Wyższość wicemistrzyń Polski – Absolwenta Siedlec - w pierwszym meczu z Szarotką nie podlegała dyskusji. Przez cały czas kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku. Nowotarżanki nie miały recepty, by powstrzymać rozpędzoną „maszynę” z Siedlca.
- Absolwent był lepszą drużyną, dojrzalszą, solidniejsza – przyznaje szkoleniowiec Szarotki, Lesław Ossowski. – Przyjezdne przez pełne 60 minut miały przewagę. By nawiązać równorzędną walkę z tak rutynowanym rywalem nie możemy popełniać prostych błędów w obronie, a te, niestety, się przytrafiały. Co z zimną krwią wykorzystały rywalki. Za dużo łatwych bramek straciliśmy, a sami na jedną bramkę musieliśmy się solidnie napracować. Do tego doszła słabsza dyspozycja fizyczna, gdyż nie wszystkie dziewczęta znalazły czas na systematyczny letni trening.
Nazajutrz do nowotarskiego zespołu wróciły siostry Burdyn i siła oraz gra drużyny się poprawiła. Gdyby nie 10-minutowy przestój w drugiej tercji, kiedy to gospodynie straciły cztery gole, to kto wie, jak potoczyłyby się losy tego pojedynku. Tym bardziej, iż po dokonanych roszadach w ustawieniu, trzecia odsłona w ich wykonaniu była rewelacyjna. Goniły, goniły rywalki, ale zabrakło czasu, by je doścignąć. Nawet wycofanie bramkarki nie pomogło.
- Mogliśmy mecz rozstrzygnąć w pierwszych 10 minutach, kiedy zmarnowaliśmy 6-7 wyśmienitych sytuacji – mówi Lesław Ossowski. – Potem rywalki przejęły inicjatywę. Z tak renomowana drużyna nie mogą nam się przytrafiać przestoje, bo to od razu wykorzystuje przeciwnik. W końcówce, gdy graliśmy w przewadze, wycofaliśmy bramkarkę, ale nie udało się doprowadzić do wyrównania.
Podhalu w sobotę nie udał się rewanż za przegraną walkę w poprzednim sezonie o brązowe medale z Dzikimi Gęśmi. Unihokeistki z Zielonki wygrały po dogrywce. W 118 sekundzie Fotek zadała góralkom „nagłą śmierć”. Wcześniej mięliśmy festiwal bramkowy. Gole na przemian padały jak na zawołanie, w najmniej spodziewanych momentach. Gospodynie przespały pierwszą tercję i potem zmuszone były do gonitwy. Było sporo radosnej twórczości z defensywie.
W rewanżu gra Podhalanek również falowała. Po 26 minutach prowadziły już 5:0 i wydawało się, że rywal jest na kolanach. Widocznie też były tego samego zdania, gdyż na drugą przerwę schodziły już tylko z przewagą jednego gola. Ale w pierwszych 102 sekundach trzeciej tercji po golach Piekarczyk i Krzystyniak przewaga gospodyń wzrosła do trzech goli. Zaś w 55 minucie prowadziły 8:5, ale w końcówce znowu trzeba było przeżywać horror, bo rywalki złapały kontakt. W dramatycznej końcówce gospodynie nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Absolwent Siedlec 3:8 (1:1, 0:4, 2:3) i 6:7 (1:2, 2:4, 3:1)
Bramki dla Szarotki: Bujak, Kubowicz, Chowaniec (I mecz); E. Burdyn 3, Aleksandra Burdyn 2, Anna Burdyn (II mecz).
Worwa Szarotka: M. Zapała – Czaja, Chlebda, Kubowicz, E. Burdyn, Chowaniec – Leśniak, R. Zapała, Kaczmarczyk, Bujak, Rokicka, Dziubińska. W drugim meczu zagrały: Aleksandra i Anna Burdyn. Trener Lesław Ossowski.
MMKS Podhale Nowy Targ – Dzikie Gęsi Zielonka 6:7 D (2:4, 3:1, 1:1; 0:1) i 8:7 (3:0, 2:4, 3:3)
Bramki dla Podhala: Fuła 3, Krzystyniak, M. Bryniarska, samobójcza (I mecz); Fuła 2, Krzystyniak 2, M. Bryniarska, Skiba, Piekarczyk, Timek (II mecz).
MMKS Podhale: Młynarczyk – Dębska, Florek, Piekarczyk, Siuta, Fuła, S. Lech, Grynia, Sopiarz, Skiba, Podlipni, M. Bryniarska, Timek, Z. Lech, Florczak, Mamak, Krzystyniak. Trener Jacek Michalski.
Stefan Leśniowski










