagi, robiliśmy swoje. Okazuje się, że rywale muszą jeszcze dużo trenować, by nam zagrozić.

Już przede występem w Szklarskiej Porębie mistrzostwo było w rękach górali. W ostatnich dwóch eliminacjach potwierdzili klasę i jeszcze zwiększyli przewagę.

Indywidualnym mistrzem Polski również został nowotarżanin, Gabriel Marcinów. W sobotę wygrał eliminację, nazajutrz przegrał dwiema nogami z Pavlem Balašem, ale to nie miało większego znaczenia.

- Tytuł dostał się w godne ręce. Chłopak solidnie trenuje i jechał najrówniej przez cały sezon. W drugim dniu Michał Łukaszczyk próbował na pierwszej pętli dotrzymać mu koła, ale spalił drugie okrążenie. Cieszy, że Polak jest na tronie, odebrał go Czechowi – mówi Rafał Luberda.

To drugie jego mistrzostwo Polski seniorów, po roku przerwy, a trzeba przypomnieć, iż jest jeszcze juniorem. W swojej kategorii też okazał się najlepszy, wyprzedzając kolegę klubowego Michała Łukaszczyka. Na trzeciej pozycji był również nowotarżanin Kevin Pieprzak, ale jeżdżący w brawach Automobilklub Kraków.

- Tytuł nie przyszedł łatwo – mówi najlepszy trialowiec Polski. - Nie trenowałem w tym roku na „maksa”, bo zdawałem maturę i pracuję. Każdy wolny czas starałem się jednak tak zagospodarować, by przeprowadzić trening. Mam trochę doświadczenia, znam swój organizm, więc wiedziałem jakie jednostki sobie dawkować. Szklarska Poręba zawsze jest trudna, a szczególnie trudna była w niedzielę. Padało, było ślisko. Popełniłem dwa błędy na „piątkę”, na odcinkach, które wcześniej przejeżdżałem na zero. To zdecydowało, że dwoma nogami przegrałem z Pavlem.

W grupie B poza zasięgiem był Jakub Łukaszczyk, wygrał obie eliminacje. Jechał równo i bardzo dobrze technicznie. Ciekawie zapowiadała się rywalizacja w młodzikach. Do tytułu pretendowało dwóch nowotarżan – Oskar Kaczmarczyk i Andrzej Luberda. Oskar wyszedł z tej rywalizacji zwycięsko. W grupie B w pierwszym dniu był drugi, nazajutrz trzeci. Przegrał z weteranem trialowych tras Tomkiem Hajdukiem.

- Oskar jechał bardzo dobrze technicznie – chwali go szkoleniowiec. – Wyśmienicie radził sobie z odcinkami, chociaż te były umiarkowanie trudne. W sobotę świeciło słoneczko, ale nazajutrz padał deszcz i skały pokryte mchem zrobiły się śliskie i niebezpieczne, bo zawodnicy nawozili na nie jeszcze błoto. Oskar ostatnio bardzo solidnie trenował, bo wiedział przed jaką szansą stawał. Luberda musi więcej pracy włożyć na treningach, by dorównać koledze. Obok nich na podium miałem trzeciego wychowanka, Łukasza Zborowskiego.

- Cały rok harowaliśmy na ten tytuł – mówi tata i „krasnoludek” Oskara, były mistrz kraju, Przemysław Kaczmarczyk. – Jechaliśmy do Szklarskiej, by utrzymać przodownictwo. Miło było patrzeć jak jechał w pierwszym dniu. Był odcinek, co prawda nietrudny, ale jakieś fatum nad nim wisiało i nie mógł sobie z nim poradzić. Nazajutrz przywiózł z pierwszej pętli 11 punktów, poprawiając wynik z soboty. Niestety na drugim okrążeniu miał pecha, jechał jakiś nieskoncentrowany i złapał pod rząd trzy „piątki”, co dało okropny wynik 27 punktów, ale zwycięstwo w klasie młodzik.

- Dużo pracowałem na ten sukces - mówi Oskar. – Dwie, trzy godziny dziennie z Bogdanem Sięką i Rafałem Luberdą. Zawody super mi poszły. Duży problem miałem z szóstą sekcją. W drugim dniu ani razu nie zdołałem jej bezbłędnie przejechać. Było ślisko i nie mogłem ruszyć z korzeni.

Do tego trzeba dodać jeszcze mistrzowską wstęgę dla Bogusia Sięki w klasie weteran. Całe podium zajęli też najmłodsi, startujący w klasie maluch. Zwyciężył Bartek Korczak przed Maciejem Steskalem i Danielem Nykazą.

- To przyszłość klubu i polskiego trialu – przekonuje Rafał Luberda. – Zgarnęliśmy prawie wszystko, co było do zgarnięcia. Czy można się nie cieszyć? To był niezwykle udany dla nas sezon i oby więcej takich. Wszystkim zawodnikom gratuluję i dziękuję.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama